Metaloterapia – miedź w praktyce – obserwacje

  • Napisane 26 listopada 2014 o 16:40

Bardzo dawno temu kiedy byłem nastolatkiem odwiedziliśmy znajomego mechanika i ów mechanik pokazał miedzianą bransoletę, którą sobie zrobił zapewniając z entuzjazmem iż daje mu ona niesamowite efekty zdrowotne. Mówił, ze był nastawiony sceptycznie, ale ponieważ bardzo dokuczały mu stawy pomyślał, że co mu zależy spróbować i zrobił sobie tę bransoletę – od czasu kiedy zaczął ją nosić ból stawów zniknął i nie tylko. Wówczas nie przywiązywałem do tego żadnej wagi jednak wygląd bransolety wywarł na mnie wrażenie – było to pierwsze moje spotkanie z przekonaniem, ze miedź ma niezwykłe właściwości lecznicze. Później słyszałem takie opinie również tyle, że były to takie teoretyczne rozważania nie pochodzące z pierwszej ręki.

W latach 90 tych stało się to bardziej modne i twierdzono, że powinna to być otwarta bransoleta, pojawiły się również tego typu wyroby z Indii i wówczas kupiłem sobie piękną bransoletę tego typu, ale nie miedzianą tylko z trzech metali, fajna była i cieszyła mnie choć nie wiem czy w jakiś sposób działała jako iż byłem raczej zdrowy i silny :-) Później miałem też jakąś otwartą miedzianą bransoletę ze smokami, ale jakiegoś niezwykłego działania nie zaobserwowałem.

Kiedy przeczytałem coś niecoś o metaloterapi, szczególnie badaniach klinicznych i ich niezwykłych efektach przekonałem się, że w istocie metale mogą silnie oddziaływać na człowieka jednak nie udało mi się dotrzeć do jakiś konkretnych wskazówek na ten temat więc zostało to tylko ciekawostką. Dopiero kilka lat temu przypadkiem odkryłem, że w istocie metale potrafią bardzo mocno oddziaływać na nasze zdrowie i samopoczucie – to skłoniło mnie do zrobienia sobie miedzianej bransolety podobnej do tej, którą widziałem dawno dawno temu. Robiąc ją nie liczyłem na spektakularne efekty, kierowała mną raczej ciekawość.

Kiedy udało mi się sklecić pierwszy toporny prototyp i ubrałem ją doznałem szoku – jej oddziaływanie było tak silne, ze trudno było uwierzyć, zupełnie zmienił się sposób odczuwania ciała po stronie ręki na którą ją ubrałem, było to bardzo mocne pozytywne doświadczenie więc zainwestowałem w miedź aby zrobić sobie dwie tego typu bransolety. Kiedy były gotowe ubrałem je i okazało się, że ich oddziaływanie jest wręcz niewiarygodne. Po pewnym czasie zacząłem czuć fale gorąca co mnie mocno zaniepokoiło, ale po jakimś czasie przekonałem się, że te fale gorąca rozluźniają moje mięśnie wokół kręgosłupa, który bolał mnie od tygodni więc pomyślałem, ze to coś dobrego. Później to ciepło stało się bardzo subtelne i poczułem, ze wzmacnia te osłabione miejsca w moim ciele i nie tylko ból zniknął, ale poczułem przypływ sił i energii w całym ciele, wręcz miałem ochotę skakać. Również mój stan umysłu się bardzo zmienił – umysł stał się bardzo jasny a zarazem spokojny. Było to bardzo silne więc nie siedziałem zbyt długo w tych bransoletach i na wszelki wypadek zdjąłem je po kilku godzinach, żeby zrobić sobie kilka dni przerwy i poobserwować co się będzie działo.

Jako iż czułem się bardzo naładowany postanowiłem ubrać hematytowe bransolety, które uspokajają i blokują energię, jednak nie okazało się to najlepszym pomysłem bo pod wieczór już tak mnie łupało w stawach, że musiałem się położyć. Zdesperowany znów użyłem miedzi choć absolutnie nie wierzyłem, ze może mi to specjalnie pomóc przy takim bólu, ale ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu po pół godzinie ból zniknął a po godzinie czułem się jak nowo narodzony – nie miałem już wątpliwości – miedź naprawdę działa i to bardzo mocno.

Przez lata używałem różnych magnesów, które również łagodziły ból, ale przy dużym bólu aby dojść do siebie potrzebowałem wielu dni podczas gdy miedź zadziałała piorunująco. Owszem w badaniach jakie prowadzono nad miedzią efekty również pojawiały się bardzo szybko, ale nie wierzyłem, że w moim przypadku również może to tak szybko podziałać. To przekonało mnie, że warto coś więcej dowiedzieć się na ten temat i poeksperymentować.

Szukając w necie czegoś o działaniu miedzi znalazłem same brednie o przenikających jonach i takie tam pseudonaukowe majaczenia :-) Owszem znalazłem pracę na temat metaloterapi, ale tylko informacje o niej i że można ją znaleźć w jakiś bibliotekach we Francji – ze zdumieniem dowiedziałem się, ze sam Charkot i inne legendy francuskiej nauki weryfikowały z powodzeniem te metody, ale absolutnie nic poza tym, żadnych konkretów. Poszukałem więc wierzeń na temat właściwości miedzi i tu znalazłem trochę więcej i co ciekawsze to co znalazłem absolutnie zgadzało się z moimi obserwacjami.

Miedziane ozdoby nosi się tradycyjnie – w kulturach tak różnych jak Masajowie, Indianie Pueblo czy Szerpowie – wszyscy oni nosili miedź dla ochrony przed bólem i dla zwiększenia wytrzymałości mimo iż pochodzili z zupełnie innych kultur. Himalajski tragarz podobno nigdy nie wyruszy w góry bez dobroczynnej bransoletki, a buddyjscy mnisi z miedzianą bransoletką na przegubie to częsty widok w Dolinie Katmandu.

Leczenie miedzią ma również długą tradycję w Europie. Wzmacniające i przeciwbólowe właściwości tego metalu znano już w starożytności, czego potwierdzeniem może być fakt, że antyczni atleci, choć unikali krępujących ubrań, przystrajali się miedzianymi bransoletami.

Miedziane bransoletki pomagają również w walce z bólem, a w szczególności łagodzą reumatyzm, bóle kręgosłupa i wszelkie stany zapalne. Miedź niweluje także zmęczenie i stres oraz pobudza przepływ krwi. To zgadzało się w 100% z moimi obserwacjami, że miedź wyraźnie zwiększa witalność energię i uśmierza ból a więc to co odkryłem znane było wszystkim ludom już od starożytności -)

Stare przysłowie mówi: ” Kto miedź przy sobie nosi ten o zdrowie nie prosi”. Wierzono również, że miedź chroni przed złem, wzmacnia pozytywne wibracje. Medycyna ludowa poleca noszenie miedzi przy leczeniu zapaleniu stawów, cukrzycy, anemii, problemach z pęcherzem oraz grypie. Miedź pozytywnie wpływa na cerę i korzystnie działa na hormony kobiece. W starożytnym Rzymie dziewczęta obowiązkowo nosiły miedzianą biżuterię, dla zdrowia i urody (żeby mieć ładniejszą cerę), ale i jako środek przeciwko gruźlicy, infekcjom moczowym, podobnie używano miedzi na Rusi.

Wierzono, że miedź powinny nosić chore dzieci, przez dziesięć dni, w przypadku anemii, zapalenia uszu i innych. Dorośli obowiązkowo po 30 roku życia.

W Średniowieczu miedź była szeroko stosowana do wytwarzania wyrobów jubilerskich i przedmiotów codziennego użytku. Średniowiecze kontynuowało starożytne wierzenie, że miedź ma magiczne własności i może na przykład, chronić bydło i mleko przed czarownicami. Miedziane płytki zawieszano wokół szyi jako środek zaradczy przeciwko cholerze, krwotokom lub wrzodom. Wierzono, że miedź jest najlepszą ochroną przed złem i zarazem najlepszym przewodnikiem miedzy nami a pozytywnymi energiami nas otaczającymi. Posiada ogromną moc ochronną i właściwości neutralizowania złych energii , które nas otaczają na co dzień. Do dziś niektórzy wierzą, że miedź pomaga w walce ze zmęczeniem, stresem, zaburzeniami krążenia krwi, kłopotami ze snem, żylakami czy osteoporozą – myślę, że skoro faktem jest iż miedź tak jak wierzono może uśmierzać ból i zwiększa wytrzymałość i ogólnie witalność to jest wysoce prawdopodobne, że i inne wierzenia są prawdą.

Znalazłem również wzmianki, że w Chinach uznaje się, iż miedź wpływa pozytywnie na przepływ energii chi i działa oczyszczająco w medycynie chińskiej, oraz wiąże się z kluczowymi meridianami – niestety nic poza tymi ogólnikowymi stwierdzeniami nie znalazłem więc nie wiem jak dokładnie działa ani w jaki sposób i kiedy jej używać. Z moich obserwacji wynika, że silnie działają sztabki i walce trzymane w dłoniach oraz płytkowe bransolety (takie jak widziałem dawno temu), natomiast popularne otwarte bransolety jakie można kupić prawie w ogóle nie działają (a przynajmniej nie daje się od razu odczuć ich działania bo może na dłuższą metę przynoszą pozytywne skutki – wiele osób tak twierdzi).

Miedziane płytowe bransolety bardzo wyraźnie zwiększają przepływ Chi i jest to ciepła bardzo mocna energia wyraźnie odczuwalna w zewnętrznych meridianach natomiast trzymane w dłoniach pręty i sztabki zwiększają przepływ w wewnętrznych meridianach – jest to różne działanie, ale bardzo silne i myślę, że należy z tym uważać – zwłaszcza z dużymi sztabkami i prętami – płytowe bransolety wydają się bezpieczniejsze. Zrobione przez mnie specjalnie w tym celu specjalne pręty działają na mnie mocniej niż kawa – jeśli potrzymam je dłużej niż kilkanaście minut staję się bardzo pobudzony tak, że trudno jest medytować czy praktykować Chi Kung a kanały nabrzmiewają co moim zdaniem na dłuższą metę może być szkodliwe dla zdrowia (choć pewności nie mam więc używam ich bardzo rozsądnie i z umiarem. Najlepiej nie dotykać ich bezpośrednio tylko przez naturalny materiał (len, jedwab itp.). Zanim użyję moich prętów relaksuję się i używając ich pozostaję w stanie relaksu obserwując kanały. Być może, ktoś kto nie praktykuje Chi Kung nie będzie w stanie odczuć dokładnie jak wzrasta Chi, ale to, że nie potrafi tego odczuć nie oznacza, że tak się nie dzieje, co więcej jeśli nie jest się w stanie tego odczuć łatwo można się przeładować, dlatego lepiej stosować bezpieczniejsze bransolety płytowe, którymi być może nie można się przeładować – piszę być może bo pewności nie mam, ale mając je na sobie nawet przez kilkanaście godzin nie zaobserwowałem przeładowania, które w przypadku moich specjalnych prętów mogę odczuć już po kilkunastu do kilkudziesięciu minut zależnie od stanu wyjściowego.

Eksperymentowałem również z naszyjnikami z miedzi – co prawda nie były one takie jak zalecane w starych podręcznikach medycznych, ale o wiele skromniejsze jednak okazało się, że oddziaływują równie mocno. Kiedy ubrałem pierwszy naszyjnik, początkowo wydawało się, ze działa on słabo jednak po kilkudziesięciu minutach zmieniłem zdanie. Kiedy ubrała go moja siostra po kilku minutach pojawiły się u niej drgania ciała i mocne objawy don czu co ją przestraszyło, ale wytłumaczyłem jej co się dzieje i pozostała w naszyjniku przez kilkadziesiąt minut co jak stwierdziła bardzo pozytywnie wpłynęło na jej zdrowie. Inne naszyjniki jakie zrobiłem działały podobnie jednak naszyjniki nie wydają się być najbezpieczniejsze gdyż łatwo pojawiają się objawy, które kojarzę z przedawkowaniem – dreszcze uczucie gorąca a potem marznięcie i wiele innych przy których nie odważyłem się kontynuować eksperymentów.

Eksperymentowałem również z płytkami miedzianymi przykładanymi do różnych części ciała i okazało się, ze działają bardzo mocno jeśli przykłada się je do meridianów – jeśli trafi się w odpowiedni punkt wrażenia pojawiają się takie same jak przy akupunkturze co zdaje się potwierdzać opinię Chińczyków iż miedź wzmacnia przepływ Chi. Działanie było tak mocne, że po kilku dniach eksperymentów zacząłem się bać, że nie przeżyję, ale ostatecznie okazało się, ze wyszło mi to na zdrowie – tak myślę bo zapomniałem o bólu kręgosłupa, karku i stawów) :-). Opisywanie symptomów trwało by długo więc sobie daruję, ale byłem poważnie zaniepokojony. Inni, którzy zgodzili się powtarzać moje eksperymenty choć na mniejszą skalę również stwierdzili, ze to nie żarty. To sprawiło, że innym okiem spojrzałem na popularne bransolety miedziane – teraz myślę, że mają one taką formę dla bezpieczeństwa i dlatego działają tak subtelnie aby nie zrobić sobie krzywdy. Natomiast te z moich eksperymentów wzorowane na dawnych mogą być zwyczajnie niebezpieczne dla zdrowia – jedynie płytowa miedziana bransoleta mimo bardzo mocnego oddziaływania nie powodowała niepokojących symptomów po dłuższym okresie noszenia wnoszących wiele godzin podczas gdy przy innych akcesoriach miedzianych z którymi eksperymentowałem niepokojące objawy pojawiały się najdalej po kilkudziesięciu minutach i utrzymywały się bardzo długo. Oczywiście przy tych bransoletach również pojawiają się don chu (zwłaszcza na początku) np. w formie pulsowania w różnych częściach ciała, drgania różnych punktów, wrażeń gorąca, zimna itd. jednak kiedy Chi się wyrówna szybko znikają tak więc wygląda na to, że są one doskonałe zwłaszcza, że nie występują przy nich wibracje Chi jak przy innego typu bransoletach z którymi eksperymentowałem, mogę więc je z czystym sumieniem polecić każdemu.

Komentarze (15) do Metaloterapia – miedź w praktyce – obserwacje

  1. ~Marcel pisze:

    Twoja branzoleta miała postać zamkniętą czy otwartą?

  2. ~Anna pisze:

    Halo Bludragon,

    Ja też bym chciała samodzielnie wykonać najlepiej z drutu mógłbyś mi zrobić zdjęcie takiej bransoletki.Bardzo proszę.
    Anna.

  3. ~Anna pisze:

    Dziękuję :-)

  4. ~Magdalena pisze:

    Od jakiegos czasu nosze miedziana plytke, niewiadomo skad moi rodzice dowiedzieli sie o wlasciwosciach miedzi i uzywaja jej na rozne bole, dali tez mi jedna blaszke.W moim przypadku ma pomagac przy rwie kulszowej i bolach plecow. Nosilam ja wczesniej i bol przeszedl, do konca nie wiem czy dzieki niej czy specjalnemu pasowi czy z innego powodu. Teraz znowu ja wyprobowuje…Super ze istnieja takie informacje o tym metalu

    • Bludragon pisze:

      Ja jakiś rok temu zrobiłem sobie pewne „urządzenie” z płytki miedzianej. Nie opisuję jego działania bo i tak nikt przy zdrowych zmysłach by w to nie uwierzył :-)
      Napiszę tylko, że wygląda na to, że miedź działa bardzo mocno i w pewnym zakresie można to działanie ukierunkowywać jak i wzmacniać co doskonale wiedzieli nasi przodkowie jak i udowodnili eksperymentalnie najwybitniejsi naukowcy XXw mimo iż na gruncie współczesnej wiedzy nie da się tego wytłumaczyć. Tłumaczenia jakie można znaleźć mówiące o przenikaniu jonów miedzi są bezsensowne i świadczą tylko o ignorancji pomijając fakt, że miedź mocniej działa kiedy nie ma bezpośredniego kontaktu z ciałem, natomiast mówienie o elektrycznym oddziaływaniu miedzi w związku z aktywnością elektryczną ciała to tylko takie gadanie :-)
      Faktem jest, że to działa i to bardzo mocno i czy ważne jest dlaczego?

      • ~Magdalena pisze:

        Mimo wszystko chetnie bym poczytala o tym „urzadzeniu” :) Wiec te blaszke powinnam nosic np. na koszulke zeby nie stykala sie bezposrednio z cialem?
        Ja przy noszeniu miedzi nie czulam konkretnych fluidow czy energii, wierze ze sa ludzi bardziej wrazliwi na pewne oddzialywania, mimo wszystko pozytywnie podchodze do takich rzeczy i naprawde w to eierze.

        • Bludragon pisze:

          Dobrze :-) Moje urządzenie to płytka miedziana 6x3x0,5cm pokryta żywicą owinięta splecionym drutem miedzianym (łanie się prezentuje)zawieszona na rzemyku. Pokryte to jest przeźroczystą żywicą aby nie było kontaktu ze skórą bo jak wiadomo tlenki miedzi działają drażniąco na skórę dlatego miedź nie powinna dotykać skóry. Ogólnie jest to solidny kawałek miedzi :-)
          Ogólnie to fluidów nie czuję, ale kiedy zrobiłem sobie ten bajer i włożyłem to pierwszy raz poczułem, że dzieje się coś dziwnego z moim ciałem więc położyłem się i zacząłem obserwować co się dzieje. Pewne miejsca w moim ciele zaczęły pulsować, wszystko jakby wirowało i jakby coś przemieszczało się w moim ciele. Po kilkunastu minutach to się uspokoiło i ze zdziwieniem stwierdziłem, że czuję się jak nowo narodzony :-)
          Potem wielokrotnie się to powtarzało choć już nie z taką siłą. Od tamtego czasu kiedy jestem wyczerpany, źle się czuję itp. Biorę moje „urządzenie” i kładę się na kilkanaście minut i zawsze bardzo wyraźnie pomaga. Zrobiłem sobie kilka wersji tego „urządzenia” żadne do noszenia się nie nadaje bo za ciężkie, ale każde działa rewelacyjnie :-) Przy okazji zauważyłem, że jeśli do mojego urządzenia dołączyć jakiś kamień szlachetny zmienia to wrażenia jakie się pojawiają.

  5. ~Wojsław pisze:

    Proszę o podanie wymiarów walców i sztabek, a także czystości miedzi i namiaru gdzie można dokonać zakupu tych produktów.

    • Bludragon pisze:

      Płaskownik miedziany szerokość 2cm grubość 0,5cm długość zależy od obwodu naszej dłoni do nabycia w sklepie z metalami kolorowymi lub na allegro. Pręt miedziany o średnicy 1cm długość ok 20cm do nabycia jak wyżej. Płaskowniki kupiłem na allegro pręt w sklepie bo nie mieli na stanie małych płaskowników.

  6. ~Beata pisze:

    Wszędzie w internecie roi się, że miedź szkodzi i powinniśmy ją ograniczać, a zażywać cynk, że miedź wywołuje różne choroby, ja mam reumatyzm, bolą mnie wszystkie stawy i mam ochotę zrobić sobie taka bransoletkę ale trochę się boję, że mogę sobie zaszkodzić, jak to w końcu jest, wszędzie czytam że poprzez namiar miedzi można nabiwić się nerwicy, depresji, choroby wątroby i nerek, a tu czytam że wręcz pomaga to jak to naprawdę jest??

    • Bludragon pisze:

      Co innego jest spożywać miedź w nadmiarze w formie różnorakich soli, które są toksyczne a zupełnie czymś innym jest noszenie miedzianej branzolety :-) Jedyny sposób w jaki ta branzoleta może zaszkodzić to poobcierać nas jak jest za mała :-)

  7. ~Jacek pisze:

    Witam,
    miedź może pochodzić np. z rury od ogrzewania centralnego czy musi być to jakaś inna forma miedzi? pozdrawiam

Dodaj komentarz


  • RSS