Akumulator orgonowy

  • Napisane 7 kwietnia 2017 o 13:26

Wpadła mi ostatnio w ręce książka Podręcznik akumulatora orgonu autor James Demeo. Teoria tam zawarta wydała mi się nielogiczna, zaś wiele informacji niewiarygodnych, jednak jako iż jestem sceptykiem a nie wściekłym fanatykiem i wyznaję zasadę contra factum nullum argumentum postanowiłem zrobić mały eksperyment.
Zbudowałem sobie mały trójwarstwowy „akumulator orgonowy” z rurki, folii aluminiowej i taśmy klejącej. W myśl tego co napisano w tej książce w takim „akumulatorze” ma się gromadzić ów „orogon” będący w istocie energią Chi i naładowywać umieszczone tam rzeczy. Tak zaobserwowano i na bazie tego stworzono teorię więc powinno się udać.
Jeśli w istocie coś umieszczone w takim urządzeniu naładuje się Chi to każdy doświadczony adept Chi Kung powinien to zauważyć i potwierdzić a jak nie zauważy to znaczy, że to wszystko lipa.

W celu zbadania tego umieściłem w owym „akumulatorze” tabletkę na pół godziny, a drugą identyczną położyłem na stoliku. Następnie położyłem obydwie tabletki nieopodal siebie i poprosiłem znajomą instruktorkę Chi Kung (nie wtajemniczając jej) aby powiedziała mi, czy te dwie tabletki czymkolwiek się różnią jeśli chodzi o Chi.
Pani instruktor przejechała dłonią nad tabletkami i wskazała tę wyciągniętą z „akumulatora” mówiąc iż ta tabletka jest naładowana Chi. Contra factum nullum argumentum a więc wiem już iż urządzenie nazwane „akumulatorem orgonowym” rzeczywiście z niewiadomych względów sprawia iż umieszczone tam tabletki ładują się Chi.

Zachęcony wynikiem eksperymentu dołożyłem do „akumulatora” następne cztery warstwy otrzymując siedmiowarstwowy „akumulator orgonowy” aby sprawdzić czy prawdą jest stwierdzenie, że im więcej warstw tym większe naładowanie. Wziąłem kolejną pigułkę i umieściłem w tym akumulatorze na pół godziny po czym znów poprosiłem panią instruktor Chi Kung aby się wypowiedziała. Tym razem pani instruktor również od razu wskazała które dwie pigułki są naładowane oraz powiedziała, że jest różnica w naładowaniu dwu pigułek, ale chwilę się zastanowiła na czym ta różnica polega po czym mi ją dokładnie opisała.

Ponieważ w książce jest napisane, że nie są dobre akumulatory aluminiowe dla organizmów żywych zapytałem czy ta Chi jest dobra dla zdrowia czy szkodliwa, pani instruktor odpowiedziała, że trudno powiedzieć. Zapytałem czy zaszkodzi mi jak zjem te pigułki, pani instruktor powiedziała, że raczej nie. Wniosek z tego pewny, że aluminiowo PCV „akumulatory orgonowe” wbrew temu co napisano w książce nie gromadzą negatywnej Chi bo gdyby była tam szkodliwa Chi pani instruktor bez chwili wahania powiedziała by mi, że jest to szkodliwa Chi :-)
Zjadłem tabletki i poczułem niewielki rozjaśnienie umysłu typowe dla zjedzenia czegoś naładowanego Chi bez żadnych efektów ubocznych jakie pojawiają się jeśli Chi jest dziwna a więc „akumulator” działa i mimo iż zrobiony z aluminium nie gromadzi negatywnej Chi.

Oczywiście nie zmienia to faktu, że teoria dziwna, bo gdyby jak tam napisano metal odbijał Chi a izolator przyciągał to niby jakim cudem w środku miała by się gromadzić Chi? Bardziej sensowne było by stwierdzenie, że metal przyciąga Chi i przekazuje ją do izolatora a nie odwrotnie, ale mniejsza o teorię faktem jest, że coś umieszczone wewnątrz tego „akumulatora” ulega naładowaniu Chi. To wygląda raczej na pompę pompującą Chi z otoczenia do wnętrza i nasycające nią to co się tam znajduje – takie mamy fakty. Teraz pytanie czy spożywanie czegoś w ten sposób naładowanego Chi jest dla nas dobre czy złe – pani instruktor nie potrafiła mi na to odpowiedzieć :-)

W tej książce pisze, że to super, ale ponieważ nieufny jestem więc sięgnąłem do literatury o Chi i tam mówi się, że człowiek wchłania Chi z otoczenia bezpośrednio, przez oddech i pożywienie – to ostatnie jest przetwarzane w organizmie więc wywnioskowałem, że jedzenie pokarmu naładowanego Chi nie powinno być szkodliwe :-) Jednak jest wiele rodzajów Chi i co dla jednego dobre dla drugiego może być nie dobre więc nie jest to takie pewne :-)
Chciałem aby pani instruktorka powiedziała mi coś więcej o rodzaju Chi jakim naładowały się tabletki, ale powiedziała, że jej się nie chce :-)

W związku z lenistwem pani instruktorki i niechęci do zgłębiania ciekawego tematu, zmuszony byłem zrezygnować z obiektywnych opinii i zdać się na moje w pełni subiektywne obserwacje :-) Moim subiektywnym zdaniem Chi gromadzone przez mój akumulatorek chyba nie jest złe, więc postanowiłem kontynuować eksperymenty. Zamówiłem materiały i zbudowałem większy „akumulator” tym razem z miedzi, która co prawda zdaniem autora wspomnianej książki jest szkodliwa dla organizmów żywych, ale absolutnie w to nie wierzę :-)
Dlaczego nie zrobię „akumulatora” z żelaza jak w książce napisano? Ano dlatego, że to drogo i nieporęcznie, natomiast folia aluminiowa i miedziana jest dostępna – co prawda ta druga droższa i szarpnęło mnie po kieszeni, ale w imię nauki konieczne są poświęcenia :-)

Ciekawiło mnie czy będą wyraźne różnice w zależności od metalu użytego do budowy czy też nie. W myśl teorii „orgonu” nie powinno być żadnych różnic. Moim zdaniem różnice mogą być dwojakiego rodzaju: ilościowe i jakościowe bo może „orgon” jest jeden, ale Chi są różne.

Zrobiłem większy „akumulator orgonowy” – trzywarstwowy, miedziany – tani nie był :-)
Pierwszy eksperyment polegał na porównaniu czy takie same tabletki ładowane w „akumulatorze” miedzianym i aluminiowym naładują się podobnie. Odpowiedź po serii prób dla pewności jest taka, że nie. Wyraźnie inna jest Chi jaka gromadzi się w tabletkach zależnie od akumulatora. Ponadto zauważyłem ciekawą rzecz. Przy jednej z prób oprócz tabletki umieściłem w „akumulatorze” mała kulkę szmaragdu aby sprawdzić czy też się naładuje i ze zdziwieniem odkryłem, że tabletka naładowała się inaczej niż zazwyczaj. Ogólnie tabletki ładowane w miedzianym akumulatorze mają ciepła Chi, tym razem Chi była chłodna, bardziej jednolita i było jej więcej.

Zrobiłem estetyczne poprawki w moim „akumulatorze” i ozdobiłem dwie ścianki „krzyżami egipskimi” i znów zdziwienie bo tabletki naładowały się nieco inaczej niż wcześniej – nie wiem czy to przez fakt, że „krzyże egipskie” są metalowe czy może ze względu na kształt.
Postanowiłem zrobić kolejny eksperyment. Na górze mojego „akumulatora” położyłem metalowe „Oko Horusa” aby sprawdzić czy wpłynie to na rodzaj Chi jakim naładuje się tabletka. Okazało się, że wpłynęło i to bardzo mocno, Chi stała się zrównoważona, zniknęła jej ostrość typowa dla miedzi i rozedrganie, stała się przyjemna. Wniosek z tego jest taki, że to nie wpływ metalu, ale kształtu bo metal w obu przypadkach był ten sam.

„Oko Horusa” jest starożytnym uzdrawiającym symbolem egipskim, pod jego wpływem Chi jakim naładowały się w „akumulatorze” tabletki stało się zrównoważone jak nie było nigdy przedtem wynika z tego, że jest to faktycznie symbol posiadający pewną moc uzdrawiania a przynajmniej harmonizowania Chi.

Kolejny wniosek jest taki, że rzeczy umieszczane wewnątrz jak i bezpośrednio na „akumulatorze” w jakiś sposób modulują Chi jakiem ładują się tabletki umieszczone wewnątrz niego.

Kolejny eksperyment. Mały aluminiowy „akumulator” okręciłem miedzianym drutem. Tabletka naładowała się dużo cieplejszym Chi niż zazwyczaj, ponadto w tej Chi były wibracje typowe dla miedzi.

Kolejny eksperyment. Umieściłem w „akumulatorze” miedzianym na którym leżało „Oko Horusa” kryształek różowego kwarcu, Chi znów uległo wyraźnej zmianie.

Kolejny eksperyment. Umieściłem w „akumulatorze” miedzianym na którym leżało „Oko Horusa” rubinowy koralik, Chi znów uległo wyraźnej zmianie stając się najbardziej zrównoważone z tych prób. Postanowiłem zjeść naładowaną tabletkę, była to najbardziej pozytywna Chi z tych jakie mi się udało uzyskać, czułem jak uzupełnia Chi w kanałach podobnie jak przy Chi Kung. Mimo iż do ideału jeszcze daleko, to w tym momencie mogę powiedzieć iż „akumulator” z „Okiem Horusa” i rubinem w środku nasyca tabletki formą Chi najlepszą dla organizmu z wszystkich moich prób.
Przy okazji uświadomiłem sobie, że chyba wcale tak nie jest, że tabletki czy inne pożywienie nasycone Chi w jakimś „akumulatorze” automatycznie jest bardzo pozytywne dla naszego zdrowia. Aby rzeczywiście było pozytywne Chi musi być odpowiednio zmodulowane, zaś osiągnięcie właściwej modulacji może okazać się trudne.

Akumulator zdaje się z jednej strony wzmacniać Chi tego co się w nim umieści niezależnie czy jest to pozytywna czy szkodliwa Chi, z drugiej strony dodawać swoją modulację, wynikającą z materiału z jakiego jest zrobiony jak i tego co jest wewnątrz niego oraz co jest na nim położone. Tak dochodzimy tu do tego samego problemu co przy bransoletach, aczkolwiek może być tak iż w „akumulatorze” łatwiej modulować Chi niż w bransoletach, lub wręcz odwrotnie, ale daj to pewne pole do eksperymentów.

Nie jestem przekonany, że samo nasycanie Chi czegokolwiek w akumulatorze samo z siebie jest dobroczynne jak sugeruje wspomniana na początku książka. Oczywiście książka mówi w zasadzie tylko o żelaznych akumulatorach a nie o takich jakich ja używałem w swoich eksperymentach, ale zasady są takie same. Oczywiście trudno przewidzieć jak dokładnie moduluje Chi żelazny akumulator a takowego nie posiadam i nie zanosi się z przyczyn finansowo technicznych :-) Nie ma jednak żadnych podstaw aby twierdzić, że żelazo daje jakieś cuda. Poza tym czym innym jest spożywanie pożywienia czy leków z „akumulatora” a czym innym jest siedzenie samemu w akumulatorze – a na tym skupia się wspomniana książka. Oczywiście istnieją inne metody nasycania Chi leków czy jedzenia jednak wydaje się, że „akumulator” robi to z największą mocą – co wcale nie misi być oczywiście najlepsze. W każdym bądź razie okazuje się iż owe „akumulatory” faktycznie działają i zasługują na uwagę.

Komentarze (2) do Akumulator orgonowy

  1. ~wojtas pisze:

    Do żelaznego polecam „wełne stalową” do dostania w kazdym sklepie budowlanym.zdravim

  2. ~Panoramix pisze:

    Interesujący wpis, dzięki za ciekawe informacje. :D Zastanawiam się teraz jaki wpływ na magazynowane chi miał by znak atlantów lub krzyż atlantów. :)

Dodaj komentarz


  • RSS