Przeglądasz archiwum Sierpień, 2013 .
Wyświetlam 1 notkę

Słowianin znaczy wolny

  • Napisane 21 sierpnia 2013 o 09:42

Słowo „Słowianin” wywodzi się od słowa „swoboda” co oznacza człowieka wolnego. Pierwotnie określili się w ten sposób Sklaweni w odróżnieniu od Wenetów i Antów – „wolni” czyli Słowianie oznaczało dla nich iż nie uznają żadnych władców, żadnej zwierzchności.

Wolność nauczono nas kojarzyć, z czymś pozytywnym, wpojono nam, że jest wartośćą samą w sobie, jednak każdy kto się choć trochę nad tym zastanowi przekona się, że tak absolutnie nie jest. Wolność jako taka jest zwyczajną fikcją, jest czymś złym i destruktywnym a przy tym w żaden sposób nie może istnieć i zawsze prowadzi do zbrodni i destrukcji, dlatego nigdy nie powinniśmy gonić za wolnością tylko za harmonią. Takim samym słowem kłamstwem jest słowo „niewolnik”, czyli ktoś kto nie jest wolny w powyższym sensie przedstawiane nam jako coś złego. a przecież wystarczy się sekundę zastanowić aby się przekonać, że wszyscy jesteśmy niewolnikami.
W rzeczywistości nie można patrzyć w ten sposób, myśleć w tych kategoriach, tylko najlepiej wyrzucić te bezsensowne, kłamliwe słowa. Konstruktywne sensowne myślenie powinno opierać się o słowa, harmonia, symbioza, współpraca itp. dopiero wówczas można coś niecoś zrozumieć.

Sklaweni odrzucili starożytną harmonię Wenetów na rzecz fałszywej wolności stając się luźnymi anarchistycznymi bandami szwendającymi się po stepie. W rzeczywistości ich wolność (jak każda wolność) była złą iluzją bo oczywiście w zetknięciu z innymi ludami szybko prysnęła. Aby przetrwać musieli się organizować a więc rezygnować z wolności i ostatecznie utracili ją całkowicie. Mit wolności zawsze prowadził i prowadzi do popadnięcia w rzeczywiste niewolnictwo, dlatego od stuleci jest tak nachalnie lansowana, wpajana tym, których się chce zniewolić. Dlatego dopóki nie odrzuci się tej iluzji nigdy nie można przestać być faktycznym niewolnikiem.

Rzeczywiście wolnym czyli niezależnym od innych ludzi człowiekiem może być tylko i wyłącznie pustelnik żyjący na odludzi i zbierający korzonki :-) Pomijając religijne czy duchowe konotacje jest to bezsensowny i żałosny żywot coś najgorszego co może spotkać istotę ludzką, bo wolny w istocie jest synonimem słowa samotny, albo wyrzutek.
Żyjąc w jakiejkolwiek społeczności musimy odrzucić idiotyczną i żałosną ideę wolności, zastępując ją piękną ideą współpracy, harmonii i symbiozy, którą do doskonałości doprowadzili nasi przodkowie Weneci, jeden z nielicznych ludów, który nie był w istocie ludem niewolników opętanych szaloną ideą wolności.

Żaden człowiek nie jest ani nigdy nie był autonomiczną jednostką oderwaną od wspólnoty tylko zawsze był jej częścią inaczej nie mógł ani nie może istnieć. Szczęście i rozwój człowieka związany jest tylko i wyłącznie z harmonią, ze wspólnotą – im ta harmonia większa i doskonalsza tym człowiek bardziej szczęśliwy. Harmonia oznacza doskonałą współpracę, symbiozę w obrębie wspólnoty, dla dobra całej wspólnoty. Analogicznie wszelkie zaburzenia harmonii we wspólnocie czy jakiekolwiek działania na szkodę wspólnoty wynikające z chorego egoizmu prowadzą do nieszczęścia.
Jednak aby harmonia mogła istnieć, każdy będący częścią określonej wspólnoty musi sobie z tego zdawać sprawę i zawsze myśleć w kategoriach wspólnoty – co było zupełnie oczywiste i naturalne u naszych przodków jak i innych ludów, które osiągnęły najwyższy stopień rozwoju.

Aby panowała harmonia nie może być mowy o konkurencji, czy walce w obrębie wspólnoty gdyż oznacza to jej zagładę, musi w niej panować symbioza, współpraca i wzajemne wsparcie. Każdy członek zdrowej harmonijnej, rozwijającej się wspólnoty musi wspierać wszystkich innych i oczywiście jest wspierany przez wszystkich innych dla dobra ogólnego, dlatego jest w pełni bezpieczny i rozwija swój cały potencjał dla dobra wspólnoty i jest szczęśliwy.

Niewolnik jest zawsze indywidualistą nie rozumiejącym idei współpracy dla wspólnego dobra – indywidualizm to ideologia niewolników. Niewolnik pracuje zawsze dla swojego zysku i nie pojmuje naturalnej idei pracy dla dobra wspólnoty. Niewolnik współzawodniczy a nie współpracuje, zawsze chce się wybić i uważa się za lepszego od innych i myśli kategoriami hierarchicznymi typowymi dla niewolnictwa. Jest uległy wobec wyżej postawionych jednak zazdrości im i ich nienawidzi, pragnąc wznieść się wyżej w hierarchii, niżej postawionymi gardzi i wykorzystuje – typowa cecha niewolnika. Cechy te, przede wszystkim indywidualizm, współzawodnictwo, pogardę dla słabszych i pragnienie wybicia się są oczywiście wpajane niewolnikom aby ich dzielić i sprawować nad nimi władzę, ponieważ system niewolniczy może się utrzymywać tylko wówczas jeśli udaje się jednostki szczuć na siebie i skłaniać do współzawodnictwa. Jednak najważniejszą cechą niewolnika jest to iż musi on być oddzielony od naturalnego ludzkiego poczucia wspólnoty, współpracy i rzeczywistej troski o innych. Zanim jednak powstał system niewolniczy, poczucie wspólnoty było czymś zupełnie naturalnym.

Podstawową wspólnotą była rodzina a raczej ród, czyli większa grupa ludzi połączonych pokrewieństwem, wywodząca się od wspólnego przodka będący jednym symbiotycznym organizmem.
Aby to lepiej zobrazować posłużę się przykładem. Powiedzmy iż spotyka się mężczyzna z kobietą gdzieś w rozległym borze i zakładają rodzinę. Oczywiście muszą ze sobą harmonijnie współpracować, aby przetrwać w trudnych warunkach, zakładają rodzinę pojawia się potomstwo i oczywiście jest im trudno bo sami muszą organizować jedzenie, schronienie i środki niezbędne do przetrwania i rozwoju. Kiedy potomstwo podrasta na tyle iż może się włączyć do współpracy, grupa staje się większa i o wiele lepiej zaczyna sobie radzić a kiedy dzieci zdobywają partnerów, grupa staje się większa i wszystkim zaczyna się wieść coraz lepiej. Pojawia się kolejne pokolenie i następne, aż mamy wielką rodzinę, która doskonale prosperuje. To jest rodzina kilkupokoleniowa – podstawowa grupa, ale jeszcze nie ród.

Ponieważ grupa jest już liczna i doskonale współpracuje, życie wszystkich staje się o wiele lżejsze, wszystkim dobrze się powodzi i są w miarę szczęśliwi. Powiedzmy iż ta rodzina, spotyka mniejszą rodzinę np. składającą się tylko z rodziców i ich dzieci, którym oczywiście żyje się o wiele trudniej bo jest ich mniej i ta mała rodzina przyłącza się do naszej już sporej rodziny, ich dzieci tworzą związek z naszymi, nasza grupa się powiększa. Napotkana rodzina jest szczęśliwa bo jej życie będzie od teraz o wiele łatwiejsze i bardziej szczęśliwe a nasza grupa się powiększy sprawiając, że i nam się polepsza. Załóżmy iż przyłącza się kilka takich rodzin i w ten sposób powstaje ród – licząca co najmniej kilkadziesiąt osób wspólnota połączona więzami rodzinnymi. Na czele rodu stoi nasze pierwsze małżeństwo, a potem starszyzna rodu czyli ich dzieci itd.

Ta grupa może już się wspaniale rozwijać bo jest odpowiednio liczna, ma swoją historię, swoje wzorce współpracy i postępowania rozwinięte przez kilka pokoleń, czyli swoją tradycję, wzorce, swój etos. Wszyscy ci ludzie żyją wspólnie, doskonale się znają, wspierają i potrafią doskonale współpracować, wiedzie im się o wiele lepiej niż mniejszym grupkom, o wiele łatwiej też jest im sobie radzić z wszelkimi problemami czy zagrożeniami. Dlatego mniejsze rody przyłączają się do większych na opisanej powyżej zasadzie stając się jego częścią, a kiedy ród staje się dostatecznie liczny dzieli się na mniejsze jednak ściśle z sobą współpracujące grupy na określonym obszarze tworząc strukturę zwaną plemieniem.
Plemię ma świadomość bliskiego pokrewieństwa i wywodzi się od wspólnego przodka, jest to lokalna wspólnota osadnicza złożona z kilku lub kilkunastu mniejszych wspólnot terytorialnych.

Większe rody zamieszkałe na tym samym obszarze łączą się i współpracują ze sobą dla ogólnego dobra tworząc większą ponad rodową strukturę czyli czyli szczep. Starszyzny rodowe spotykają się na powszechnych wiecach aby podejmować zakrojone na szerszą skalę działania dla dobra całej wspólnoty – szczepu mogącego liczyć kilka tysięcy osób i stanowiących zorganizowaną społeczność.

Użyłem tu określenia plemię i szczep w ich ogólnym znaczeniu bo jeśli chodzi o nasze tereny przez plemię słowiańskie rozumiano lokalną wspólnotę osadnicza złożoną z kilku lub kilkunastu mniejszych wspólnot terytorialnych zamieszkujących jakiś obszar czyli wiele plemion, czy szczepów zarządzanym przez więc powszechny starszyzny rodowej, posiadających swojego kniazia. W istocie nie powinno się mówić o plemionach słowiańskich tylko raczej o księstwach – organizacjach wyższego rodzaju. Tego typu organizacja była typowa dla naszych przodków Wenetów, podczas gdy Sklawini to były luźne anarchistyczne kupy przyłączające się do różnych wodzów, choć w późniejszym okresie również mieli książąt, ale na wzór antycznych państw basenu morza śródziemnego czyli despotycznych władców, tyranów, którym podlegali, podczas gdy Kniaź miał zupełnie inne funkcje i zadania. Miał przede wszystkim dbać o całą wspólnotę aby wszystkim się dobrze wiodło, łagodzić ewentualne spory i troszczyć się o bezpieczeństwo wspólnoty – państwa.

Prymitywne organizacje państwowe oparte na wyzysku, ucisku i zniewoleniu nie istniały u naszych przodków. Były to wspólnoty oparte na harmonii i współpracy dla zapewnienia dobrobytu i szczęścia wszystkich jej członków – najdoskonalsza forma państwowości nieosiągalna współcześnie.
Współczesne państwa to prymitywne twory oparte o ucisk, wyzysk i tyranię wywodzące się bezpośrednio z despotycznych państw basenu morza śródziemnego – przede wszystkim wzorowane na zwyrodniałym Rzymie z jego idiotyczną zasadą dziel i rządź opartych na kłamstwie i zbrodni.

Współczesne prymitywne formy państwowości służą tylko i wyłącznie do zniewalania i unieszczęśliwiania ludzi, mają charakter całkowicie destrukcyjny i osiągnęły poziom zagrażający istnieniu życia na ziemi, dlatego jeśli ludzkość ma przetrwać musi natychmiast całkowicie i bez wyjątku odrzucić te struktury z wszystkimi ich elementami.
Przede wszystkim wyzwolić się od kłamstwa wolności, odbudować struktury rodowe, plemienne i szczepowe całkowicie niszcząc wszelkie inne struktury i ostatecznie odtworzyć typ państwowości naszych przodków jako najdoskonalszy będący ukoronowaniem doświadczeń i mądrości niezliczonych pokoleń naszych przodków, oparty na współpracy, trosce o dobro wspólnoty, harmonię i szczęście wszystkich.
Nie można tego zrobić walcząc z patologiami bo wszelkie patologie są owocem obecnego systemu dlatego system nie może w istocie z nimi walczyć a rzekoma walka z nimi tylko je potęguje i stwarza kolejne patologie i zwyrodnienia jeszcze bardziej destrukcyjne i szkodliwe dla wszystkich.

Współczesny system ze swym kłamstwem wolności jest w istocie systemem skrajnie niewolniczym, potwornym i zwyrodniałym w każdym aspekcie nie mającym odpowiednika w przeszłości, okaleczającym i wypaczającym umysły ludzi czyniących ich mentalnymi niewolnikami systemu. Jest to zniewolenie na poziomie umysłu i ideologii, a więc najpotworniejsza forma niewolnictwa. W stanach 75% społeczeństwa w wyniku tego cierpi na choroby psychiczne wymagające hospitacji w istocie praktycznie całe społeczeństwo jest chore psychicznie – niezdolne doświadczać naturalnego szczęścia, spokoju, poczucia bezpieczeństwa, spełniania i pozytywnych stanów umysłu, które są naturalnym stanem zdrowego psychicznie człowieka.

Kolejną z zasadniczych patologii jest spisane sztywne prawo. Żadna zdrowa wspólnota nie potrzebuje tego typu prawa, wręcz jest ono dla niej zwyrodnieniem nie do pomyślenia. W normalnej wspólnocie wszyscy działają dla jej dobra i rozwoju, doskonaląc ją i chroniąc ją. Jeśli pojawia się jakiś problem, wspólnota rozwiązuje ją w swoim obrębie, kierując się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem i mądrością w najlepiej pojętym interesie całej wspólnoty jak i dobrem wszystkich jej uczestników.
Oczywiście nikt zdrowy na umyśle celowo nie działa na szkodę wspólnoty i naturalnym jest przestrzeganie ogólnoludzkich zasad. Jeśli więc komuś zdarzy się postąpić niewłaściwie wspólnota kierując się swoją mądrością przede wszystkim próbuje to naprawić, zrozumieć błąd i na nim się uczyć, przy czym każdą taka sytuację dogłębnie analizuje nie mogąc się kierować żadną sztywną zasadą ponieważ było by to nienaturalne i szkodliwe dla wspólnoty.
Można to prześledzić na przykładzie Indian prerii. Nie istnieje tu coś takiego jak zewnętrznie wymierzana kara we współczesnym rozumieniu, po prostu niewłaściwie postępowanie okrywa kogoś hańbą, którą sam musi zmyć w przeciwnym przypadku spada na margines wspólnoty zaś w skrajnych wypadkach czeka taką osobę wykluczenie ze wspólnoty ze wszystkimi strasznymi konsekwencjami takiego wykluczenia.

We wspólnocie nie mogą istnieć prawa, gdyż prawa ze swej natury służą tylko i wyłącznie uciskowi i podporządkowywaniu sobie innych narzucaniu im woli i represjonowaniu jednostek co jest zaprzeczeniem idei wspólnoty. We wspólnocie wszyscy dbają o wszystkich i niemożliwe jest represjonowanie czy uciskanie innych gdyż prowadziło by to do zniszczenia wspólnoty. Zresztą we wspólnocie nie są możliwe przestępstwa we współczesnym rozumieniu.
Przestępstwo to czyn zabroniony, popełniony z zamiarem, uznany za zasadniczo społecznie szkodliwy lub społecznie niebezpieczny, konkretnie zdefiniowany i zagrożony karą na mocy prawa karnego. Dlatego nie może zaistnieć coś takiego w obrębie wspólnoty.
Ogólnie czyny „szkodliwe społecznie” w tym wypadku szkodzące wspólnocie w jej obrębie praktycznie nie mogą wstępować. Wiemy z historii, że u Indian niewłaściwymi czynami najbardziej piętnowanymi były kłamstwa. Nie zdarzały się one często i dotyczyły przesadzania we własnych zasługach. Kiedy coś takiego się zdarzało „przesadzacz” był ośmieszany a jeśli się to powtórzyło zostawał wydalony z plemienia.
Z kronik wiemy iż nasi przodkowie również nie znali kłamstwa.
Kiedy przyjrzymy się zasadom i wartością Indian prerii oraz naszych przodków dostrzegamy zadziwiająco wiele podobieństw. Podobieństwa te są czymś zupełnie naturalnym ponieważ są to najdoskonalsze zasady funkcjonowania społeczeństwa. Oczywiście dostrzeżemy również wiele różnic, które wynikają z odmiennych warunków co można również dostrzec w obrębie społeczności Indian północnoamerykańskich.

W istocie wszelkie patologie we współczesnych społeczeństwach wynikają tylko i wyłącznie z rozbicia naturalnych ludzkich wspólnot i trzymania się sprzecznych z naturą patogennych, sztucznych zasad. Dopóki wspólnoty nie zostaną odbudowane w swych naturalnych formach na naturalnych zasadach, dopóki nie odrzucimy fałszywych, szkodliwych ideologii może być tylko gorzej i nic nie będzie mogło się zmienić na lepsze.

Często szermuje się hasłami postępu cywilizacyjnego jest to jednak tylko kolejne kłamstwo. Na czym ma polegać ów rzekomy postęp? Zazwyczaj mówi się o poprawie jakości życia ludzi, ale na czym ma polegać ta rzekoma poprawa? Kiedy przyglądamy się konkretnym danym dotyczącym poziomu życia przeciętnego człowieka np. w Indiach w czasach wielkich Mogołów i dziś to okazuje się, że dziś ludzie mogą tylko pomarzyć o takim poziomie życia. Jeśli porównamy poziom opieki zdrowotnej np. w starożytnych Chinach i współcześnie to okazuje się, że również możemy sobie tylko o czymś takim pomarzyć. Patrząc bliżej to wystarczy sobie poczytać co pisali kronikarze o naszych przodkach – nie było wśród nich ubogich, bo troszczyli się o siebie, był to lud szczęśliwy i radosny a jeśli poczytamy więcej to dowiemy się również iż był to lud nad wyraz bogaty, wręcz żyjący w przepychu. A cóż mamy po tysiącu lat rzekomego postępu cywilizacyjnego? Zniewolone, zgorzkniałe społeczeństwo niepewne jutra, rzesze bezdomnych, biednych i wręcz głodujących, lud rozbity, skłócony, schorowany psychicznie i wymierający.


  • RSS