Ucieleśnieni Bogowie

  • Napisane 27 grudnia 2016 o 23:29

Od początku istnienia świata Boskie istoty manifestowały się w ludzkim ciele stając, się nauczycielami i opiekunami ludzi, prowadziły ich i chroniły od zarania ludzkości. Narodzinom ucieleśnienia Boskiej istoty zawsze towarzyszyły pewne znaki, aby ludzie mogli ją rozpoznać. Często również ucieleśniona w ludzkim ciele Boska istota nosiła pewne znaki aby ułatwić ludziom jej rozpoznanie. Jako dziecko taka istota również wykazywała się niezwykłymi cechami jak: pragnienie pomagania innym, większa wrażliwość, mądrość, doświadczenia niezwykłych snów a czasami wybitne zdolności w sferze ciała jak i ducha. Niekiedy taka istota jako dziecko pamiętała swą tożsamość a przynajmniej miała świadomość, że jej przeznaczeniem jest pomaganie i opieka nad ludźmi. Mimo to była zwykłym człowiekiem z jego ograniczeniami przynajmniej do czasu kiedy nie przebudziła się do swojej misji. Mimo znaków ludzie nie byli w stanie na pewno rozpoznać czy dane dziecko o dobrych cechach w istocie jest ucieleśnieniem Boskiej istoty, potrafiły to jednak rozpoznać inne ucieleśnione Boskie istoty, opiekunowie i nauczyciele ludzi. Kiedy takie dziecko się rodziło brały je pod opiekę i przekazywały mu wiedzę by mogło przebudzić się do swej misji. Tak było od zarania dziejów i tak jest do dziś, jednakże już tylko nieliczne ludy są tego świadome i przeminął czas gdy ludzie radośnie podążali za swoimi opiekunami, żyjąc w szczęściu i harmonii.

W Tybecie ucieleśnienia wielkich Boskich istot nazywa się Tulku i odszukuje się je by inne takie istoty mogły im przekazać wiedzę i pomóc dojrzeć, by przynosić pożytek wszystkim czującym istotom. Indianie robią dokładnie to samo a ucieleśnienia Boskich istot dziś określa się u nich mianem szamana, który opiekuje się daną społecznością. W naszej dawnej tradycji różnie zwano ucieleśnienia Boskich istot, najczęściej zwane czarodziejami, wilczarzmi czy płanetnikami. Ucieleśnienia Boskich istot nie tworzyły religii, ale wszystkie religie odnosiły się do nich więc często istoty te manifestowały się w obrębie określonej religii. Religie jednak często wypaczały to co prawdziwe i zaczynały żyć swoim życiem w którym nie było miejsca dla rzeczywistych manifestacji Boskich istot, lub aktywność tych istot ulegała ograniczeniu. Oczywiście dotyczy to tylko prawdziwych religii, które pierwotnie kształtowały się naturalnie w związku z pojawiającymi się manifestacjami a ich zadaniem było przechowywanie nauk Boskich manifestacji i pomaganie tym manifestacjom w opiece nad ludźmi. Później powstały również fałszywe religie stworzone przez ludzi dla swoich egoistycznych celów w których nie było miejsca dla prawdziwych Boskich manifestacji.

Nawet jednak w prawdziwych religiach wypaczenia społeczeństw ludzkich ograniczały aktywność Boskich istot co widać na przykładzie Buddyzmu Tybetańskiego i co dokładnie opisane jest w biografiach tych wielkich istot. Wiemy również z wszystkich kultur, że jeśli manifestacja Boskiej istoty z powodu ograniczeń stwarzanych przez ludzkie społeczności nie może ludziom pomagać porzuca to ciało i powraca do swego wymiaru by za jakiś czas ponownie zamanifestować się dla dobra ludzkości.

We współczesnym zachodnim świecie w którym żyjemy nie ma miejsca dla wielkich Boskich manifestacji. Nie oznacza to iż Boskie manifestacje nie pojawiają się. Pojawiają się one nieustannie, jednak nikt nie jest w stanie ich rozpoznać, nie ma też nikogo kto mógłby o nie zadbać czy przekazać im pomocną wiedzę a nawet kiedy dojrzewają i zaczynają sobie uświadamiać kim są i jak mogły by nam pomagać mogą to robić tylko w bardzo ograniczonym zakresie a przy tym nie jawnie – oczywiście nie mogą też ujawniać swojej tożsamości, ale potrafią również zazwyczaj rozpoznawać sobie podobnych.

Wysocy Mistrzowie Tybetańscy sami będąc takimi manifestacjami rozpoznają inkarnacje takich istot w naszym zachodnim świecie i czasami o tym mówią, czasami zaś boleją, że takie istoty nie mogą otrzymać odpowiedniej edukacji i rozwinąć pełni swoich możliwości pomagania czującym istotom, kiedyś jednak nie tak dawno w tradycji naszych przodków było zupełnie inaczej.

Uważa się iż ostatnim polskim płanetnikiem był Wojciech Warchoł z Przysietnicy, został on rozpoznany kiedy się urodził a gdy osiągną odpowiedni wiek rozpoznał go inny płanetnik i pomógł mu rozwinąć jego zdolności choć jak mówił sam Wojciech były one ograniczone. Były ograniczone ponieważ mądra kobieta rozpoznała go kiedy się urodził i próbowała zniszczyć jego przeznaczenie pozbawiając go mocy.
W rzeczywistości takich emanacji jest więcej, aczkolwiek są to pomniejsze emanacje o mniejszych zdolnościach jak szeptuni czy szeptuchy zupełnie innego kalibru niż Wojciech Warchoł.

Wszystkie te emanacje próbowały integrować się z nową religią w której nie ma dla nich miejsca, pojawiają się jednak również manifestacje o większych zdolnościach nie integrujące się z religią i nie ujawniające swojej tożsamości, działające dla dobra ludzkości na swój własny sposób choć oczywiście ograniczenia społeczno kulturowe bardzo ograniczają im zarówno możliwość pomagania innym jak i możliwość większego rozwoju ich zdolności.

Miałem szczęście spotkać przynajmniej kilka uznanych manifestacji, choć podejrzewam iż spotkałem ich więcej. Byli to niezwykli ludzie pełni ciepła i pozytywnej energii, przyciągający do siebie innych, mający pewną charyzmę i wewnętrzną siłę. Byli to również ludzie bardzo inteligentni, potrafiący myśleć w sposób nieszablonowy a przy tym odważni, z reguły nie liczący się z konwenansami, bezkompromisowi. Oczywiście to, że były to nietuzinkowe osoby dające się lubić nie czyniło z nich emanacji. Dodatkowo osoby te miały pewne niezwykłe zdolności, ale to również nie czyniło z nich emanacji :-) Dopiero po latach znajomości i wielu różnych splotach okoliczności, które długo by opisywać dowiedziałem się iż są one emanacjami i wcale nie okazało się to dla mnie zaskoczeniem bo znając je wiele lat nie miałem wątpliwości iż nie są one zwykłymi osobami.

Spotkałem wielu autentycznych uznanych wielkich Tulku i spotykając ich ani przez moment nie miałem wątpliwości, że nie są to zwykli ludzie tylko wielkie istoty. Te osoby również ich przypominały, spotkałem również kilka innych niezwykłych ludzi, którzy w pewien sposób byli bardzo podobni do nich, dlatego podejrzewam, że również są emanacjami, ale ponieważ nie miałem okazji ich poznać dostatecznie blisko aby móc lepiej im się przyjrzeć, czy ich samych zapytać więc nie wiem czy w istocie są rzeczywiście emanacjami czy tylko niezwykłymi ludźmi. Znam też trochę ludzi o mniejszych czy większych zdolnościach paranormalnych, których nie podejrzewam o to aby były jakimiś emanacjami. Spotkałem również osobę, która jest uznaną emanacją, ale nie miałem okazji bliżej jej poznać, dlatego sądzę iż ucieleśnień Boskich istot może być w naszym pięknym kraju więcej – przy czym nie mam tu na myśli oficjalnie rozpoznanych tulku ani uznanych nauczycieli duchowych.

W naszych zachodnich realiach, kiedy pojawia się taka manifestacja to nawet jeśli zostanie rozpoznana przez duchowych mistrzów to jest to wiadome tylko nielicznym. Jest tak dlatego, że wychowani w takiej a nie innej kulturze nie bylibyśmy skłonni zaakceptować tego faktu i wiedza o tym stworzyła by tylko brak zrozumienia i konflikty. Nie wiedzielibyśmy nawet jak odnieść się do takiej manifestacji.

Oczywiście w odległej przeszłości było wiele ucieleśnionych Boskich istot i cieszyły się one powszechnym szacunkiem o czym możemy przeczytać w kronikach np. w „Powieści lat minionych” Nestora jak i innych. To iż w późniejszych czasach się o Nich nie pisało nie oznacza iż się nie pojawiały. Nie oznacza to również iż nie będą w przyszłości pojawiały się u nas ucieleśnienia Boskich istot by nas chronić, pomagać nam i zapewne w jakiś sposób przekazywać nam wiedzę, choć w dzisiejszej rzeczywistości oczywiście nie będą rozpoznawane, nie będą też mogły działać jawnie bo nie ma dla nich miejsca w naszej strukturze społecznej. Oczywiście zapewne nie będą to wielkie potężne emanacje, które również w przeszłości były czymś wyjątkowym, ani nie będą to osoby znane bo takimi nie są już od wieków, ale na pewno będą się pojawiały jak pojawiały się od zarania ludzkości.

Dodaj komentarz


  • RSS