Przeglądasz archiwum Listopad, 2014 .
Wyświetlam 1 - 3 z 3 notek

Metaloterapia – miedź w praktyce – obserwacje

  • Napisane 26 listopada 2014 o 16:40

Bardzo dawno temu kiedy byłem nastolatkiem odwiedziliśmy znajomego mechanika i ów mechanik pokazał miedzianą bransoletę, którą sobie zrobił zapewniając z entuzjazmem iż daje mu ona niesamowite efekty zdrowotne. Mówił, ze był nastawiony sceptycznie, ale ponieważ bardzo dokuczały mu stawy pomyślał, że co mu zależy spróbować i zrobił sobie tę bransoletę – od czasu kiedy zaczął ją nosić ból stawów zniknął i nie tylko. Wówczas nie przywiązywałem do tego żadnej wagi jednak wygląd bransolety wywarł na mnie wrażenie – było to pierwsze moje spotkanie z przekonaniem, ze miedź ma niezwykłe właściwości lecznicze. Później słyszałem takie opinie również tyle, że były to…

Akupunktura – refleksje

  • Napisane 21 listopada 2014 o 13:38

Jak wyjaśnia doktor Kuan Hin pisząc o historii akupunktury dawni mistrzowie akupunktury mówili, że tylko czterema punktami akupunktury (Hegu, Zusanli, Lengue, Weizhong) można leczyć wszystkie choroby.

Zaskoczyła mnie ta informacja gdyż współczesna używa masy punktów i jest tak skomplikowana, że laik nawet nie może próbować jej zrozumieć. Przeczytałem wiele książek o akupunkturze i to co z nich wyniosłem to tylko to, że jest to niezwykle skomplikowana gałąź wiedzy, którą praktycznie może się zajmować tylko specjalista po wieloletnich studiach lub nieodpowiedzialny szaleniec i za takowych uważam co najmniej 90% akupunkturzystów z którymi można się u nas spotkać :-)

Wiem oczywiście, że jak ktoś się uprze to może się nauczyć bez większego problemu położenia wszystkich punktów akupunktury jak i wskazań do nakłuwania tych punktów, ale oczywiście nie uczyni to z nikogo akupunkturzysty bowiem zależności są tu bardzo skomplikowane więc bazując tylko na takiej wiedzy można tylko komuś zaszkodzić. Kiedy więc dowiedziałem się, że dawni mistrzowie akupunktury znając 357 punktów potrafili leczyć wszystko używając tylko czterech punktów było to dla mnie zaskakujące i niezrozumiałe.

We współczesnych książkach o akupunkturze opisuje się te punkty i ich działanie lecznicze mniej więcej następująco:

Zusanli – w górnej części podudzia 3 cuny poniżej dolnego brzegu rzepki 3/4 cuna na zewnątrz od kości. Wskazania: Bóle brzucha, wymioty, wrzody choroby przewodu pokarmowego, ból głowy, nerwice nadciśnienie, zawroty głowy, padaczka, zaburzenia ruchowe i czuciowe kończyn dolnych – ogólnie wzmacniający i regenerujący, punkt tonizujący całe ciało

Weizhong punkt w środku dołu podkolanowego. Ból krzyża, kolana, podudzia, niedowład kończyny dolnej, zaparcie biegunka, rwa kulszowa, oparzenia słoneczne.

Lengue – 1,5 cuna powyżej nadgarstka na kości promieniowej. Wskazania: Kaszel, dychawica bóle głowy sztywność karku, astma, porażenie twarzy.

Hegu – punkt położony w drugiej połowie kości śródręcza w najwyższym punkcie mięśnia gdy stykamy kciuk z palcem wskazującym. Wskazania: Ogólnie wzmacnia, odtruwa, działa antynerwicowo i przeciwzapalnie, immunologicznie i przeciwbólowo. Bóle głowy, zębów migdałków, gardła, choroby gorączkowe, kolka, zaparcia, biegunka, porażenie twarzy, choroby skórne, neurastenia, palenie papierosów. Bóle oczu, niedowłady kończyn górnych, przeziębienie gorączka.

Mimo dość wszechstronnego działania tych punktów z powyższego opisu wynika, że współcześnie mają one stosunkowo małe spektrum działania nie mówiąc już o leczeniu każdej choroby – jednak skoro dawni mistrzowie potrafili używając ich wyleczyć każdą chorobę musi być w tym coś więcej.

Hegu to punkt meridianu Jangming, Zusanli drugiego Jangming, Weizhong to punkt Taiyang a Lengue to punkt meridianu Taiyang. Zakładając, że każdy z tych punktów reguluje cały meridian i w istocie ma właściwości terapeutyczne wszystkich punktów na danym meridianie można rozszerzyć znacznie jego właściwości terapeutyczne, jednak i to jest za mało. Ponieważ meridiany łączą się parami można by jeszcze rozszerzyć to spektrum i wówczas było by ono nie małe jednak w klasycznej medycynie chińskiej mamy 14 meridianów więc i to nie wydaje się wystarczające do pojęcia faktu iż wystarczą te cztery punkty i trzeba by wejść w kolejne zależności występujące w chińskiej medycynie aby teoretycznie jakoś to pojąć :-) Oczywiście gdybyśmy nawet teoretycznie to wszystko jasno i bez wątpliwości pojęli była by to tak samo bezużyteczna wiedza jak znajomość wszystkich punktów akupunktury i ich wskazań terapeutycznych bo aby w praktyce zastosować akupunkturę trzeba przede wszystkim znać chińskie koncepcje chorób i potrafić dowolną przypadłość zdiagnozować zgodnie z tym systemem (a nie jest to proste nawet dla doświadczonego lekarza akupunkturzysty) określić zaburzenie i sposoby jego uregulowania. Przy czym warto mieć świadomość iż diagnoza w tradycyjnej akupunkturze ma charakter pośredni czyli opiera się na interpretacji objawów a nie na rzeczywistym przepływie Chi w meridianach poniekąd bezpośrednią diagnozą jest tylko ta stosowana w Ryodoraku gdzie bada się przewodność elektryczną poszczególnych meridianów, która może być podwyższona jak i obniżona w stosunku do normy. Metoda ta pozwala wykryć chorobę zanim pojawią się jakiekolwiek symptomy. Również fachowcy od japońskiego shiatsu potrafią określić stan meridianów choć jeśli chodzi o usunięcie dysfunkcji to już inna sprawa. Nie mogąc określić rzeczywistego zaburzenia przepływu Chi w meridianach nie można zastosować akupunktury gdyż była by to rosyjska ruletka. Stąd mimo iż na wschodzie w badaniach klinicznych skuteczność akupunktury określa się na ponad 90% przy wszystkich schorzeniach na zachodzie jest ona nieporównanie mniejsza ponieważ brak rzeczywiście wykwalifikowanych akupunkturzystów, którzy byli by w stanie postawić prawidłową diagnozę i zastosować właściwie akupunkturę. W praktyce jest u nas tak, że akupunktura jest niezwykle droga, ma ograniczone zastosowanie a efekty są zazwyczaj krótkotrwałe co nie powinno dziwić bo jest to rodzaj akupunktury, który w chinach nazywa się „akupunkturą bosonogich lekarzy” czyli używanie określonych doraźnych procedur, mających pomóc do czasu gdy zgłosimy się do rzeczywistego eksperta akupunktury.

Wracając do czterech punktów, którymi dawni mistrzowie potrafili leczyć wszystkie choroby (Hegu, Zusanli, Lengue, Weizhong) to warto zauważyć, że Zusanli jest punktem tonizującym cale ciało a Hegu punktem ogólnie wzmacniającym i do dziś jest to najczęściej nakłuwany punkt przy różnych okazjach co nie oznacza, że każdy może sobie stymulować te punkty dowolnie bez ryzyka, dobrze jest pamiętać, że każdy zabieg akupunktury wykonywany na dowolnym punkcie przez kogoś kto nie jest wysoce wykwalifikowanym akupunkturzystą i nie wie co robi niesie z sobą poważne ryzyko mimo iż negatywne skutki mogą nie być od razu widoczne, dlatego warto być świadomym tego, że poddawanie się takim zabiegom to nasze własne ryzyko.

Bardziej łagodną metodą od akupunktury jest akupresura, ale wbrew powszechnemu przekonaniu również nie jest to bezpieczna metoda jeśli nie jest wykonywana przez kogoś kto dobrze wie co robi i jakie mogą być tego skutki. Starożytni mistrzowie leczyli nie uciskając, ale dotykając określonych punktów i emanując tam Chi czego współcześnie nikt nie potrafi jak napisał doktor Kuan. Skuteczność dawnych mistrzów nie wynikała tylko z głębokiej wiedzy i doskonalej znajomości zasad przepływu Chi w organizmie, ale przede wszystkim z niezwykłej umiejętności percepcji Chi i zdolności kierowania tym przepływem pozwalającym przywrócić równowagę w organizmie.

Osobiście poddawałem się wielokrotnie zabiegom shiatsu wykonywanym przez naprawdę wykwalifikowane osoby i zabiegi te nie tylko były przyjemne, ale również pozytywnie wpływały na moje zdrowie choć największe wrażenie wywarło na mnie, że ci fachowcy rzeczywiście potrafili dokładnie określić z którymi meridianami jest problem jak i wskazać punkty w których istnieje zablokowanie i w związku z tym określić precyzyjnie dolegliwości bez żadnych informacji na ten temat. Akupunkturze poddałem się tylko raz i niewątpliwie było to ciekawe i inspirujące doświadczenie, które zainspirowało mnie do wielu przemyśleń. Znam natomiast wielu ludzi, którzy poddawali się seriom zabiegów akupunktury płacąc za to grube tysiące by w końcu przekonać się iż poprawa była tylko chwilowa i nietrwała czy wręcz nie zauważali żadnej poprawy, przy czym korzystali z usług uznanych akupunkturzystów a jednak jak dowiodła praktyka byli to tylko mierni „bosonodzy lekarze” dobrzy tylko w autoreklamie i oczywiście robieniu pieniędzy (co zresztą odnosi się do większości lekarzy i szarlatanów wszelkiej maści) :-) Słyszałem od godnych zaufania ludzi iż są (albo byli) w Polsce prawdziwi fachowcy od akupunktury pochodzący z dalekiego wschodu jednak nie miałem okazji ich spotkać i poddać się leczeniu, ale były to chlubne wyjątki i co najmniej część z nich już dawno wyjechała na zachód gdzie przynajmniej jedna z nich pracuje obecnie w renomowanej klinice więc wygląda na to, ze ostali się tu tylko przyuczeni „bosonodzy lekarze”, którym nie warto ufać :-)

Metaloterapia krótkie wprowadzenie

  • Napisane 4 listopada 2014 o 01:49

Szukałem w sieci czegoś o metaloterapii i ku mojemu zdumieniu nie znalazłem praktycznie nic. Byłem zdumiony ponieważ metaloterapia znana jest od starożytności, pisał o niej Paracelcus a w XIX w stała się popularna, wręcz modna napisano na jej temat wiele prac Sam wielki Julian Ochorowicz, którego prace tłumaczone są dziś na wiele języków i wnikliwie studiowane podał wiele doświadczalnych faktów na temat metaloterapii a tu w sieci pustka. Spodziewałem się masy informacji na temat metaloterapii w starożytności i współczesnych koncepcji a tu nic.

Oczywiście metaloterapia to nie spożywanie metali ani soli metali tylko oddziaływanie lecznicze metali udowodnione empirycznie jednak nie dające się wytłumaczyć w świetle wspólczesnej wiedzy (pomijam bredzenie o przenikających jonach czy powstawaniu baterii pod wpływem kontaktu z potem :-) ).

Skoro więc nic nie znalazłem w tym śmietniku jakim jest internet zmuszony byłem sięgnąć po jakąś książkę.

Pierwsze co znalazłem to powiązanie metaloterapii z Mesmeryzmem (nie mylić z hipnozą bo są to dwa zupełnie inne zjawiska nie majace z sobą nic wspólnego co zauważył już James Braid twórca współczesnej Hipnozy i co zostało niezbicie dowiedzione, choć zdaje się dalej do mało kogo docierać :-) ) a w XXw z odkryciami których dokonał Dr. Harold Saxton Burr i inni (o czym również nikt zdaje się nie słyszeć mimo iż słynne woltomierze Bura produkuje HP i wykorzystywane są min w praktyce rolniczej). Faktem jest niezwykłe silne oddziaływanie metali na człowieka i mimo iż nie udało się teoretycznie tego wytłumaczyć już w XIX w we Francji metaloterapia weszła do praktyki lekarzy na masową skalę ze względu na swoją skuteczność, później jednak z powodu niemożności jej teoretycznego uzasadnienia i zachłyśnięcia się innymi metodami stopniowo w europie uległa zapomnieniu.

XIX wieczna metaloterapia polegała przede wszystkim na łaczeniu dwu metali celem wywołania galwanicznych prądów. Była to niezwykle skuteczna metoda na wiele schorzeń właczajac w to cholerę.

W Anglii ojcem współczesnej metaloterapii był dr V. Burq i ten kierunek lecznictwa zwany tam był od jego nazwiska burkizmem. Profesor Rostan próbował naukowo uzasadniać uleczenia chorych na epilepsję, tężec, cholerę, bóle nerwu kulszowego oraz histerii z pomocą miedzianych płytek, pasów i opasek umieszczanych w odpowiednich miejscach ciała przy czym efekty lecznicze pojawiały się po kilku minutach właściwie zastosowanej terapii. W początku XXw używając np. miedzianych obręczy na szyję udawało się wyleczyć problemy płucne nie poddające się żadnej innej terapii – metoda czeskiego uczonego Jerzego Lachowskiego rozpropagowana przez dr Aranjo uważającego ją za epokowy wynalazek, potwierdzona przez kliniczne badania prof. Sordello – metoda ta do dziś ma wielu zwolenników w świecie lekarskim Francji. Niemiec i USA – to pierwsza XXw. metoda metaloterapii poparta badaniami klinicznymi i laboratoryjnymi jednak podbudowa teoretyczna. Lachowski stosował metalowe obręcze przede wszystkim z miedzi później skonstruował wielofalowy oscylator, którym z powodzeniem leczono nowotwory w wielu szpitalach już po kilku piętnastominutowych zabiegach następowała poprawa a najdalej w ciągu dwóch miesięcy guzy całkowicie znikały. Jak wspomniałem metoda Lachowskiego nadal ma wielu zwolenników w środowiskach medycznych w niektórych krajach u nas jest praktycznie nieznana. Ten króciutki przegląd współczesnej zachodniej potwierdzonej doświadczalnie naukowej metaloterapii wskazuje, że nie jest to nikomu nieznana metoda tym bardziej zdziwiła mnie niemożność znalezienia w sieci niczego na ten temat.

We współczesnej metaloterapii używano przede wszystkim miedzi, żelaza, cyny oraz mosiądzu, podczas gdy w starożytnej metaloterapii używano również ołowiu oraz srebra i złota a także magnesów. Jak już wspomniałem nie istnieje żadna przekonywująca ani uznana teoria, która tłumaczyła by niezwykle silny wpływ metali przykładanych do ciała na procesy leczenia organizmu mimo iż doskonale udokumentowana jest niezwykła szybkość i skuteczność działania tej metody bo niby jak można wytłumaczyć, że przykładanie określonych metali na odpowiednie miejsca na ciele (zależnie od schorzenia) wywołuje szybkie mierzalne zmiany biochemiczne w organiźmie prowadzące do cofania się zmian chorobowych ?

Tradycyjne systemy medyczne w szczególności zaś akupunktura podaje jednak dokładne wyjaśnienie tego fenomenu co więcej co więcej zmiany te są dziś mierzalne przy pomocy odpowiednich urządzeń. Jak wiadomo punkty akupunktury mają inne właściwości elektryczne dzięki temu łatwo je wykryć przy pomocy odpowiedniego urządzenia. Badanie potencjału elektrycznego odpowiednich punktów akupunktury pozwala precyzyjnie zdiagnozować stan organów, dzięki temu skonstruowano wiele urządzeń medycznych służących w oparciu o tę zasadę skutecznej i wyjątkowo precyzyjnej diagnozie stanu organizmu. Te same urządzenia pozwalają monitorować przebieg dowolnej formy leczenia i właśnie dzięki temu odkryto, że przyłożenie do ciała odpowiednich metali wyrównuje potencjał mierzony w tych punktach do stanu optymalnego – oczywiście dzieje się tak tylko wówczas jeśli metale są odpowiednio dobrane i umieszczone w odpowiednich miejscach na ciele.

W rzeczywistości nie potrzeba do tego żadnych drogich supernowoczesnych urządzeń jako iż każdy zaawansowany praktyk Chi Kung czy Kundalini Jogi potrafi w pewnej mierze wyczuwać przepływ Chi w swoim organizmie i z łatwością może się przekonać o wpływie metalu przyłożonego do jego ciała na ten przepływ. Dzięki temu łatwo można się przekonać jak silny i jak różny wpływ na przepływ Chi w organizmie mają różne metale. Odczucia te mogą mieć zarówno charakter Don Chu i wówczas są całkowicie subiektywne jeśli Chi jest gdzieś zaburzona jak i mogą mieć charakter rzeczywistego przepływu Chi kiedy Chi jest w miarę zrównoważona aczkolwiek odróżnić te dwa rodzaje odczuć wymaga sporego doświadczenia tym niemniej przy tak silnym wpływie jaki wywierają metale nie jest to aż tak bardzo trudne jak można by sądzić.

Będąc kilkanaście lat temu w Indiach kupiłem sobie przepiękną bransoletę. Była przepiękna i bardzo mi się podobała więc lubiłem bardzo ją nosić. Niestety zauważyłem, że jeśli ponoszę ją trochę dłużej pojawia się nieprzyjemny dyskomfort. Próbowałem to ignorować bo naprawdę była piękna i robiła wrażenie, ale niestety im dłużej ją miałem na ręce tym odczucia stawały się coraz mocniejsze w końcu nie do wytrzymania. Noszona dłużej bransoleta wywoływała bardzo nieprzyjemne odczucia przechodzące w fizyczne pieczenie i nie pomagało nawet jeśli umieszczałem pod nią pasek materiału by nie stykała się z ciałem. Kiedy robiłem sobie dłuższą przerwę w noszeniu bransolety to później mogłem ją nosić przez pewien czas, ale im dłużej ją nosiłem tym odczucia stawały się silniejsze w końcu nie do zniesienia. Nie była to kwestia alergii na metal, ale coś bardzo mocno fizycznie odczuwalne.

Podobne wrażenia miałem w związku z dwoma wisiorami z metalu noszonymi na ubraniu, kiedy nosiłem je dłużej zaczynałem czuć zmęczenie, przytłoczenie przechodzące w fizyczny ból w ciele promieniujący od tych wisiorów. Kiedy wówczas zdejmowałem je natychmiast pojawiało się uczucie ulgi i nieprzyjemne symptomy znikały. Po jakimś czasie znów mogłem je nosić a kiedy to robiłem znów po dłuższym noszeniu zaczynały pojawiać się te symptomy.

Mimo wielu takich doświadczeń nie wiązałem tego z metaloterapią, po prostu tak było, dlaczego – nie wiadomo bo w świetle mojej wiedzy nie miało to żadnego uzasadnienia, chociaż z czasem zacząłem się dowiadywać od wielu osób, że mają podobne doświadczenia z biżuterią i określonego rodzaju biżuterii nie mogą nosić zbyt długo, albo że w określonych okresach czują się dobrze z określonym rodzajem biżuterii a w innych okresach z inną itp. Zacząłem się temu przyglądać u siebie i również zauważyłem takie same symptomy więc zaakceptowałem, że tak po prostu jest nie próbując wnikać dlaczego. Oczywiście domorośli pseudonaukowcy zapewne dopatrywali by się w tym autosugestii, ale bzdurnymi wymysłami ćwierćinteligentów nie będę się tu zajmował :-)

Faktem jest, że metale (choć nie tylko metale) bardzo mocno fizycznie wpływają na noszących je ludzi choć dlaczego tak się dzieje, ani jak dokładnie wpływają nie wiadomo.

Bardziej zainteresowałem się tym zagadnieniem kilka lat temu, kiedy mając pewne zdrowotne niedomagania przyśnił mi się sen w którym powiedziano mi, że aby się od nich uwolnić potrzebuję określoną sztabkę metalu. Znalazłem taką na allegro i kiedy przyszła trzymając ją w ręce zasnąłem i ku mojemu zdumieniu obudziłem się jak nowo narodzony. Zacząłem wówczas eksperymentować z kilkoma metalami jednak nic specjalnego z tego nie wynikło i stanęło na tym, że ta konkretna sztabka działa na mnie bardzo pozytywnie w związku z określonymi problemami natomiast inne nie wywołują spektakularnych efektów chociaż ich oddziaływanie jest zauważalne. Moja sztabka to chiński stop tzw. „nowe srebro” natomiast sztabki z czystego srebra z którymi eksperymentowałem nie wywoływały u mnie takich terapeutycznych efektów mimo iż wyraźnie czułem ich oddziaływanie tyle, że zupełnie innego rodzaju nie wpływające na moje przypadłości. Później zainteresowałem się magnesami, których oddziaływanie jest bardzo silne i troszkę niektórymi minerałami, które również bardzo silnie oddziaływują na organizm z metali pozostając przy mojej sztabce :-)

Jeśli chodzi o magnesy to mógłbym trochę napisać na podstawie swoich wieloletnich doświadczeń, ale jako, że zacząłem pisać o metaloterapii zostawię magnesy jak i minerały w spokoju :-)

Oddziaływanie metali na organizm jest w pewnym zakresie podobne do oddziaływania magnesu czy niektórych minerałów choć ma swoją wyjątkową specyfikę. Ogólnie można powiedzieć, że bez wątpienia wpływają one silnie na przepływ Chi w organizmie co możemy odbierać pozytywnie lub negatywnie zależnie od konkretnego metalu i stanu naszej Chi. Metale zdają się zwiększać przepływ Chi równoważąc go choć mogą również go zakłócać powodując dysharmonię zależnie od rodzaju metalu, tego gdzie jest umieszczony na ciele oraz stanu Chi w naszym organizmie. W ujęciu medycyny wschodu mogą np. zwiększać „ciepło” co jest korzystne przy niedomaganiach związanych z chorobami „zimna” i odwrotnie dlatego np. jeśli mamy niedobór „ciepła” i użyjemy metalu, który zwiększa je poprawi to funkcjonowanie organizmu i może przywrócić zdrowie z drugiej strony jeśli zbyt długo będziemy go używali powstanie nadmiar ciepła (to samo odnosi się do „zimna”) stąd nosząc np. określoną biżuterię możemy czuć, że nam ona pomaga, ale jeśli będziemy nosić ją zbyt długo pojawi się dyskomfort. To co napisałem jest oczywiście szalonym uproszczeniem, ale chodziło mi przedstawienie pewnej zasady i tego aby zrozumieć, że to co jednemu może pomagać innemu może szkodzić, że to co do pewnego czasu może być dla nas korzystne później może takie przestać być itd. dlatego chcąc użyć określonych metali trzeba albo wiedzieć co się robi, albo uważnie siebie obserwować – chociaż bez doświadczenia obserwacje mogą być czasami bardzo mylące bo np. nieprzyjemne doświadczenia Don Chu mogą świadczyć właśnie o bardzo dla nas pozytywnym oddziaływaniu i jeśli nie ma się doświadczenia może to być błędnie odczytane. Zazwyczaj nie używa się również metali zbyt długo jeśli nie ma specjalnej potrzeby – oddziaływania może być odczute po kilku minutach, ale lepiej nie przekraczać kilkunastu minut. Po tym wprowadzeniu kilka słów o poszczególnych metalach używanych w metaloterapii.

Złoto – to silny metal, ciepły, relaksujący, oczyszczający, zwiększający przejrzystość, działa uspokajająco, podnosi łagodnie witalność bez stwarzania pobudzenia. Jego oddziaływanie może być postrzegane jako kojąco, oczyszczające żółtawe, radosne światło.

Srebro – to bardzo silny metal o bardziej zimnej naturze jego oddziaływanie może być postrzegane jako białe, chłodne (ale nie zimne), intensywne światło o niebieskim odcieniu i dużej energii, jak to się czasami mówi o wibracji wysokiej częstotliwości (czasami poza progiem percepcji wówczas może nie być dostrzegalne wyraźnie), może wywoływać wyciszenie umysłu jak i emocji, wzmacniać percepcję, może jednak również być męczące na dłuższą metę choć ogólnie pozytywne. Może być pomocne w medytacji wyciszającej, oczyszczania może również pomóc odzyskać siły, ale lepiej nie używać go zbyt długo jeśli nie ma specjalnych wskazań.

Miedź – to ciepły łagodny metal o dużej sile oddziaływania, można go używać do uzupełnienia Chi przy jej niedoborze jak i rozpuszczania blokad w kanałach to bardziej relaksujący metal, poprawiający nastrój, którego można bezpiecznie używać przez dłuższy czas. Może być postrzegany jako żółto czerwone przyjemne światło.

Cynk – jest metalem ciepłym jego oddziaływanie może być postrzegane jako białe światło o żółtym odcieniu, mocno uspokajające w pewnym zakresie jest przeciwieństwem srebra. Powoduje pewną stagnację energii więc lepiej nie używać go dłużej niż pięć minut. Może być pomocna do uspokojenia się, obniżenia zbyt dużych wibracji, silnych emocji.

Działanie mosiądzu jest zróżnicowane i zależy od jego składu. Metale wpływają ogólnie na przepływ Chi w organizmie, ale sposób w jaki na nas wpływają zależy od miejsca w którym je umieścimy oraz naszego stanu, również wielkość sztabki metalu ma wpływ na jego oddziaływanie. Najbezpieczniej i w pewnym sensie najbardziej optymalnie jest umieszczać metal na wnętrzach naszych dłoni lub po prostu zacisnąć go w dłoniach – obydwu dłoniach ponieważ jego oddziaływanie w takim wypadku obejmuje wszystkie kanały po stronie dłoni w której go trzymamy. Następnie należy się zrelaksować trzymając w ten sposób odpowiedni metal od kilku do kilkunastu minut. Lepiej nie umieszczać metalu na innych częściach ciała jeśli nie wiemy dokładnie czemu miało by to służyć; pierścionki, wisiorki czy nawet bransolety zazwyczaj działają bardzo słabo o ile nie są odpowiednio dobrane do konkretnej przypadłości. Aby się o tym przekonać można zrobić prosty eksperyment jeśli kogoś bolą stawy zakładając np. kilka miedzianych pierścionków, wisiorków i bransoletę. Aby ból zelżał musielibyśmy nosić te przedmioty wiele dni, jeśli jednak weźmiemy w dłonie dwie miedziane sztabki i zrelaksujemy się efekty pojawią się już po kilku minutach i możemy w takim przypadku bardzo silnie fizycznie poczuć przepływ energii metalu. Efekt w takim przypadku jest nieporównywalnie silniejszy a przy tym całkiem inny niż używanie magnesów, które również w takich przypadkach są bardzo skuteczne.

W starych podręcznikach medycznych możemy znaleźć wiele instrukcji jak używać metaloterapii przy różnych schorzeniach, gdzie i jakiego rodzaju metale umieszczać tyle, że zazwyczaj są to dość pokaźne blachy, których zdobycie jak i później zastosowanie nie było by łatwe :-)

Do doraźnego stosowania i osiągnięcia ulgi w różnych przypadłościach wystarczą uncjowe sztabki czystych metali trzymane w dłoniach, przy czym metal wcale nie musi stykać się ze skórą może być np. w plastikowych kapslach chociaż jeśli mamy bezpośredni kontakt z metalem efekt jest silniejszy , ale nie koniecznie jest to lepsze – w mojej osobistej praktyce zawsze poza nielicznymi wyjątkami używam metalu w plastikowych kapslach lub owiniętych płótnem i dobrze mi to służy.

Nie podaję konkretnych rad ponieważ jak już wielokrotnie wspominałem zależy to od stanu organizmu konkretnej osoby w danym momencie, ogólnie mogę powiedzieć tylko, że nie zaobserwowałem jak dotąd aby złoto lub miedź mogły szkodzić i wydaje się, że tych dwu metali można zawsze używać bezpiecznie. Oczywiście ze względów cenowych lepiej miedzi bo dwie uncjowe sztabki złota kosztują majątek :-) Ogólnie złoto tanie nie jest, ale jak ktoś ma coś większego ze złota może z powodzeniem używać np. trzymając w dłoniach dwie solidne złote bransolety (pierścionki są za małe) możemy również użyć pozłacanej sztabki tyle, że działa ona o wiele słabiej i nie dokładnie tak jak złota, ale działanie złota jest w przypadku pozłacanych sztabek odczuwalne jakby złoto dominowało metal, który jest pod spodem i modulowało jego wpływ. Ja w każdym bądź razie przekonałem się, że nawet takie proste eksperymenty z metaloterapią dają interesujące i często zaskakująco pozytywne efekty zdrowotne. Nul argumentum contra experientum :-)


  • RSS