Metaloterapia – Miedź, przepływ Chi obserwacje

  • Napisane 25 marca 2017 o 18:36

Po długim czasie stosowania miedzi uzyskałem pewność, że miedź zwiększa ilość Chi w naszym organizmie. Nie wiem dlaczego się tak dzieje, ale wygląda to tak jakby miedź kiedy trzymamy ją np. w ręce przyciągała Chi i przekazywała ją nam. Przykładowo, kiedy trzymamy kawałek miedzi w dłoni pojawia się strumień Chi zdający się płynąć przez „małe gwiazdy” silnym strumieniem do wnętrza ciała, siła tego strumienia zależy od masy kawałka miedzi, który trzymamy. „Małe gwiazdy” naturalnie wchłaniają energię, ale kiedy trzymamy kawałek miedzi ten strumień ulega wzmocnieniu. Ponieważ przez wszystkie punkty akupunktury następuje wymiana Chi z otoczeniem przykładając kawałek miedzi do dowolnego punktu sprawiamy, że wpływa przez ten punkt więcej Chi – podobnie jak w akupunkturze. Łatwo to zauważyć, przykładając kawałek miedzi do dowolnego punktu choć oczywiście nie jest to najlepszy pomysł jeśli nie jesteśmy akupunkturzystą :-)
Bransolety miedziane działają na tej samej zasadzie zwiększając przepływ Chi przez punkty na nadgarstku i do tego momentu wydaje się to proste :-)

Jak dowodzi praktyka przepływ Chi zadaje się być znacznie intensywniejszy jeśli miedź nie dotyka bezpośrednio ciała, ale oddziela ją od ciała warstwa materiału lub papieru i to już trudniej jakoś wytłumaczyć, ale tak po prostu jest i np. bransoletka miedziana podklejona papierem czy materiałem działa efektywniej niż kiedy bezpośrednio styka się z ciałem.
Jeszcze dziwniejszy jest fakt, że bransoletka naklejona na materiale czy skórze oddzielającej miedź od naszego ciała działa nieporównywalnie mocniej niż bransoletka zrobiona z jednego kawałka miedzi. Jak to wytłumaczyć?
Wygląda to tak jakby każdy kawałek miedzi potęgował działanie poprzedniego, coś jak jakaś kaskada, może rezonans? Trudno powiedzieć, ale w takim układzie więcej kawałków działa nieporównywalnie mocniej niż jeden duży tak jest i już.

Ogólnie nie tylko miedź tak działa, ale chyba każdy metal i niektóre kryształy: Rubin, Szafir, Szmaragd, Kamień księżycowy, Turmalin – Szmaragd, Kamień księżycowy, Turmalin działają na tyle mocno, że można je porównać do miedzi jednak Chi emitowana przez każdą z tych substancji jeśli trzymamy ją w ręce jest specyficzna, podobnie jak i dla rożnych metali. Nie czuję się kompetentny aby wypowiadać się na temat różnych rodzajów Chi jednak Klimuszko jasno powiedział, że oprócz miedzi, srebra i złota nie powinno się nosić innych metali bo są szkodliwe. Mówił to w kontekście ozdób a ozdoby robi się jeszcze ze stopów cyny czy nawet ołowiu, niklu. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że niektóre metale emanują ciepłą Chi, inne zimną, przejrzystą lub mętną. Miedź np. daje ciepły, czysty strumień, srebro zimny – być może srebro usuwa nadmiar Chi, ale osobiście nie odważył bym się eksperymentować w ten sposób poza miedzią i złotem – zaś przez wzgląd na możliwości materialne zostaje tylko miedź. Jeśli chodzi o wspomniane kamienie to z przyczyn finansowych moje eksperymenty ograniczały się do pojedynczych surowych kamieni i największe zaufanie budził szmaragd. Przekonałem się natomiast iż łącząc, któryś z tych kamieni z miedzią sprawiamy, że strumień Chi z miedzi zmienia się przypominając ten z kamienia, ale czy to służy zdrowiu czy nie trudno powiedzieć. Wymienione przeze mnie minerały wydają się przynajmniej nie szkodzić czego nie sposób powiedzieć o innych kamieniach. Może kiedyś odważę się zrobić sobie taką bransoletę i zobaczymy czy to dobrze zadziała :-)

Według diagnozy tradycyjnej medycyny chińskiej moje problemy ze stawami związane są z niedoborem chi w określonych kanałach, bransolety miedziane bardzo intensywnie i skutecznie zmniejszają ból poprzez zwiększanie przepływu Chi i uzupełnianie tych niedoborów. Być może większość problemów ze stawami związana jest z niedoborem Chi stąd rzesze ludzi chwalą sobie noszenie miedzianych bransolet i zapewniają, że są one bardzo dobre przynosząc ulgę w tych problemach.
Porównując wpływ bransolety do zabiegu akupunktury, muszę jednak stwierdzić, że jest znaczna różnica. Podczas akupunktury czułem wyraźnie przepływ Chi w jednym z wewnętrznych kanałów, pojawiły się początkowo bóle w pewnych punktach związanych z tym kanałem, w innych drżenie. Po akupunkturze cała połowa ciała w której miałem wbite igły miała bardzo wyraźnie zwiększony poziom Chi.
Używając z kolei płytowych bransolet miedzianych, które działają najmocniej czuję przepływ Chi bardziej w zewnętrznych kanałach i choć wówczas zaczynam odczuwać niektóre z tych samych punktów to ten przepływ jest inny i nie następuje tak mocne zwiększenie poziomu Chi jak przy akupunkturze i efekt nie jest tak mocny i długotrwały.
Kolejna różnica polega na tym, że rodzaj Chi generowany przez miedź jest inny niż w akupunkturze, bardziej ostry i na dłuższą metę staje się nieprzyjemny, do tego stopnia, że kiedy przesadzę zaczynam odczuwać „„miedziowstręt” :-)

Teoretycznie rzecz biorąc gdyby udało się umieścić miedź w odpowiednich punktach akupunktury przepływ Chi powinien być taki sam jak w akupunkturze, tyle że jak się nie jest akupunkturzystom to nie ma na to szans, a juk ktoś jest to może użyć igieł i nie potrzebuje miedzi :-)
Bransoleta ze swej natury musi stymulować wiele punktów na różnych kanałach więc jej działanie nie może być precyzyjne, tylko bardziej ogólne.

Kolejną kwestią jest właśnie rodzaj Chi. Robiłem próby przede wszystkim z bransoletami, płytowymi miedzianymi, srebrnymi i cynowymi a każda z nich stymulowała przepływ innego rodzaju Chi. Ogólnie w przypadku moich bólów stawów ciepła Chi generowana przez miedź pomaga, srebro natomiast emanuje chłodną Chi i nasila ból choć być może przy innego typu schorzeń może to być korzystne. Cyna daje ciepła Chi, ale nieprzyjemną i wydaje mi się, że nie jest to dobre, podobnie cynk, żelazo chłodną – najprzyjemniejsza była Chi generowana przez złoto, ciepła a zarazem łagodna tyle, że wykonanie płytowej złotej bransolety kosztowało by majątek więc odpada :-)

Dobrze by było gdyby jakoś udało się wyeliminować ów ostry aspekt Chi generowanego przez miedź tyle, że póki co wszelkie tego typu próby przy płytowych miedzianych bransoletach nie dawały pozytywnych efektów – zazwyczaj efekty były nieprzewidywalne. Jedynie przy „różdżkach Horusa” z karneolem i reishi jak dotąd udało mi się zaobserwować efekt zaniku tych ostrych aspektów Chi generowanych przez miedź – tyle, że różdżki działają inaczej niż bransolety i są nieporęczne. Zaobserwowany efekt załagodzenia zaś jest niezrozumiały.

Różdżkę można postrzegać jako kawałek miedzi. Jeśli weźmiemy miedziany pręt i trzymamy go przez płótno pojawia się przepływ Chi typowy dla miedzi a jego siła zależy od masy pręta. Przepływ następuje przez punkty na dłoni i zwiększa się ilość Chi w kanałach z tymi punktami związanymi. Kiedy się zrelaksujemy zaczną się pojawiać odpowiednie objawy w tej stronie ciała w której trzymamy pręt: wrażenia przepływu drganie różnych punktów akupunktury itd. Przy odpowiednio dużym pręcie np. o średnicy 1cm i długości 15 cm będą to wyraźne efekty, będzie też wyczuwalny ten ostry aspekt Chi generowanego przez miedź.
Jeśli weźmiemy w ten sposób rurkę będzie to podobnie działało tyle, że rurka będzie słabszy strumień Chi generowała zapewne dlatego, że jej masa będzie mniejsza. Jeśli jednak do tej rurki włożymy ów pręt owinięty materiałem i zamkniemy rurkę po czym weźmiemy ją do ręki to zaczyna to działać inaczej. Przepływ Chi następuje nie tylko wewnątrz kanałów, naszej ręki, ale i na zewnątrz jest to dość dziwne i niezrozumiałe, nie jest też prosto określić jak dokładnie ten przepływ następuje, pojawia się zupełnie inna jakość. Chi, która jest wówczas generowana również nieco się zmienia, ale jest to ogólnie Chi charakterystyczna dla miedzi. Złagodzenie tej Chi następuje, kiedy między rdzeniem i rurką umieścimy kawałki grzyba reishi – nie wiem czego tak się dzieje, ale tak jest. Oczywiście cokolwiek umieścimy między rdzeniem a rurką gwałtownie zmienia charakterystykę Chi generowaną przez różdżkę – tyle, że nie koniecznie na korzyść. Kiedy oprócz reishi umieścimy tam kulki ładnego jasnego, karneolu różdżka generuje piękną łagodną, ale bardzo silną Chi w której ostre aspekty miedzi są maksymalnie złagodzone. Chi wydaje się jednolita i nie przypomina Chi żadnego z elementów użytych do zrobienia różdżki co jest już całkiem dziwne.
Wydawało by się, że mamy coś idealnego jeśli chodzi o jakość Chi, niestety kiedy trzymamy taką różdżkę ta Chi płynie do nas w dziwny trudny do określenia sposób zupełnie inny niż z pręta czy bransolety i choć strumień Chi jest nieporównywalnie mocniejszy i lepszy jakościowo nie napełnia prosto kanałów jak byśmy oczekiwali. Ogólnie wygląda to tak jakbyśmy znaleźli się w czystym jednolitym polu Chi o niebieskim zabarwieniu, które stopniowo wyrównuje naszą Chi jako całość a nie stymuluje określonych kanałów. Gdyby tylko tak było to mimo wszystko było by super, ale tu jest też jakiś przepływ wewnątrz sprawiający, że Chi napełnia jakoś kanały po tej stronie ciała w której trzymamy różdżkę a nie całego ciała. Aby równomiernie napełniać całe ciało koniecznie potrzebujemy dwu takich różdżek i musimy je trzymać w obydwu dłoniach.
Kiedy odłożymy po pewnym czasie różdżkę Chi w naszym ciele się wyrówna, ogólnie będziemy się czuć dobrze, ale to wszystko w ogóle już nie przypomina akupunktury. Kolejny problem to siła tego strumienia Chi. Jeśli trzymamy przez pewien czas powiedzmy 15 minut różdżkę głęboko się relaksując to efekt jest wspaniały, jeśli jednak trzymamy dłużej, albo się rozpraszamy to zostaniemy nadmiernie pobudzeni i będziemy mieli problem by wrócić do równowagi.
Jeśli zaś chodzi o zasadniczą kwestię czyli usuwanie bólu stawów to różdżka działa, ale wolniej i łagodniej choć efekty z kolei wydają się bardziej długotrwałe.

Wydaje się, ze ideałem na problemy ze stawami była by bransoleta działająca jak bransoleta, ale emanująca taki strumień Chi jak różdżka jednak nie mając pojęcia jak to się dzieje nie można liczyć na skonstruowanie czegoś takiego – o ile to w ogóle możliwe. Myślałem o takiej miniaturowej różdżce przymocowanej do bransolety, ale to trudne do zrobienia i nie wiadomo czy by zadziałało.

Ogólnie to współcześnie kiedy umiemy mierzyć potencjał elektryczny punktów akupunktury jak i z pomocą kamer termowizyjnych filmować pobudzenie kanałów pod wpływem zabiegów akupunktury prawdopodobnie możliwe było by dokładne zbadanie efektów metaloterapi i jej wpływu na organizm jak i stworzenie możliwej do zaakceptowania przez środowiska akademickie teorii tłumaczącej jej działanie. Brak takiej teorii a więc teoretycznego wytłumaczenia efektywności metaloterapi był jednym z głównych powodów dla których w drugiej połowie XXw zaczęto odchodzić od tej metody mimo jej dużej skuteczności. Jednakże nie sądzę aby ktokolwiek był zainteresowany tego typu badaniami bo nie jest to coś na czym można zarobić krocie jak na nowych tabletkach. Być może nawet są gdzieś prowadzone tego typu badania, ale z tych samych względów raczej nikt tego nagłaśniał nie będzie pozostają więc tylko osobiste obserwacje jako, że trudno znaleźć materiały na temat tej znanej od starożytności funkcjonującej do nie tak dawna gałęzi medycyny.

Dodaj komentarz


  • RSS