Nasi młodsi bracia Germanie

  • Napisane 1 grudnia 2012 o 20:26

Jak wskazują badania genetyczne genotyp skandynawskich germanów pojawił się ok. 3000lat temu. Co o nich wiemy?

Uważa się, że do początków IV w. n.e. używano stosunkowo jednolitego języka pragermańskiego, którego początki owiane są tajemnicą. Uważa się, że język ten powstał w wyniku nawarstwienia się późnych dialektów praindoeuropejskich na bliżej nieokreślony substrat języków uraloałtajskich, co wydaje się przekonywujące. Wskazuje na to fakt występowania we współczesnych językach germańskich dużej liczby słów nieindoeuropejskiego pochodzenia; zwłaszcza tych związanych z morzem i żeglugą.
Początek Germanom dała jakaś grupa Słowian w połączeniu z ludami północnymi neindoeuropejskiego pochodzenia.

Jak wiemy Słowianie pierwotnie zamieszkiwali głównie ogromne obszary lądowe, jeśli więc jakaś grupa Słowian we wczesnym okresie ok. 5 tys lat temu zawędrowałaby na tereny Skandynawii, które to tereny uległy izolacji w wyniku ochłodzenia, jakie zaczęło się w tym okresie, nie posiadałaby określeń związanych z morzem i żeglugą, przez co zmuszona byłaby przejąć tego typu określenia od miejscowych ludów. Łącząc się z miejscową ludnością naturalnym było przenikanie się języków, w wyniku czego ukształtował się i rozwinął w izolacji nowy język czyli pragermański.

Zarówno kultura materialna jak i duchowa Słowian znacznie przewyższała kulturę prymitywnych ludów atochtonicznych, przez co przyjęli oni tę kulturę – jak działo się to wszędzie – wnosząc do niej swoje pierwiastki, co stało się początkiem kultury pragermańskiej. Dalej kultura ta rozwijając się w izolacji przyjęła formę jaką poznaliśmy kiedy Germanie około początków naszej ery zaczynają pojawiać się na kartach historii.

Niewątpliwie kultura i wierzenia Germanów mimo okresu izolacji pozostała na tyle zbliżona do pierwotnej Słowiańskiej, że kiedy nasi młodsi bracia zaczęli powracać byli przyjmowani przez Słowian jako krewniacy, co zachowało się w dawnych językach germańskich, w których słowa przyjaciel, towarzysz były synonimami określającymi północnych Słowian. Potwierdza to również przyjacielski charakter wczesnej wędrówki dawnych Germanów przez ziemie Słowian gdzie łącząc się wzajemnie ze sobą jeszcze bardziej się zbliżyli. Podobne bliskie i przyjazne związki łączyły Słowian z wszystkimi Germańskimi plemionami północy przynajmniej do końca pierwszego tysiąclecia naszej ery. Skandynawowie często brali za żony Słowianki i odwrotnie, kwitł handel i wzajemna wymiana na wielką skalę co doskonale znamy z historii naszych północnych ziem.

Kultura Germanów, ich mentalność i religia mimo pokrewieństwa i niewątpliwych podobieństw różniła się od jednak od Słowiańskiej przede wszystkim w wyniku odmiennych uwarunkowań klimatycznych i geograficznych w których przez wieki rozwijała się w izolacji, wyrazem tego jest np. postać Thora i Odyna.
Odyn był najwyższym z bogów nordyckich – bóg wojny i wojowników, bóstwo mądrości, poezji i magii. Thor syn Odyna, drugi z najważniejszych Bogów – Bóg burzy i piorunów, bóg sił witalnych, bóg rolnictwa, patron ogniska domowego i małżeństwa. Ci dwaj nordyccy Bogowie byli odbiciem dwu aspektów słowiańskiego najwyższego Boga znanego pod przydomkiem Swaroga, którego innym odbiciem u ludów Grecji był Zeus. Nic więc dziwnego, że Germanie widzieli w Swarogu i jego różnych aspektach Thora i Odyna, zaś Słowianie w Odynie i Thorze widzieli Swaroga. Tym niemniej Słowiański Swaróg był Bogiem zdecydowanie bardziej przyjaznym i bliskim ludziom niż jego Germańskie odpowiedniki. Panteon Słowiański również różnił się nieco od panteonu Germanów, jednak był on na tyle zbliżony, że i jedni i drudzy dostrzegali to podobieństwo i w Bogach przyjaciół dostrzegali aspekty swoich Bogów. Tym niemniej każdy z tych ludów kładł nacisk na zupełnie inne aspekty i inaczej je pojmował, inny był też stosunek tych ludów do swoich Bogów i inna mitologia.

Bogowie skandynawscy byli surowi i mroczni jak klimat w jakim żyli ich wyznawcy, inne też stawiali wymagania swoim dzieciom, niż Słowiańscy Bogowie, którzy kochali swój lud, byli mu bliscy i troszczyli się o nich obdarzając ich dobrami w pięknym, o wiele łagodniejszym i przyjaznym klimacie słowiańszczyzny.

Bogowie skandynawscy budzili lęk i stawiali wysokie wymagania swoim wyznawcom, któzy musieli im sprostać, aby nie skończyć w mrocznej otchłani Helli, córki Lokiego. Trzeba było za życia wykazać się nie byle czym zostając artystą, wspaniałym rzemieślnikiem lub bohatersko lec w boju aby nie trafić w to przerażające miejsce. Jako że nie każdy mógł być wybitnym artystą najprościej było uniknąć otchłani ginąc w boju, co też Germanie często czynili i co ukształtowało ich historię oraz sposób patrzenia na rzeczywistość.
Zapewne właśnie ten strach przed Bogami i wysokie wymagania jakie Oni stawiali sprawił, że Germanie w późniejszych czasach i w innym miejscu stosunkowo chętnie przyjmowali Chrześcijaństwo, religię totalitarną bliską ich naturze, której Bóg podobnie jak Odyn konał na drzewie by zmartwychwstać, z drugiej jednak strony ten Bóg nie stawiał tak surowych wymagań, był wybaczający przez co nie było potrzeby poważnie brać Jego nauk, które nijak nie przystawały go Germańskiej mentalności.

Ci późniejsi Germanie, żyjący na południu w odmiennym klimacie na obrzeżach antycznego świata coraz bardziej różnili się od swoich północnych braci. Przede wszystkim duży wpływ wywierało na nich cesarstwo z drugiej jednak strony pod wpływem najazdu Hunów zmuszeni byli przejąć ich kulturę i sposób myślenia asymilując się z potężniejszymi najeźdźcami co wywarło ogromny wpływ na ich kulturę. W późniejszych wiekach sytuacja powtórzyła się z Awarami. Trzon germański połączył się z Huńskim i Awarskim dając jej inną jakość co w połączeniu z silnymi wpływami cesarstwa ukształtowało zupełnie odmienną mentalność, pogłębiając ją przez wchłonięcie różnych innych ludów w późniejszym okresie. Odmienność mentalności Huno – Germanów od ich Skandynawskich braci była bardzo wyraźna przez cały okres historii i jest widoczna do dziś.

Ci Huno – Germanie nie tylko przyjęli nową religię, ale zdominowali i przekształcili ją na swój sposób, wprowadzili do niej swój sposób patrzenia na świat tworząc kulturę Zachodniej Europy, która stała się całkowicie Huno – Germańska odmienna od Skandynawskiej czy tym bardziej Słowiańskiej kultury.
Mimo iż przyjęli obcą religię nie umknęli przed Odynem i swoimi Starymi Bogami, bo to nie było możliwe. Dawni Bogowie pozostali jedynymi i wyłącznymi władcami ich dusz, nie mniej strasznymi i wymagającymi niż byli wcześniej zmieniała się jednak zewnętrzna forma, ideologia oraz rozumienie stawianych im wymogów. Mimo nowych form i imion nadal bali i boją się swojego Boga, boją się straszliwego królestwa Helli i wiedzą, że jedynym sposobem uniknięcia go, jest wykazanie się kunsztem lub/i toczenie nieustannej walki o dominację na każdym polu.
Strach przed Bogiem, strach przed królestwem Helli determinują ich życie, sposób myślenia i patrzenia na świat, a ponieważ zachodnia kultura to ich świat, jest jaka jest: pełna wojen, podbojów, nieustannej walki o dominację, współzawodnictwa pozbawionego zasad na każdym polu, aby wykazać sobie, że jest się kimś na tyle wybitnym i lepszym od innych by zasłużyć na łaskę Boga Odyna unikając Helli. Pięknie i przejrzyście mentalność tego ludu przeanalizował i zaprezentował Erich Fromm.

Za czasów Karola Wielkiego w wyniku jego podbojów zachodni Germanie zasymilowali również część zachodnich Słowian, żyjących za Łabą jak i plemion Skandynawskich tworząc jednolitą kulturę zachodnioeuropejską, która stopniowo zaczęła się różnicować do dzisiejszej formy pozostając jednak w swej istocie germańską kulturą czego nie zmienił nawet fakt zasymilowania Słowian zachodnich, którzy iż nadali tej kulturze więcej inwencji i polotu nie wpłynęli znacząco na jej charakter.

Fryderyk Nitzshe w swoich zapiskach autobiograficznych z roku 1883 ujął to tak: “Polacy uchodzili w moich oczach za najzdolniejszych i najbardziej rycerskich między narodami słowiańskimi, a zdolności Słowian wydawały mi się wyższymi, aniżeli zdolności Niemców; sądzę nawet, że Niemcy dopiero przez silną przymieszkę krwi słowiańskiej weszli do rzędu uzdolnionych narodów. Z przyjemnością myślałem o prawie polskiego szlachcica obalenia przez proste veto uchwały całego zgromadzenia, a Polak Mikołaj Kopernik wydawał mi się korzystać z tego prawa przeciw poglądom wszystkich innych ludzi w największy i najgodniejszy sposób.
Polityczne i rozkiełznanie i słabość Polaków, tak samo ich rozwiązłość, były raczej dla mnie świadectwem ich uzdolnienia, aniżeli niezdolności. Chopina czczę szczególnie za to, że uwolnił muzykę od wpływów niemieckich, od dążności do brzydoty, bezdźwięku, filisterstwa, ociężałości i blagi. Piękność i szlachectwo ducha, a mianowicie szlachetna wesołość, swawola i wspaniałość duszy, obok ciepła południowca i głębokości uczucia, nie znalazły wcale przed nim wyrazu w muzyce.”
Również Hitler w swoich zapiskach postulował asymilowanie Słowian w celu podniesienia inteligencji, kratywności i zdolności „niemieckiej rasy” – jak widać świadomość odmienności Słowian, ich pozytywnego wpływu i wartości jakie wnosili do zachodniogermańskiej a w szczególności Niemieckiej kultury był bardzo wyraźny i jasny dla jej analityków tym niemniej kultura zachodnia pozostała czysto huno germańską kulturą całkowicie odmienną od kultury Słowian i zawsze taka pozostanie. Kultura Słowiańska, oparta jest o zupełnie inny sposób postrzegania świata, myślenia ma też zupełnie odmienne źródło tkwiące korzeniami w naszych Dawnych Bogach, tak jak kultura germańska ma swe korzenie w swoich Dawnych Bogach.

My Słowianie niewłaściwie rozumiemy i niewłaściwie oceniamy naszych młodszych Braci (a raczej już kuzynów jeśli myślimy o ludach zachodnich a nie północnych) Germanów. Często zarzucamy im fałsz, hipokryzję, zakłamanie i wiele innych negatywnych cech; nie rozumiemy, że z ich perspektywy wygląda to zupełnie inaczej i jest jak najbardziej takie jakim to przedstawiają.
Nie rozumieliśmy w przeszłości jak można w imię Boga miłosiernego nieść śmierć i pożogę najeżdżając spokojne nikomu nie wadzące ludy i dopatrywaliśmy się w tym fałszu, zakłamania i hipokryzji.
Tymczasem dla nich było zupełnie naturalne, że mordując nawracanych oddają im przysługę; pozwalają im lec w walce i trafić do Walhalii; więc postępują właściwie. Łupy i bogactwa zdobyte na nawracanych były zaś naturalną nagrodą jaką dawał im Odyn na znak, że jest z nich zadowolony; to widoma oznaka błogosławieństwa; podobnie jak majątek i powodzenie potwierdzają, że jest się wybranym przez Boga i będzie się zbawionym. Ostateczną oznaką słuszności i dowodem na to, że Bóg jest po ich stronie jest dla nich zwycięstwo. Hitler przegrał więc nie miał racji, Bóg odrzucił jego koncepcję, jednak gdyby odniósł zwycięstwo dla Germanów byłby bohaterem i to właśnie zwycięstwo było by dowodem na to, że miał słuszność, a nie zwykli oni dyskutować z wyrokami Boskimi. Ten sposób myślenia nie zmienił się ani o jotę i do dziś jest typowy dla zachodniej europy chociaż trudno nam to czasami zaakceptować.

My Słowianie wszystko widzimy i postrzegamy inaczej niż nasi młodsi bracia Germanie, nasza relacja z naszymi Bogami oparta jest na miłości, nie na strachu. Nasi Bogowie wymagają od nas radości, braterstwa, zrozumienia i szacunku dla innych, nawet zupełnie odmiennych, dlatego nie postrzegaliśmy i nie postrzegamy ich jako zagrożenia. Czcimy Bogów ciesząc się z darów jakie nam zsyłają, radością i harmonią wypełniamy ich wolę i oddajemy im cześć, obrazą Bogów jest nie odnajdywanie radości w życiu, fałsz czy brak szczerości.

Kultywując cierpienie i inne mroczne rzeczy odwracamy się od Bogów, Oni jednak nigdy się od nas nie odwracają. Patrzymy na świat radośnie i z ufnością wierząc w dobro, a o tym co dobre a co złe nie decyduje zwycięstwo lub porażka. Nasi Bogowie również mają przerażające aspekty, jednak manifestują się one tylko wobec wrogów niszczących harmonię i zagrażających dobru, co najlepiej pokazują zapiski dawnych kronikarzy opisujących Słowian mówiące, że nie ma cnotliwszych ludów, jednak zaatakowani stają się straszliwym żywiołem budzącym najwyższą grozę.

Adam z Bremy pisze w XI wieku, że “chociaż żyją w pogaństwie, co do obyczajów i gościnności nie znalazłbyś narodu, któryby zacniejszym był i dobrotliwszym”.
Helmold poświadcza, że lubo gorliwość bałwochwalstwa nigdzie bardziej wygórowaną nie była, niż u Rugjan, zachowywali oni przecież wiele cnót przyrodzonych. Są bowiem nadmiernie gościnni, a rodzicom swoim nadzwyczajną cześć wyrządzają. Niema też ani jednego ubogiego lub żebraka pomiędzy nimi. Skoro bowiem którego choroba osłabi lub starość sił pozbawi, oddają go natychmiast pod opiekę spadkobiercy, a ten z największą ludzkością o niego ma staranie. Jakoż gościnność i uszanowanie dla rodziców bywają u Słowian za główne cnoty uważane. W drodze zaprosił nas (Niemców) Przybysław, książę Obodrytów, abyśmy wstąpili do jego domu, który leżał opodal. I przyjął nas z wielką radością i hojną ucztę nam wyprawił. Przyniesiono nam stół zastawiony od razu 20 daniami. Wtedy to z własnego doświadczenia się przekonałem, co mi dotąd tylko ze sławy wiadomo było, iż nie masz w świecie gościnniejszego narodu nad Słowian. W podejmowaniu bowiem gości jeden nad drugim jakby się z nakazu ubiega, tak iż nigdzie gospody szukać nie potrzebujesz. Wszystko też, co z rolnictwa, rybołówstwa, albo myślistwa zbiorą, hojnem szafowaniem dla gości trwonią, uważając każdego za tem zamożniejszego, im więcej jest rozrzutny. Który to zbytek wielu z nich do kradzieży i rozboju pobudza, lecz nawet za występek tego nie mają, jeśli tylko, co się dziś w nocy skradnie, nazajutrz wraz z gośćmi się przepuści. Kto by zaś chociaż to bardzo rzadko się zdarza – został przypadkiem postrzeżony, jak obcemu gościnności odmawiał, temu mogą wszyscy cały dom i majątek ogniem spustoszyć i wszyscy też jednogłośnie na to się umawiają, ogłaszając takiego bezecnym, podłym i wykluczenia przez wszystkich godnym, kto się nie wzdrygał odmówić chleba gościowi”.

Nasza Słowiańska natura jest otwarta, szczera, dobroduszna i wyrozumiała jak nasi Bogowie, a zarazem wrażliwa na niesprawiedliwość czy cierpienie obrażające Bogów. Dlatego patrząc na cokolwiek widzimy to zupełnie inaczej niż nasi młodsi bracia Germanie i nie winimy innych za nasze porażki, jak oni mają to w zwyczaju. Potrafimy podziwiać ich za to co godne podziwu i potępiać w nich to co warte potępienia, ale nie potrafimy patrzyć na świat ich oczami, tak jak oni nie potrafią patrzeć na świat naszymi oczami.
Nasi młodsi bracia zmieniają się, od kilkuset lat zaczynają mówić o równości, braterstwu, tolerancji i innych takich rzeczach, jednak jak mają to w zwyczaju wpadają w skrajności typowe dla młodych i typową gorliwość neofity swoim zwyczajem próbują to wprowadzać mieczem, nie do końca rozumiejąc te nowe dla nich pojęcia. Być może nastał czas abyśmy jako starsi bracia spróbowali podzielić się z nimi tą wiedzą, której poszukują. Podzielić się dla ogólnego dobra wszystkich, aby świat uczynić lepszym i radośniejszym miejscem. Oni jeszcze nie pojmują, że bombardowania, zbrojne napaści i okupacja, restrykcyjne prawo to nie są właściwe metody niesienia ludziom wolności, równości, braterstwa czy tolerancji. Czy możemy nauczyć ich przestać się bać wszystkiego co odmienne, uwolnić ich od życia w strachu i nauczyć radości życia bez nieustannej walki i współzawodnictwa? Może tak, a może nie, ale myślę, że warto spróbować tym bardziej, że oni tego poszukują i jesteśmy im to winni jako starsi bracia. Nie powinniśmy jednak próbować naśladować ich w ich błędach jak to niekiedy skwapliwie czynimy.

1 komentarz do Nasi młodsi bracia Germanie

Dodaj komentarz


  • RSS