Nasza Święta Ziemia

  • Napisane 19 marca 2014 o 17:44

Z „miejscami mocy” zetknąłem się za sprawą mojego nauczyciela medytacji, który zabierał mnie do takich miejsc na wspólne medytacje i opowiadał mi o nich. Medytacja w takich miejscach jest niezwykła i bardzo efektywna przy tym zauważyłem, że miejsca takie wywierają silny wpływ na ludzi nie świadomych tego iż znajdują się w takim miejscu.

Kilka lat później poznałem człowieka, który fascynował się takimi miejscami i ich wpływem na ludzi a który przewędrował całą europę zaś od ładnych kilku lat badał całą ścianę wschodnią odkrywając znane i nieznane miejsca mocy oraz obserwując ich wpływ na ludzi.

Opowiadał mi, że kiedyś przeżył bardzo ciężką chorobę i od tego czasu stał się bardzo wrażliwy na energię różnych miejsc przez co zaczął się temu przyglądać a później świadomie badać róże miejsca pod tym kątem.

W owym czasie miałem przekonanie, że „miejsca mocy” są obszarami pozytywnej energii duchowej, które nie tylko cudownie stymulują medytację, ale ogólnie bardzo pozytywnie wpływają na ludzi. Moje przekonanie brało się stąd iż spędziłem dzieciństwo w jednym z najpotężniejszych (o ile nie najpotężniejszym) miejsc mocy i wracając tam po latach już jako człowiek dorosły przekonałem się o niezwykłej życzliwości i dobru ludzi, którzy tam żyją, zupełnie nieświadomych, że miejsce w którym żyją jest wyjątkowe. Podobnie pozytywny wpływ miejsc mocy na ludzi widywałem również w innych miejscach mocy. Mój nowy znajomy miał identyczne obserwacje, ale o wiele bardziej szczegółowe i pochodzące z bardzo dużej liczby takich miejsc dlatego jego relacje były dla mnie wyjątkowo interesujące. W następnych latach naszej przyjaźni zabierał mnie do wielu takich miejsc gdzie dzieliliśmy się spostrzeżeniami i doświadczeniami, zwrócił mi też uwagę iż wiele z tych miejsc ma ciekawą historię oraz istnieje wiele legend związanych z takimi miejscami.

Przez lata bywając w takich miejscach stopniowo zacząłem zauważać jeszcze jedną rzecz a mianowicie to, że nie na każdego miejsca takie wywierają pozytywny wpływ. Wielu ludzi nieświadomych tego, że znajdują się w szczególnym miejscu mocy mówiło, że przebywając tam odczuwają niepokój, mimo iż większość czuła się tam wspaniale. Widywałem też sporo ludzi, którzy nieświadomie mieszkali na takich obszarach a jednak byli jakby „wyniszczani” przez potężne energie tych świętych miejsc. Zacząłem więc się przyglądać takim „nietypowym” ludziom i szybko odkryłem w czym rzecz. Następnie pod tym kątem patrzyłem na wszystkich ludzi odwiedzających miejsca mocy i jak to na nich wpływa by po pewnym czasie nie mieć już żadnych wątpliwości w tej kwestii co skłoniło mnie do przemyśleń i modyfikacji moich przekonań. „Miejsca mocy” są obszarami pozytywnej energii duchowej pozytywnie stymulującymi ludzi tam przebywających, kiedy ci ludzie są pozytywni i działają pozytywnie jednak ludzie działający, myślący negatywnie i utrzymujący taki tok myślenia odczuwają dyskomfort w takich miejscach i są przez nie wyniszczani o ile nie zmieniają nastawienia ponieważ działają przeciwnie do energii tych miejsc. Tym bardziej są wyniszczani im moc miejsca jest potężniejsza i bardziej pozytywna.

Dlaczego tak się dzieje? Otóż takie miejsca są jakby silnymi polami pozytywnej emocji i wzmacniają tego typu emocje jak życzliwość, otwartość, spokój jeśli więc ktoś podąża za tymi emocjami są one stymulowane i wzmacniają energię takiej osoby, natomiast jeśli ktoś wytwarza, trzyma się i podąża za przeciwnymi emocjami musi pokonywać opór tego pola co go męczy przy czym negatywna energia, którą wytwarza jest blokowana w nim co go wyniszcza na dłuższą metę. Oczywiście istnieją też „miejsca mocy” związane z bardziej neutralną energią tyle, że wówczas są one jeszcze bardziej destrukcyjne dla osób z negatywnymi wzorcami ponieważ w takich miejscach stymulowane są zarówno pozytywne jak i negatywne emocje więc ludzie z negatywnymi wzorcami wyniszczają się w sposób gwałtowny, kiedy ich negatywne wzorce ulegają stymulacji. Ponieważ każdy z nas stwarza zarówno pozytywne jak i negatywne emocje więc w takim neutralnym miejscu ulegając negatywnym emocjom zostaje przez nie zdominowany, dlatego trzeba w nim być szczególnie uważnym. Nie należy jednak mylić „miejsc mocy” z miejscami pozytywnych czy też negatywnych geopatycznych wpływów czy jak kto woli Feng Shui.

Miałem „okazję” mieszkać na różnych ciekach wodnych jak i przebywać w niekorzystnych miejscach stąd nie mam żadnych wątpliwości, ze jest to zupełnie coś innego. Miałem również okazję mieszkać na miejscu skrzyżowania trzech silnych cieków wodnych w „miejscu mocy” i było to bardzo interesujące doświadczenie. Ogólnie żyły wodne to nic przyjemnego mimo iż niektórzy twierdzą, że jeśli krótko przebywa się w takim miejscu to jest to korzystne i „doładowuje”, ale to tylko pozór. W tym jednak konkretnym miejscu mimo iż cieki były bardzo silne ich wpływ był zupełnie inny przekształcony przez „miejsce mocy” i faktycznie nie zauważyłem tam ich negatywnego wpływu. Struktury energii „miejsc mocy” są zupełnie inne niż miejsc anomalii geopatycznych i nawet kiedy takie anomalie występują w miejscach mocy ich oddziaływanie na człowieka jest zupełnie inne. Czym różnią się „miejsca mocy” od anomalii ?

„Miejsca Mocy” przede wszystkim jednolitą klarowną strukturę na całym swoim obszarze a obszar ten może być ogromny osiągając setki kilometrów kwadratowych, chociaż bywają też miejsca mocy o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Zazwyczaj granice miejsca mocy są wyraźnie i ostro zarysowane co nie zdarza się w przypadku zaburzeń geopatycznych i zasadnicza sprawa – energia miejsc mocy ma jakby osobowy charakter. W przypadku niektórych miejsc mocy można wyraźnie wyczuć jakby konkretną osobowość, choć w większości nie jest to takie oczywiste a w wielu na początku wydaje się, ze nie jest to związane z żadną osobowością tym niemniej coś takiego w nich jest. Oczywiście wiele „miejsc mocy” wiąże się z jakimś kultem np. miały tam miejsca jakieś objawienia, albo kiedyś w przeszłości miały związek z jakimś kultem jednak w większości z nich nie można się doszukać takich powiązań choć z wieloma wiążą się legendy i podania ludowe. Można założyć, że ogólnie wiążą lub wiązały się one z jakimiś kultami jednak wszystko zdaje się wskazywać iż kulty związane z określonymi „miejscami mocy” mają charakter wtórny i nie mówię tu tylko o współczesnych kultach.

Podobnie wiele opowieści związanych z tymi miejscami ma charakter wtórny lub są one bardzo zniekształcone – zazwyczaj do tego stopnia iż trudno z nich coś konkretnego wywnioskować.

W tradycyjnych kulturach mówi się, że święte miejsca duchowej mocy są odwieczne i również istnieje wiele legend i opowieści z nimi związanych można więc spokojnie przyjąć, że te centra duchowej energii istniały od zawsze aczkolwiek warto również zwrócić uwagę, że część z nich wiąże się z mitycznymi duchowymi wydarzeniami w związku z czym stawały się one ośrodkami kultu i praktyk duchowych. W przeszłości wokół takich miejsc gromadzili się ludzie prowadząc swoje duchowe poszukiwania oraz tworzyły się tam ciekawe duchowe kultury znane zarówno z historii jak i legend. Rozmawiając na ten temat z moim przyjacielem zastanawialiśmy się dlaczego takich miejsc jest szczególnie dużo na południu Polski na północ od Karpat podczas gdy centralna Polska jak i Czechy, Słowacja czy Austria mają ich tak mało nie mówiąc już o zachodzie europy. Mimo wielu dyskusji nie potrafiliśmy tego w żaden sposób wytłumaczyć. Kiedy później pojechałem do północnych Indii również odkryłem, że znajduje się tam mnogość potężnych „miejsc mocy” choć bardzo się one różniły od naszych. Na tę różnicę zwrócił mi uwagę inny przyjaciel, który spędził ponad rok w Japonii odwiedzając tam wiele świętych miejsc powiedział wówczas, że tamte miejsca są bardzo łagodne, podczas gdy te u nas są bardzo żywiołowe, nieokiełznane, dzikie co pokrywało się z moimi obserwacjami w Indiach. Rozmyślając nad tym doszedłem do wniosku iż ta różnica może wynikać z tego iż tam od niepamiętnych czasów istnieje świadomość tych miejsc, otacza się je szacunkiem i kwitnie tam autentyczna duchowość, podczas gdy u nas miejsca te zostały zapomniane podobnie jak i autentyczna naturalna duchowość. Być może jest w tym ziarnko prawdy jednak z czasem doszedłem do wniosku, że to nie tylko to.

Spędzając wiele tygodni na Ślęży, gdzie energia tego miejsca jest łagodna i pod pewnymi względami przypomina tę, którą odczuwałem w świętych miejscach Indii doszedłem do wniosku, że jednak nasze święte miejsca są zupełnie odmienne od tych spotykanych na dalekim wschodzie i ta „dzikość” o której mówił mi przyjaciel wynika jednak z czegoś innego. On również potwierdził moje przypuszczenia kiedy wrócił po kilku miesiącach pobytu w Buriacji gdzie odwiedzał święte miejsca związane z Szamanizmem jak i Buddyzmem. Mówił, że niektóre z tamtych miejsc są jeszcze bardziej „dzikie” niekiedy przerażające, inne wspaniałe choć zupełnie odmienne od tego co spotykał w Japonii. Powiedział również iż uświadamia sobie teraz jak potężne są nasze „święte miejsca” i patrzy na nie teraz z głębokim szacunkiem z zupełnie innej perspektywy choć rozumie je chyba w jeszcze mniejszym stopniu niż wcześniej.

Słuchając jego opowieści o świętych miejscach Japonii, Buriacji a później Peru zacząłem patrzyć na nie z innej perspektywy choć chyba podobnie jak on coraz mniej je rozumiałem.

Wychodziło na to, że nasze „święte miejsca” różnią się od tych w Buriacji czy Peru bardziej przypominają te z Japonii czy Indii a jednak są od nich zupełnie odmienne a przy tym jest ich zadziwiająco dużo. Wyglądało to tak jakby kiedyś w nieznanej przeszłości istniała tu wysoce zaawansowana duchowa kultura przypominająca tę Indii a jednak zupełnie odmienna. Jakby w jakiejś odległej przeszłości Polska południowa stanowiła duchowe centrum czegoś niezwykłego a jednak historia zupełnie o tym nie wspomina co wyglądało na fantazy.

W jakiś czas później dowiedziałem się jednak, od innego znajomego, że kilku wybitnych mistrzów różnych tradycji również twierdziło, że kiedyś w odległej przeszłości na terenach południowej Polski rozwijała się jakaś kultura na bardzo wysokim poziomie rozwoju duchowego i istnieje tam duchowa kosmiczna mandala. Dowiedziałem się również iż któraś z duchowych tradycji Indii uważa, że przebiega tam jakiś energetyczny południk ziemi (czy coś takiego) i przybyli tam by przez kilka lat prowadzić ceremonie duchowe dla wzmocnienia dobroczynnych sił we wszechświecie. Coś zatem musiało być na rzeczy, ale co to nie wiadomo.

Czytając opowieści duchowych Mistrzów o historii i znaczeniu świętych miejsc w Tybecie doszedłem do wniosku iż kiedyś południowa Polska musiała być czymś w rodzaju Pejul – ukrytej duchowej krainy. Takie miejsca są przez określony czas bezpiecznymi miejscami praktyki, w których może rozkwitać praktyka duchowa a kiedy okoliczności się zmieniają przestają już być takimi bezpiecznymi miejscami, jednak ich niezwykłą duchowa moc pozostaje oddziaływając na wszystkich, którzy znajdą się w takiej krainie. Ponieważ moc takich miejsc jest potężna to w przypadku kiedy ludzie, którzy tam mieszkają nie podążają ścieżkami prawości a utrzymują negatywne myślenie i robią negatywne rzeczy skutki tych niewłaściwych działań ulegają spotęgowaniu i obracają się przeciwko nim i wówczas może tam się dziać wiele bardzo negatywnych rzeczy jak ma to miejsce w jednym z takich miejsc, którym jest współczesny Afganistan.

Nasi przodkowie mieli pełną świadomość, ze nasza ziemia jest święta i obowiązują na niej wyjątkowe zasady według których żyli przez tysiąclecia. Nie było wśród nich biednych, nie znali kłamstwa fałszu i nieprawości, sprawiedliwym było to co służyło najsłabszym. Wszyscy dbali o siebie nawzajem, darzyli się miłością opieką i zaufaniem, wiedli dobre życie pełne radości, dobra i miłości nie potrzebując praw, ponieważ dobro i prawość była częścią ich serc – co przekazywali obcy kronikarze przez stulecia.

Kochali dobro i piękno, żyjąc w harmonii z sobą samym i z wszechświatem a fundamentem ich egzystencji była głęboko rozwinięta duchowość będąca czymś nadrzędnym przesycającym każdy aspekt ich życia. Wieszczowie i nauczyciele duchowi, żyli wśród nich a wszyscy za nimi podążali o czym zaświadczają kroniki – była to czysta duchowa kraina oparta o rozwój duchowy, gardząca materializmem. Nikt nie przywiązywał wagi do dóbr materialnych ani nie gromadził tych dóbr choć kraina opływała w dostatek. Szczególny stosunek nasi przodkowie mieli do kobiet uważając je za święte istoty i darząc szczególną czcią i szacunkiem.

Upadek nastąpił wraz z przybyciem obcej fałszywej religii uczącej fałszu, zakłamania, hipokryzji, przewrotności nie znanej naszym przodkom oraz przede wszystkim uczącej chciwości i przywiązania dla dóbr materialnych, niszczącej wszelką duchowość i radość życia. Zaszczepiając chciwość i żądzę władzy zniszczyła ona wszelkie wartości sprawiając, że zapomnieliśmy kim byliśmy i jak powinniśmy żyć.

Dziś gardzimy duchowością, zło i kłamstwo uważamy, za coś naturalnego i odwiecznego podobnie jak żądzę dóbr materialnych i władzy. Nie wierzymy w dobro, uczciwość, bezinteresowność, nie ufamy sobie ani innym i żyjemy w niepewności i cierpieniu – tak zniszczyła nas nowa fałszywa religia.

Tym niemniej w głębi serca słyszymy głos naszych przodków i muzykę naszej świętej ziemi, mówiącej, że powinniśmy podążać za dobrem, że powinniśmy czynić dobro, żyjąc uczciwie i szczerze, kochając się nawzajem i znajdując radość w pomaganiu innym, że powinniśmy kochać naszą świętą ziemie i oddawać jej radosną cześć, podążając za tym co duchowe i co mówi do nas z naszej świętej ziemi. Nie mamy jednak odwagi odrzucić kłamstwa i nieprawości by zaufać głosowi serca tkwiąc w szponach fałszywej religii podsycającej nasz strach i mówiącej, ze istnieje tylko zło, kłamstwo a dobro i radość muszą być niszczone w imię żądzy posiadania. Uczącej, ze duchowość to szaleństwo, dobro to naiwność skazujące na klęskę i nie potrafimy zerwać tych kajdanów ani podążyć za światłem wołającym w naszych sercach. Boimy się iluzji zła nie rozumiejąc, że moc zła to kłamstwo czerpiącej są moc z kłamstwa nie istniejącą poza kłamstwem. Dopóki nie zaufamy naszej świętej ziemi i nie podążymy za jej głosem wołającym w naszych sercach by przerwać iluzję zła skazujemy się na cierpienie, które sami sobie ciągle stwarzamy. Czy potrafimy to kiedyś zrobić i powrócić na ścieżkę naszych przodków o których nie tak znowu dawno pisano:

„Prosty ich umysł nie zna złości ni fałszu”. „(…) nie znajdziesz między nimi złodziei ani oszustów(…) Nie obawiają się żadnego podstępu, bo go sami nie uprawiają.” „nie znalazłbyś narodu, który by zacniejszym był i dobrotliwszym.” „Nikt nie znał słowa „moje”, – „naszym” ustami, sercem i czynem ogłaszali. (…)”

Komentarze (3) do Nasza Święta Ziemia

  1. ~Miron pisze:

    Ciekawe informacje. Na pewno tu jeszcze wrócę!

  2. ~Go pisze:

    Ciekawe informacje – jestem z podkarpacia i są tu takie miejsca, ale niestety nie wielu o nich wie , albo ludzie wiedzą, ale nie mówią o tym.
    Jako autor artykułu na pewno wiesz gdzie można te miejsca znaleźć, a ja chętnie t się tego dowiem.

    • Bludragon pisze:

      Na podkarpaciu jest bardzo dużo takich miejsc, ale Podkarpacie jest duże :-)Napisz o jakie okolice Ci chodzi to jeśli będę wiedział o jakimś miejscu w pobliżu to napiszę :-)

Dodaj komentarz


  • RSS