Kundalini Joga Tumo Badunjin

  • Napisane 1 lutego 2014 o 10:34

Jakoś nigdy nie interesowałem się Kundalini Jogą, ani kundalini jako takim choć oczywiście praktykując przez kilka lat Hatha Jogę i czytając o Jodze słyszałem coś tam o kundalinii, ale było to na wysokim poziomie abstrakcji więc mnie specjalnie nie zainteresowało.

Jakiś czas później praktykując intensywnie medytację pod okiem mojego pierwszego nauczyciela, doświadczyłem bólów głowy, ogólnego przymącenia, złego samopoczucia, które utrzymywało się przez kilka dni i kiedy spotkałem się z moim nauczycielem on stwierdził, że kundalini mi się ruszyło i to są tego efekty jako, że moje kanały nie są oczyszczone, oczyścił mi kanały i po kilkunastu minutach poczułem się jak nowo narodzony, wypełniła mnie radość, świetne samopoczucie a mój umysł stał się jasny. Nauczyciel wytłumaczył mi, że kiedy uaktywnia się kundalini i wędruje w górę a napotyka na blokady i przeszkody można doświadczać różnych nieprzyjemnych symptomów kiedy energia próbuje je przepchać i dlatego trzeba oczyszczać kanały i zalecił mi więcej medytacji.

W trakcie lat praktyki z nim jeszcze kilkakrotnie pojawiały się symptomy wzrostu kundalini, ale były już znacznie łagodniejsze niż za pierwszym razem i kiedy ich doświadczałem śpieszyłem do niego:-)

W końcu powiedział mi, że nie ma takiej potrzeby tylko kiedy coś takiego się dzieje poprostu powinienem podwoić czas medyatcji i powinno przejść bo kanały się oczyszczą i odblokują i tak też się działo:-)

Ponownie zetknałem się z efektem kundalini, kiedy bardzo intensywnie praktykowałem Chi Kung a szczególnie siedzącą formę Badunjin, przejawiało się to rosnącym naciskiem na punkt stu spotkań przechodzącym w ból, otępieniem i sennością. Oczywiście rozpoznałem efekt kundalinii i wcale mnie to nie zdziwiło bo ta forma wyjątkowo silnie stymuluje kundalinii, postanowiłem jednak wypróbować w tym wypadku inną metodę radzenia sobie z tym efektem, okazała się mało skuteczna, więc postanowiłem wypróbować klasyczną metodę w Chi Kung przez skupienie na dolinie ducha i okazała się niezwykle skuteczna.

Następnie zgodnie z metodą Mantaka Chia opanowałem „Mały Niebiański Obieg”. Studiując jego książkę zauważyłem, że wspomniał on tam o Kundalinii Jodze, której jest też mistrzem tłumacząc, że adepci Kundalini Jogi nie bardzo sobie radzą ze sprowadzaniem Chi z powodu braku wiedzy i metod w tym systemie co prowadzi u nich do ciężkich objawów efektu kundalinii i wyniszczaniu zdrowia, ale również wtedy nie zainteresowała mnie Kundalinii Joga. Dopiero praktykując Tybetańską Jogę Żaru Wewnętrznego – Tumo, która jest Buddyjską Kundalini Jogą pochodzącą z Indii postanowiłem się dowiedzieć czegoś o Kundalini Jodze jako takiej.

Szukając w necie znalazłem sporo stron jednak poza cennikami, filozofii Kundalinii i jałowych bezsensownych spekulacji znalazłem niewiele konkretów. Było też sporo tragicznych relacji pochodzących od adeptów Kundalinii Jogi, cierpiących latami na skutek efektu Kundalinii i parę relacjii nawiedzonych twierdzących, ze super plus dawka mitomanii:-)

Potwierdziło to tylko to co pisał Mantak Chia, że adepci kundalini nie potrafią sobie radzić z tym efektem i wpadają w psychozę maniakalno depresyjną totalnie odjeżdżając :-)

Czytając stronki poświęcone Kundalini Jodze trzeba wykazać chart ducha bo wszystko jest tam tak „uduchowione”, że aż strach a i straszenia nie brak:-)

Rzuca się też w oczy zupełna nieznajomość sposobów radzenia sobie z symptomami i straszenie na maksa:-) Poniżej najbardziej łagodny i „nieuduchowiony” oraz nie egzaltownay fragment jaki znalazłem:

„Pierwszym objawem przebudzenia Kundalini u nieoczyszczonych duchowo osób często są dreszcze czy szerzej parestezje w różnych częściach ciała. Trzęsienie czy telepanie ciała w czasie modlitw i medytacji nie jest oznaką uduchowienia, a jedynie symptomem oczyszczania z brudów i skalań duszy, które występuje u osób o nieczystej, zatrutej świadomości.

Wraz z nimi człowiek często zaczyna naprzemiennie odczuwać błogość, pojawia się uczucie duchowego spełnienia, stan podobny do ekstazy erotycznej, mózg staje się ciężki i gorący, czasami mogą przy tym występować objawy nieznanych chorób, stany bólowe, lecz na krótko, jako katarsis.

Nie każdy człowiek odczuwa wszystkie objawy trojakiego oczyszczenia umysłu, emocji i ciała, a często są to jakieś pojedyncze dokuczliwości lub doznania fizjologiczne na poziomie niedokuczliwym stąd ignorowalnym.

Należy to sobie dobrze zapamiętać, że wszelkie nieprzyjemne doznania w związku z budzeniem Kundalini to skutki nieczystości, splamień, błędów i grzechów, skutki złej karmy jaka spala się w płomieniu boskiej Kundalini Śakti.

Nie u wszystkich przebudzenie Kundalini następuje tuż po świętej Inicjacji w Laya Yoga/h: mimo wszelkich naszych starań nie wiemy na ile tak naprawdę jesteśmy przygotowani na jej przyjęcie, gdyż inteligencja Guru/h zabezpiecza nas przed zbyt wczesnym przepływem Kundalini.

Objawy przepływu u większości przebiegają łagodnie choć niektórzy myślą, że „cały czas siedzą na podgrzewanych fotelach”, a inni czują ciepło albo gorąco w kręgosłupie.”

Dzięki wrodzonemu twardzielstwu przebrnąłem przez to, ale niestety niewiele się dowiedziałem. Oczywiście symptomy mogą być różne przy przepływie Chi, oczyszczaniu kanałów i napięć w ciele, ale o ile praktykuje się systematycznie dbając o rozluźnienie i nie stosuje zbyt drastycznych metod to nie bywają one nawet w 10% tak straszne jak opisuje się to na stronach poświęconych kundalinii. Myślę, że trauma pojawia się ze względu na patrzenie na to jako na wyraz zepsucia moralnego i kary boskiej:-) Więc jak ktoś poczuje drgania ciała to wpada w histerię i ma problem:-)

Współczując podejścia adeptom Kundalinii zakupiłem książkę z ćwiczeniami. W niej o dziwo nie ma nic na ten temat. Nie ma też nic na temat po co w ogóle praktykować Kundalinii Jogę (i tego szczerze mówiąc nadal nie wiem po przebrnięciu dziesiątek stron i dwu książek. :-) Wygląda jakby obudzenie kundalinii było celem samym w sobie niczemu konkretnemu nie służącym są tylko jakiś mgliste rojenia o ekstazie, seksie, boskości czy jakiś mocach :-)

„Zakłócenia fizyczne, emocjonalne lub psychiczne doświadczane przez osoby u których Kundalini zostaje zbyt wcześnie pobudzona do ruchu w górę jest wynikiem zatarasowania wtedy gdy jest zablokowana jedna lub kilka czakr.”

Czyli ogólnie wyjaśnienie jest identyczne jak w Chińskich praktykach – co oczywiście wcale mnie nie dziwi bo to dokładnie ten sam proces a więc wyjaśnienie jest identyczne bez względu na tradycję czy światopogląd.

Dalej dowiedziałem się, że praktyka Kundalini Jogi skupia się na odblokowywaniu i oczyszczaniu czakr i kanałów aby przygotować je do harmonijnego i bezpiecznego aktywowania Kundalini – tak więc cel jest identyczny we wszystkich systemach co również oczywiście nie jest dziwne.

Z kolei przeglądając ćwiczenia zauważyłem, że niektóre są jakby żywcem wzięte z Buddyjskich Chi Kungów co zresztą też nie zdziwiło mnie.

Jedyna różnica jaka rzuciła mi się w oczy to ta, że w Kundalini Jodze praktycznie w ogóle nie ma wyjaśnień dotyczących kanałów, ani sposobów radzenia sobie z problemami jak ma to miejsce w Chi Kung i to jest słabość tego systemu. Bo cóż z tego, że ktoś się dowie, że problemy jakie się pojawiają są wynikiem zablokowań skoro nie wie na czym one konkretnie polegają i jakie konkretnie zastosować antidotum na określony problem. Dlatego wydaje się słuszna teza, że praktykowanie Kundalini Jogi bez znajomości Chińskiej wiedzy na temat kanałów może być ryzykowne bo jeśli pojawią się problemy adept nie dostanie jasnej recepty jak sobie z tym radzić. Podobnie jest w innych Hinduskich jak i Tybetańskich praktykach. Co prawda w Tybetańskich praktykach mamy nieco szerszy opis systemu kanałów jednak ciągle zbyt ogólny nie uwzględniający konkretów.

Nie sądzę aby tego typu wiedza w ogóle nie była znana w Indiach – przynajmniej w pewnym zakresie – wydaje mi się, że po prostu jest tu zbyt duże parcie na duchowość i oderwanie od rzeczywistości, podczas gdy Chińczycy są bardziej praktyczni i konkretni. Znacznie szersza i bardziej usystematyzowana wiedza Chińczyków wynika też z ich pragmatyzmu, empiryzmu i bardziej rzeczowego podejścia do praktyk z energią w Chinach to cenna nauka rozwijana przez pokolenia, podczas gdy w Indiach była to dana święta wiedza, której nikt nie rozwijał ani nie badał w ten sposób.

W książce są niektóre bardzo ciekawe praktyki wręcz skarby godne najwyższego szacunku, ale zrozumieć i docenić je można tylko mając doświadczenie w praktyce Chi Kung. Problemem jest, że tak naprawdę nie jest nigdzie wytłumaczone co do czego. Nie było by to wcale dziwne, gdyby to nie był podręcznik i gdyby nie to, że jak zapewniają autorzy byli oni szkoleni na nauczycieli a jednak czytając to co piszą nie sposób oprzeć się wrażeniu, że poznali zbiór ćwiczeń nie znając jego teorii a nawet podstawowych pojęć Jogi na co wskazują błędy i mętne wywody.

Mimo tych niedociągnięć uważam, że jest to bardzo cenna książka i może być bardzo użyteczna, chociaż raczej nie polecił bym ćwiczenia z niej bez kontaktu z jakimś doświadczonym nauczycielem, czy chociażby dobrym akupunkturzystą w zasięgu ręki na wypadek problemów:-) Pozostaje jeszcze problem efektywności, ale tego nie jestem w stanie ocenić tu już musiał by się wypowiedzieć jakiś praktyk Kundalini Jogi.

Trochę tylko zniesmaczył mnie wstęp nie tylko są w nim błędy, ale jest też new ageowski bełkot (odjechany w stylu głupiego new age) w duchu XIX wiecznych teozofów z ich teozoficznymi faszystowskimi teoriami spiskowymi plus trochę ogólnego pustego bełkotu w którym niektórzy się lubują:-)

No, ale mniejsza z tym, my adepci Chi Kung ćwiczymy głównie dla zdrowia, dobrego samopoczucia ew. dla nieśmiertelności :-) Cele więc mamy konkretne, liczą się tylko metody a te można znaleźć w książce.

Przyglądając się praktykom Kundalini Jogi uderzyło mnie, że są one dość siłowe w porównaniu do Chi Kung i przede wszystkim to, że nie pracuje się sukcesywnie nad uwalnieniem ciała od napięć, otwierania kanałow poprzez ruch i to już samo w sobie tłumaczy dlaczego efekty Kundalini Jogi mogą być tak traumatyczne.

Same ćwiczenia nie są specjalnie wyrafinowane ani finezyjne, zresztą fizyczne ćwiczenia Tumo też takie nie są – jednak ćwiczenia są ok. da się je ćwiczyć choć pojawia się nieodparte wrażenie, że Badunjin to jednak genialny majstersztyk:-)

Przechodząc do najważniejszych ćwiczeń Kundalini Jogi to mamy tu Sat Krija i Kirtan Krija jako, że jak to się mówi „non argumentum contra experientum” (czy jakoś tak) wziąłem się za ćwiczenia.

Pierwsza sesja to było 30min Sat Krija i 30min Kirtan Krija i muszę przyznać, że zrobiła na mnie wrażenie. Sat Krija ciągnie Kundalini aż miło i nie ustępuje pod tym względem odpowiednim ćwiczeniom Badunjin. Strumień kundalinii w formie ciepła i światła rwał jak górski strumień w górę a głowę wypełniało mi światło. Zacząłem odczuwać trzecie oko jako świetlistą kulę, która z czasem przybrała formę jaja – robiło to wrażenie, ale po pewnym czasie zaczęło mnie ono coraz bardziej boleć.

Nie przejmowałem się tym i w końcu kiedy minęło pół godziny przeszedłem do Kirtan Krija i jak słusznie podejrzewałem to ćwiczenie miało na celu rozluźnienie trzeciego oka, oczyszczenie kanału itp. Jednak mimo pół godziny ćwiczenia, ciągle czułem napięcie i ból, ale nie zniechęciłem się tylko dodałem pół godziny odpowiedniego Krija. Mimo to czułem jeszcze w trzecim oku napięcie więc po skończonych ćwiczeniach musiałem zastosować praktykę promienia świetlnego aby oczyścić i rozluźnić trzecie oko.

W ten dzień zrobiłem jeszcze trzy takie sesje po półtorej godziny każda, ale nie obeszło się bez praktyki promienia świetlnego na koniec:-)

W kolejny dzień skróciłem Sat Krija do 20min a wydłużyłem Kirtan Krija do 40min i to zadziałało. W kolejnych dniach doprowadziłem do wyrównania czasu trwania tych dwu Krija po 30 min i na koniec robiłem jeszcze jedną Krija czyli praktykowałem po 60min w sesji.

Zauważyłem, że moje sny zmieniły się w koszmary co jak się domyśliłem było wynikiem zanieczyszczeń więc kiedy nadszedł kolejny dzień bardziej przyłożyłem się do praktyki, eksperymentowałem też z mudrami i doszedłem, że oryginalna jest najlepsza:-)

Wieczorem przy trzeciem Krija poczułem bardzo intensywne oczyszczanie emocjonalne i fizyczne co w pewnym sensie (technicznie) przypominało praktykę oczyszczania 6 loka, a pod innymi względami dobrą praktykę Wadżrasatwy i w kolejny dzień już sny były znacznie lepsze:-)

Podsumowując Sat Krija jest równie efektywna jak odpowiednie ćwiczenia Badunjin. Kirtan Krija i to drugie Krija też jest niezłe i ogólnie praktyka Kundalinii Jogi jest efektywna.

Jednak aby taką była trzeba ćwiczyć po półtorej godziny a nie wiem jakby zareagowała na to osoba nie mająca doświadczenia, powiedziałbym, że to mogła by być bardzo ryzykowana praktyka dla początkującego, ale aby to sprawdzić trzeba by ochotników:-)

Są chętni na sporty ekstremalne? :-)

Porównując tę praktykę do Badunjin muszę powiedzieć, że Badunjin jest lżejsze, przyjemniejsze, zajmuje mniej czasu i rozwija kundalinii łagodnie harmonijnie i bez niespodzianek jest zdecydowanie przyjemniejsze i bezpieczniejsze a przy tym poprawia zdrowie i nie naraża na ciężkie przerażające efekty:-)

Dodaj komentarz


  • RSS