Przeglądasz archiwum Grudzień, 2013 .
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Medytacja Oczyszczająca

  • Napisane 27 grudnia 2013 o 17:12

Wiele, wiele lat temu kiedy zetknąłem się z Buddyzmem Tybetańskim otrzymałem przekaz i wyjaśnienia do Medytacji Oczyszczającej Wadżrasatwy. Powiedziano mi, że to bardzo ważna oczyszczająca praktyka i koniecznie trzeba ją wykonać. Pomyślałem – super! Nauczyłem się ją wykonywać i z entuzjazmem zabrałem się do praktyki. Wykonywałem ją codziennie w każdej wolnej chwili ile tylko miałem czasu, szczególnie zaś przez dwie godziny w pociągu dwa razy w tygodniu gdy jechałem i wracałem z uczelni. Myślałem – wspaniale! Oczyszczam się!

Po pewnym czasie w związku z tą medytacją zaczęły pojawiać się i rozwijać różne wspaniale doświadczenia a pod koniec, kiedy ją praktykowałem czułem cudowną oczyszczającą moc, która spływa na mnie i napełnia wszystko wokół. Ta moc sprawiała, ze czułem się doskonale, pogodny spokojny, wyjątkowo pozytywnie nastawiony do świata. Cokolwiek inni robili by wokół mnie ja byłem pogodnie i pozytywnie nastawiony. Ludzie kłócili się robili różne negatywne rzeczy a ja czułem spokój czystość zero negatywnych emocji i łagodnie próbowałem pozytywnie na nich wpływać często z dobrym skutkiem. W końcu ukończyłem medytację i pomyślałem cudownie, jestem oczyszczony – byłem z siebie bardzo dumny :-)

Po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że chociaż jestem oczyszczony bo przecież ukończyłem medytację to jednak ludzie mnie czasami irytują, wkurzają, robią przykrości a i ja zachowuję się różnie w różnych sytuacjach i doświadczam różnych negatywnych nieprzyjemnych uczuć, dyskomfortu, napięć i problemów tak samo jak i ludzie „nieoczyszczeni” – więc niby co oczyściłem? Fajnie było przez jakiś czas i się skończyło więc jak to jest z tym oczyszczeniem?

Wszyscy wierzą, że coś oczyścili, ale jak się okazuje to tylko ślepa bezrozumana wiara i nic więcej z której nic nie wynika bo niby co konkretnie zostało oczyszczone? Nikt nie potrafił mi sensownie odpowiedzieć – same farmazony i frazesy. Inni „oczyszczeni” ludzie tak samo jak ja pozostali wredni, złośliwi, aroganccy o przerośniętym ego podążając za negatywnymi emocjami robili tyle samo złego co i przed oczyszczeniem czyli to oczyszczenie to ściema.

Jednak z drugiej strony, kiedy robiłem tę medytację to wydarzało się wiele pozytywnych rzeczy i przez jakiś czas byłem bardziej pozytywną osobą, coś dobrego się działo tyle, że potem zniknęło więc o co chodzi? O co chodzi dowiedziałem się o wiele, wiele później od Mistrza, który jak się okazało w przeciwieństwie do praktykujących i tego co wypisuje się w książkach wiedział o co chodzi i potrafił bardzo jasno wszystko wytłumaczyć. Otóż okazało się, że to oczyszczenie ma bardzo konkretny sens i oczyszcza bardzo konkretne, że tak się wyrażę bardzo przyziemne i realne rzeczy. W sumie okazało się, że jest to bardzo proste i wolne od fantazji i egzaltowanego mistycyzmu. Jest to konkretna metoda, którą możemy konkretnie użyć w swoim życiu w konkretnym celu i wtedy ma to sen. Co więc naprawdę, kiedy i w jaki sposób oczyszczamy?

Mistrz powiedział bardzo wyraźnie i dobitnie oczyścić możemy tylko i wyłącznie to co w danej chwili wyraźnie widzimy i tylko i wyłącznie to. A co konkretnie? Konkretnie nasze ściśle określone napięcia i emocje – nic więcej i nic mniej. Kiedy więc czujemy do kogoś gniew, urazę, żal, źle o nim myślimy i doświadczamy w związku z tym dyskomfortu, napięcia tylko wtedy możemy to oczyścić i tylko to. Co to jednak znaczy naprawdę znaczy oczyścić?

Kiedy ktoś nas naprawdę wkurzy czujemy do niego gniew, urazę, źle o nim myślimy, że jest wredny, głupi i w ogóle. Im więcej o tym myślimy tym głębszą czujemy urazę a jak się z tą mendą musimy stykać to jest coraz gorzej. Jak się nie musimy z nią stykać przez dłuższy czas i nie myślimy o niej i tym co nam zrobił to nam trochę przechodzi, zapominamy, może nam się wydawać, że zapomnieliśmy, albo odpuściliśmy mu i jak to się mówi „kij mu w oko”. Kiedy jednak nawet po długim, czasie spotkamy się i ta menda znów coś zrobi i nas wkurzy (a mendy tak mają) to wszystko nam się przypomina i znów mamy ochotę ją zabić bo to po porostu taki wredny niereformowalny typ. Te urazy są w nas do końca życia.

Oczywiście, kiedy się wkurzymy, ktoś zrobi nam przykrość, możemy sobie pójść z kimś fajnym do kina, na piwo, na imprezę, posłuchać muzyki i poczujemy się fajnie – przejdzie nam i będzie dobrze. Tyle, że potem, wcześniej czy później znowu się wkurzymy i to wylezie zrobimy atmosferę i wyładujemy się – może nie koniecznie na tym kto nas wkurzył, ale to szczegół. Im więcej będziemy mieli takich sytuacji tym częściej będziemy się wkurzali aż w końcu sami możemy się stać kłótliwym, drażliwym, podejrzliwym agresywnym typem i większość nas w końcu takimi się staje. Ludzie nas wkurzają, są wredni, niereformowalni i w ogóle – cóż takie jest życie – powiemy – nauczyliśmy się tego na własnej skórze i to jest nasza życiowa mądrość wolna od naiwności.

W rzeczywistości oczywiście nie jest to żadna mądrość tylko wynik naszego zgorzknienia, sumy uraz jakich doznaliśmy, frustracji i napięć, które zdominowały nasze myślenie, których nie możemy zmienić. Nie możemy? Normalnie oczywiście nie, ale temu właśnie służy medytacja oczyszczająca i jeśli naprawdę tego pragniemy i wiemy jak jej użyć możemy to zmienić. Możemy oczyścić te niezliczone stare rany, urazy, związane z nimi napięcia i stać się mniej zgorzkniałym, sfrustrowanym i złośliwym typem.

Oczywiście nie jest to wcale szybkie, proste ani przyjemne, wymaga długiej systematycznej pracy i to pracy, którą możemy wykonywać tylko wtedy kiedy czujemy się, źle, kiedy doświadczamy negatywnych nieprzyjemnych stanów emocjonalnych, myśli i napięć, pracy wymagającej determinacji i rzeczywistego zaangażowania. Emil Kou napisał: „Kiedy rozum i wola wchodzą w konflikt z wyobraźnią i emocjami, zawsze i bez wyjątku zwycięża to drugie”. Nie jesteśmy w stanie uwolnić się od urazów, które niszczą nasze życie, wpędzają nas w paranoję, frustrację i cierpienie ani używając rozumu, logiki ani woli, możemy cokolwiek z tym zrobić tylko i wyłącznie używając emocji i wyobraźni. Medytacja Oczyszczająca jest właśnie metodą użycia wyobraźni i emocji aby poradzić sobie z cierniami negatywnych emocji, które tkwią w naszym sercu i które zatruwają nasz umysł i niszczą nasze życie. To właśnie te negatywne stany emocjonalne wypaczające i determinujące nasze myślenie i działanie oraz związane z nimi napięcia są tym co rzeczywiście możemy przez nią oczyścić. Nie coś dziwnego i abstrakcyjnego, ale coś bardzo konkretnego, realnego i namacalnego w naszym życiu bo tylko oczyszczając te negatywne emocjonalne stany i związane z nimi nawyki mamy realną szansę na zmianę. Właśnie szansę tylko szansę i aż szansę na zmianę. Oznacza to, że Medytacja Oczyszczająca daje nam tę szansę, ale czy potrafimy ją wykorzystać to już zupełnie inna sprawa. Jeśli jednak naprawdę rozumiemy co i kiedy możemy oczyścić wówczas Medytacja Oczyszczająca staje się naprawdę potężnym i niezwykle skutecznym narzędziem do uzdrawiania naszego życia, relacji uczynienia go piękniejszym, bardziej radosnym i szczęśliwym.

Oczyszczająca Medytacja Wadżrasatwy jest jedną z metod, ale nie jedyną jest ich bardzo wiele, ale wszystkie oparte są o tę same zasady, które trzeba zrozumieć i nauczyć się stosować. Możemy nauczyć się tej metody, albo jakiejś innej i ją zastosować jeśli rozumiemy te zasady. Dlatego nie będę opisywał żadnej konkretnej metody tylko spróbuję opisać istotne elementy, mechanizmy w tego typu praktykach. Jak już napisałem używamy tu emocji i wyobraźni aby oczyścić nasze emocje, konkretne negatywne emocje, które się manifestują w określonym czasie i tylko wówczas możemy je rzeczywiście oczyścić. Pamiętamy podstawową zasadę: „oczyścić możemy tylko to co widzimy”.

Powiedzmy więc, że teraz doświadczamy jakiś konkretnych negatywnych emocji – doświadczamy ich prawie zawsze – może to być, gniew, żal, frustracja, napięcie, smutek, zazdrość, irytacja, zniechęcenie itd.

Pierwszym krokiem jaki wykonujemy to dokładne uświadomienie sobie jakie negatywne emocje w tej chwili czujemy. Czujemy je w ciele w żaden sposób nie tłumimy ich próbujemy ich wyraźnie doświadczyć. Mogą wówczas pojawić się nieprzyjemne myśli, wspomnienia również nie tłumimy ich w żaden sposób jednak nie angażujemy się w nie. Nie próbujemy absolutnie zastępować ich pozytywnymi myślami bo to by je stłumiło.

Kiedy jesteśmy ich w pełni świadomi, wyobrażamy sobie, że są one robakami, nieczystościami i z góry spływa na nas strumień czystego, oczyszczającego światła w formie wody, które wymywa je z naszego ciała i porywa z sobą. Te paskudne robaki, nieczystości zostają porwane przez wodę i odpływają z nią. Ciągle próbujemy odczuwać te negatywne emocje i ciągle woda wymywa je z naszego ciała w formie robaków i nieczystości w ten sposób medytujemy.

Zauważymy, że stopniowo te negatywne emocje zmniejszają się aż w końcu nie będziemy w stanie ich przywołać a napięcia z nimi związane w naszym ciele rozluźnią się i zaczniemy doświadczać czystego stanu emocjonalnego wówczas możemy zakończyć medytację.

Zakończenie medytacji nie oznacza, że rzeczywiście uwolniliśmy się od negatywnych zablokowanych emocji. Po prostu w tej chwili została ona oczyszczona i przestaliśmy ją odczuwać więc już nie mamy szansy jej dalej oczyścić. Kiedyś powróci i wówczas znów będziemy mogli z nią pracować. Możemy w ten sposób pracować z konkretnymi emocjami np. związanymi z konfliktami w naszym związku, pracy itp. z każdym negatywnym emocjonalnym stanem jakiego aktualnie doświadczamy. Może ktoś zrobił nam właśnie przykrość, albo popadliśmy w przygnębienie z niewiadomego powodu – to właśnie możemy oczyścić.

Na początku kiedy oczyszczamy nasze negatywne emocje mogą nie być one wyraziste i mogą szybko znikać chyba, że mamy szczęście i właśnie doświadczamy bardzo silnej negatywnej emocji. Kiedy nabierzemy nieco wprawy w praktyce negatywne emocje będą się mocniej manifestowały i będą trwały dłużej. W końcu doświadczenia staną się bardzo mocne i pojawią się konkretne bolesne wspomnienia i wówczas zaczniemy doświadczać rzeczywistego oczyszczenia. Będzie to bolesne, ale emocja zostanie całkowicie oczyszczona i wówczas nawet przywołując to bolesne wspomnienie przekonamy się iż jest ono już wolne od bólu w żaden sposób nie stwarza napięć, patrzymy na nie z wyrozumiałością i szczerym uśmiechem – nie potrafimy już negatywnie myśleć o tej sytuacji i nie doświadczamy w związku z nią żadnego napięcia, zupełnie inaczej patrzymy na taką traumatyczną sytuację z przeszłości i możemy o niej swobodnie mówić – nie jest już ona problemem. Takich sytuacji z zablokowanymi emocjami mamy bardzo dużo, większości z nich zupełnie nie pamiętamy a jednak kiedy je oczyszczamy uświadamiamy sobie, że one w nas tkwią, stwarzają napięcia i ciągle negatywnie na nas oddziaływują, dopiero kiedy je rzeczywiście oczyścimy to znika i jesteśmy wolni. Proces oczyszczania następuje stopniowo i etapami. Kiedy mamy jakąś silną negatywną emocję i oczyszczamy ją w ten sposób raz za razem pojawia się wiele różnych wspomnień i odczuć aż w pewnym momencie, po tygodniu czy po miesiącu nagle podczas jednej sesji to wszystko odchodzi, znikają napięcia i pojawia się okres doskonałego samopoczucia, pełnego pozytywnych emocji. Nie oznacza to, że całkowicie oczyściliśmy się z negatywnych emocji tylko, że oczyściliśmy stany związane z tym konkretnym stanem emocjonalnym przeszliśmy pewien etap. Po jakimś czasie uaktywnią się inne napięcia, inne negatywne stany emocjonalne i będziemy mogli z nimi pracować aż pokonamy następny etap. Z czasem okresy doskonałego samopoczucia i pozytywnych emocji będą trwały coraz dłużej – jest to czas aby kultywować je i wprowadzać pozytywne zmiany w swoje życie są to okresy wolności, które możemy wykorzystać lub nie. Jeśli ich nie wykorzystamy dla naszego rozwoju trudno nam będzie robić postęp dlatego najlepiej zrobić wszystko aby w tych okresach pozytywnie zmienić nasze życie i stać się szczęśliwą pozytywną osobą z lepszymi relacjami z innymi i sobą samym.

Joga Nidra

  • Napisane 21 grudnia 2013 o 17:57

W przedwojennych tekstach dotyczących Jogi możemy zetknąć się z pojęciami magnetyzacja lub energetyzacja ciała, głównie w kontekście Pratjahary i Joga Nidry. Dziś pojęcia te mogą wydawać się niezrozumiałe, wówczas jednak odnosiły się do znanego wówczas pojęcia magnetyzmu i snu magnetycznego – Joga Nidrę również określano wówczas niekiedy jako sen magnetyczny. Teksty te również w tym kontekście wyjaśniały sposoby magnetyzowania ciała aby wprowadzić się w stan Joga Nidry. Współcześnie kiedy czytamy o Joga Nidrze znajdujemy wyjaśnienia iż stan Joga Nidry osiąga się przede wszystkim poprzez rotację świadomości i znajdujemy inne bardziej nowoczesne metody powiązane z tradycją natomiast próżno szukać tych opisanych w starych tekstach, a szkoda gdyż są one niezwykle skuteczne a zarazem dość proste. W związku z tym postanowiłem przypomnieć tu jedną z takich metod – była to jedna z pierwszych metod jakie poznałem. Oto ona:

„Kładziemy się sawasanie, relaksujemy się najlepiej jak potrafimy po czym rozpoczynamy magnetyzowanie ciała. Wdychając wolno, głęboko przez nos wyobrażamy sobie, że wciągamy pranę, która płynie do splotu słonecznego. Następnie zatrzymujemy na chwilę oddech odczuwając jak prana gromadzi się w splocie słonecznym – możemy ją odczuć jako narastające tam subtelne ciepło. Po czym wydychając bardzo miękko, delikatnie, niesłyszalnie kierujemy pranę na całe nasze ciało energetyzując je.”

Kiedy praktykujemy w ten sposób czujemy jak prana przenika nasze ciało, rozluźniając je, energetyzując i po chwili nasze ciało wchodzi w specyficzny stan rozluźnienia pogrążając się w ów sen magnetyczny. Ciało staje się jakby subtelne, jakby naładowane delikatną energią, nie porusza się, jakbyśmy byli odeń oddzieleni i kiedy pozostajemy w tym stanie stopniowo przestajemy go odczuwać. Jest tak jakby ciało spało, a umysł pozostawał czysty i przejrzysty. Kiedy spoczywamy w tym stanie wszystkie napięcia znikają i wchodzimy w Joga Nidrę – mistyczny sen.

Oczywiście istnieje wiele technik oddechowych, których efektem jest wejście w Joga Nidrę, ale ta wydaje się najprostsza.

Ten sposób magnetyzowania ciała aby wejść w Joga Nidrę opisywany jest również jako metoda leczenia. Kiedy mamy coś chorego w ten sam sposób delikatnie energetyzujemy to praną i jak się przekonałem niekiedy jest to zadziwiająco skuteczna i szybka metoda uleczenia jakiejś dolegliwości, jest to też metoda znieczulania. Trudno mi powiedzieć czy łatwo się tego nauczyć czy też nie. Ja kiedy poznałem tę metodę praktykowałem przez rok Hatah Jogę i codziennie ćwiczyłem przez kilkanaście minut pełny dodech więc okazało się to dla mnie dziecinnie łatwe. Być może jeśli ktoś nie opanował pełnego oddechu może mieć z tym trudności z powodu napięć w oddechu, w każdym bądź razie moim zdaniem sukces zależy właśnie od tego super łagodnego delikatnego niesłyszalnego wydechu, kiedy się to udaje już po kilkunastu oddechach zaczyna się wchodzić w Joga Nidrę (przynajmniej ja tak mam) dlatego pomyślałem, że warto przypomnieć tę starą metodę.


  • RSS