Cylindry faraona – Różdżka Horusa

  • Napisane 12 stycznia 2017 o 18:02

Jakiś czas temu pewna osoba dała mi do przeczytania tekst o „cylindrach faraona” i poprosiła mnie abym dowiedział się gdzie to kupić :-)
Przeczytałem tekst dobrze się przy tym bawiąc jako iż od początku do końca to jedna wielka ściema, autor nawet nie silił się aby to choć odrobinę wiarygodne było i pewnie pisząc to dobrze się bawił :-) Oczywiście tak grubymi nićmi szyta ściema musiała chwycić i wyszedł z tego niezły biznes bo komplet „cylindrów faraona” kosztuje około 1000zł.

Pomijając cała ściemę mamy tu dwie rurki jedną miedzianą a drugą cynkową, których trzymanie ma świetnie wpływać na zdrowie. Cynkową rurę pewnie autor wymyślił dlatego, ze takiej nie kupi, a odlewać w domu wymagało by samozaparcia, jednak na końcu zlitował się nad zaciekawionym czytelnikiem i napisał, ze tak cynkowa rura to katalizator a najważniejsza jest miedziana :-)

Pomyślałem, że nie wywalę tysiąca na dwie rury, ale rura miedziana niewątpliwie zadziała i warto to sprawdzić. Warto tu wspomnieć, że są różne nieudolne podróbki „cylindrów faraona” robione u nas przez różnych oszustów tyle, że są one bez sensu a ceną niewiele ustępują oryginałom więc nie pozostaje nic innego jak zrobić sobie coś takiego samemu.

Tak więc ten ważniejszy cylinder zwany słonecznym czy też „Różdżką Horusa” zrobiony jest z miedzianej rurki czymś wypełnionej. Rurkę i zaślepki miedziane kupiłem na allegro, tanio nie było bo kosztowało mnie prawie stówę w tym znaczący koszt to przesyłka, ale czego się nie robi dla nauki :-)
Rurkę przyciąłem, wyszlifowałem, wypolerowałem aż stała się piękna, godna wielkiego Boga Horusa i pozostała kwestia równie godnego wypełnienia :-)

Twórca „cylindra faraona” na temat wypełnienia wypowiada się nad wyraz mętnie więc nie wiem czy tam jest piasek z węglem drzewnym i opiłkami żelaza czy co, natomiast twórcy nędznych podróbek pchają tam i sól i różne inne rzeczy i podobno ma to działać super :-)
Oparłem się więc na swoich doświadczeniach z miedzioterapii, metodzie prób i błędów oraz badaniach psychotronicznych by w końcu zapewnić tym wspaniałym różdżkom godne wypełnienie. Teraz pozostało sprawdzenie w praktyce czy moja cudowna „Różdżka Horusa” będzie działała równie dobrze jak kawałek miedzi czy też mocniej, lepiej i w ogóle inaczej.

Zacząłem od 15 minutowej sesji, relaksując się podczas trzymania cudownej „Różdżki Horusa” w dłoni i od razu przekonałem się z radością, że faktycznie działa to mocniej i inaczej a więc warto się temu przyjrzeć dokładniej.
Po trzech dniach badań już na 100% byłem przekonany, że jednak moja inwestycja i praca opłaciła się, moja „Różdżka Horusa” faktycznie działa i to bardzo mocno zarówno jeśli chodzi o odczucia jak i jeśli chodzi o wpływ na moje zdrowie. Zrobiłem jeszcze kilka eksperymentów z różnym wypełnieniem, metalami, różnymi kamieniami półszlachetnymi, ale w większości tylko zaburzało to działanie, więc wróciłem do pierwotnie wypracowanego wypełnienia, kontynuując obserwacje.

Sama miedź trzymana w dłoni wpływa przede wszystkim na wnętrze organizmu i to jak silnie odczuwam jej działanie, zależy od stanu w jakim się znajduję, ogólnie im gorzej ze mną tym wyrazistsze odczucia :-) Kiedy bolą mnie stawy i mięśnie to kiedy relaksuję się głęboko trzymając miedź w dłoni, czuję jakby subtelne ciepło płynące do bolących części ciała, wtedy czasami zaczynają one drgać i po jakimś czasie dolegliwości łagodnieją a nawet ustępują całkowicie. Przypomina to wrażenia „don chu”, łącznie z przepływem chi odblokowującym kanały i jest to przepływ wewnątrz ciała od dłoni w której trzymam miedź – ogólnie tak działają moje bransolety jak i stworzone do tego celu „różdżki”. Przepływ ten jest skupiony przede wszystkim z tej strony ciała w której trzymam miedź a jego siła zdaje się zależeć od masy miedzi. Jak już wspominałem wcześniej przy opisie miedzi można to w pewien sposób modyfikować łącząc miedź z czymś, ale ogólnie działanie jest takie samo. Taka sesja relaksacji z miedzią sprawia też, że szybko odzyskuję siły, rozjaśnia się mój umysł i zwiększa witalność.
Warto tu wspomnieć, że ogólnie tak działają metale, aczkolwiek tylko miedź u mnie daje wyraźne korzyści zdrowotne. Eksperymentowałem z cyną, wtedy ten strumień był ciepły i niezbyt przyjemny a przy tym nie taki czysty i balem się, że mi zaszkodzi więc zrezygnowałem z cyny. Próby z cynkiem też nie napawały mnie entuzjazmem był jeszcze cieplejszy. Srebro z kolei daje zimny strumień więc też szybko zrezygnowałem, złoto jest fajne delikatnie ciepłe i przyjemne, ale przez wzgląd na cenę nie do zastosowania :-)

Moja piękna „Różdżka Horusa”, działa podobnie, ale zupełnie inaczej :-) Z jednej strony daje się zaobserwować podobne efekty jak przy miedzi czego oczywiście można się było spodziewać bo jest z miedzi i swoją masę ma, jednak w pierwszym rzędzie daje się zaobserwować wrażenia „don chu” takie jak, pulsowanie, kołysanie czy wirowanie związane z ogólną relaksacją, jakie nie występują przy samej miedzi, pojawia się też wrażenie, ze chi wzrasta w całym organizmie a nie tylko płynie od ręki w której trzymamy miedź. Z tego powodu na początku obawiałem się, że nie będzie to dawało takich efektów leczniczych jak sama miedź, ale na szczęście się myliłem :-) Pojawiają się też bardzo dziwne, ale przyjemne efekty co nie zdarzało mi się przy samej miedzi, jest to jakby silny wzrost światła we mnie skupiony głownie w tej części ciała w której trzymam „Różdżka Horusa”. Nie wiem czy to dobre czy złe, ale ciekawe i wyraźne, pojawiają się też różne inne rzeczy, ale nie wszystkie potrafię jeszcze uchwycić – tak czy tak „Różdżka Horusa” to bardzo mocna i ciekawa rzecz a co z tego wyniknie to się zobaczy :-)

Póki co nie mogę tego jeszcze nikomu rekomendować bo sam nie wiem co ona robi i jaki będzie długotrwały efekt, ale bez wątpienia działa mocno i ciekawie – oczywiście dotyczy to tylko i wyłącznie mojej eksperymentalnej konstrukcji a nie wszelkiego badziewa wciskanego pod różnymi nazwami za kosmiczne pieniądze gdzie wsypuje się do miedzianych rurek co popadnie :-) Jeśli moja konstrukcja się sprawdzi to jak ktoś będzie chciał to napiszę czym wypełniłem moją piękną „Różdżka Horusa” oprócz miedzianego pręta i na czym oparłem moje eksperymenty :-)

Na koniec trochę rozważań teoretycznych. Według teorii twórcy „cylindrów faraona” drugi cylinder, katalizator ma być cylindrem lunarnym a więc chłodnym a więc powinien być zrobiony z chłodnego metalu, najlepiej ze srebra, tyle, że srebro jest drogie więc może posrebrzany, a może wystarczy zwyczajnie w drugiej ręce trzymać np. sztabkę srebra aby w myśl teorii twórcy następował przepływ? Trzeba by spróbować.
Zanim zacząłem używać miedzi co było strzałem w dziesiątkę eksperymentowałem z kamieniami szlachetnymi. W moim przypadku najlepiej zdrowotnie działał szmaragd przede wszystkim przynosząc wyraźną ulgę mojej wątrobie więc kupiłem sobie dwa duże surowe szmaragdy i kiedy doskwierała mi wątroba trzymałem je w dłoniach relaksując się i pomagało. Potem odkryłem, że miedź działa o wiele skuteczniej więc skupiłem się na miedzi. Eksperymentując już z miedzią robiłem trochę eksperymentów łącząc miedź z kamieniami jednak zauważyłem, że kiedy tak robię efekt działania nie jest wypadkową miedzi i kamienia, ale czymś innym więc nie wchodziłem w to głębiej.
W mojej „Różdżce Horusa” występuje prawdopodobnie ten sam efekt, aczkolwiek działa on nieco inaczej, więc mam taką roboczą hipotezę, że miedź generuje strumień siły życiowej w naszym organizmie natomiast inne dodatki mogą ją modulować i sądzę, że umieszczenie odpowiednich pozytywnych substancji w cylindrze miedzianym sprawia, że działa on jak wzmacniacz i przetwornik dając efekt wyjściowy niewspółmierny do użytych substancji. Taka jest w tej chwili moja robocza hipoteza na podstawie moich doświadczeń – w każdym razie działa to inaczej i mocniej niż materiały wyjściowe (metale, zioła, kamienie szlachetne).

Co do metali to muszę się zgodzić z O.Klimuszko, że metale inne niż miedź, złoto i srebro są szkodliwe i nie powinno się ich nosić ani tym bardziej używać w różdżce, niektóre kamienie też są szkodliwe np. oliwin. Kiedy umieściłem go w mojej różdżce odczułem, ze mi to szkodzi i źle się po tym czułem co przekonało mnie po raz kolejny, że to co wypisują o działaniu kamieni to w większości totalna lipa. Przyszło mi też do głowy, że idea oprawiania kamieni szlachetnych w metale szlachetne mogła pierwotnie wynikać z wiedzy o tym działaniu zanim stały się one próżną ozdobą :-)

Na koniec jeszcze jedna obserwacja: zauważyłem, że moja „Różdżka Horusa” mocno wpływa na umysł i medytację co jest bardzo ciekawe i kilka było razy bardzo pomocne w medytacji.

Komentarze (8) do Cylindry faraona – Różdżka Horusa

  1. ~Andrzej pisze:

    Trzymałem to przez chwilę i nic nie czułem ;)

    • Bludragon pisze:

      Trzymałeś oryginalne rosyjskie cylindry faraona?

      • ~Andrzej pisze:

        Nie wiem czy „oryginalne rosyjskie”, ale kolega się chwalił że najlepsze najwspanialsze :)

        • Bludragon pisze:

          „Oryginalne” są produkowane tylko w rosji kosztują ok 1000zł inne to nędzne podróbki choć nie koniecznie tanie :-) Ponoć te rosyjskie dają różne odczucia, kiedy się z nimi medytuje jest wiele relacji choć nie wiadomo czy autentycznych – nie wiem nigdy takich nie trzymałem nawet w ręce. Co do podróbek to ponoć niektóre też podobno dają jakieś odczucia jak się z nimi medytuje. Moje „cylindry faraona” to zupełnie coś innego, po prostu miedziana rura z rdzeniem z miedzianego pręta i wypełnieniem między nimi i to faktycznie wpływa na cyrkulację Chi, zresztą analogicznie jak jakiś kawałek miedzi tyle, że jakoś inaczej niż np. sam pręt i jest to wyraźnie odczuwalne – przynajmniej przeze mnie. Ogólnie wzmacnia się cyrkulacja Chi z tej strony w której się je trzyma (to samo robi solidny kawałek miedzi np. bransoleta i większość ludzi jak się zrelaksuje jest w stanie to odczuć) tyle, że jest to trochę inne odziaływanie i inne odczucia.

  2. ~Seba pisze:

    Może Zdradzisz co dodać do środka żeby Nam czasu zaoszczędzić i pieniędzy na sprawdzanie co jest dobre a co nie ;)

    • Bludragon pisze:

      Napisałem w najnowszym tekście: miedziany pręt owinięty płótnem naturalnym, kawalki reishi i kulki z karneolu, różowego kryształu gorskiego, szmaragdu lub rubinu co kto ma – najlepiej różowy kryształ. Wielkość kulek zależy od przestrzeni między rdzeniem a zewnątrzą rurą.

  3. ~JAcek pisze:

    CZESC,
    MOZESZ ZDRADZIĆ GDZIE ZAKUPILES SWOJ ZESTAW KTÓRY „DOPOSAŻYŁES”?
    MOZE PODASZ JAKIS LINK ITP?

Dodaj komentarz


  • RSS