„Uzdrawiający Talizman Horusa” – ciekawe doświadczenia

  • Napisane 12 maja 2017 o 17:39

Jakiś czas temu przyniosłem sobie „Tarczę Horusa” do pokoju i rzuciłem na podłogę po czym zasiadłem do oglądania filmu. Po pewnym czasie zauważyłem, że coś się ze mną dzieje – mianowicie poczułem jak rozluźniają mi się kanały analogicznie jak podczas praktyki Chi Kung. Oczywiście zadowolony byłem i zrelaksowałem się aby proces mógł zachodzić bez przeszkód, jednak byłem tym zdziwiony bo nie jest to coś co się wydarza bez powodów. Kiedy tak się relaksowałem po chwili uświadomiłem sobie, że Chi, która wywołuje ten proces płynie od „Tarczy Horusa”. Byłem tym zaskoczony.
Co prawda wiedziałem, że to „urządzenie” wpływa na Chi otoczenia harmonizując ją, ale nie sądziłem, że może tak bezpośrednio oddziaływać na Chi wewnątrz organizmu.
Przyszedł mi wówczas do głowy pewien pomysł nawiązujący do moich wcześniejszych doświadczeniach z „akumulatorem orgonowym” w którym pewne kryształy pozytywnie wpływały na Chi. Położyłem na centrum „tarczy” otoczak różowego kryształu górskiego, który miałem pod ręką i dalej oglądałem film. Po chwili poczułem, że Chi zmienia się, jest jej więcej i jeszcze korzystniej wpływa na mnie.

Po pewnym czasie wziąłem koraliki szmaragdowe, które były pod ręką i położyłem je na centrum tarczy i znów po chwili Chi się zmieniła, jednak ku mojemu zdziwieniu zamiast jak się spodziewałem jeszcze bardziej mnie relaksować zaczęła stwarzać napięcie – była zbyt intensywna. Wyniosłem wiec tarczę do swojej sypialni i spokojnie dokończyłem oglądanie filmu :-)

Kiedy szedłem spać, zobaczyłem moją tarczę i postanowiłem zrobić jeszcze jeden eksperyment. Mam w sypialni duży rubin, który ma być napełniony uzdrawiającą Chi, jednak kiedy do tej pory czasami go używałem nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Postanowiłem położyć go na „tarczy” i zobaczyć czy coś się będzie działo. Kiedy zasypiałem czułem, że wszystko wokół wypełnia Chi pochodząca z tarczy z rubinem, nie było to nieprzyjemne więc spokojnie zasnąłem. Rano obudziłem się w doskonalej formie a w nocy miałem niezwykle wyraziste intrygujące sny. Wygląda na to iż kiedy „Tarcza” spotęgowała działanie klejnotu faktycznie wywarł on na mnie uzdrawiający wpływ a przy tym zintensyfikował moje sny.

Kiedyś dawno, dawno temu dostałem od znajomego, kompozycję kryształów umieszczoną na deseczce z informacją, że jest to „generator snów”. Ta kompozycja miała intensyfikować sny. Trzymałem ją przez jakiś czas w sypialni, ale nie zauważyłem aby faktycznie jakoś intensyfikowała moje sny. Przy innych okazjach również w przeszłości dostawałem jakieś kryształy, które miały wpływać na moje sny, ale jakiegoś wyraźnego wpływu nie zauważyłem – poza ametystem, który faktycznie w pewien subtelny, ale wyraźny sposób wpływał na sny. Natomiast mój rubin umieszczony na „tarczy” faktycznie zintensyfikował sny – nie wiem czy był to jednorazowy wpływ czy może reguła, trzeba by poeksperymentować :-)

Następnego dnia znów wziąłem tarczę do pokoju i tym razem już z pełną świadomością umieściłem na nim jeden z większych moich różowych kwarców i zacząłem oglądać film. Silna Chi pojawiała się szybko i bardzo intensywnie, czułem jak płynie przez moje kanały analogicznie jak podczas praktyki Chi Kung. Po pewnym czasie było jej za dużo i przestało to być pozytywne doświadczenie więc zdjąłem kryształ i wyniosłem tarczę.

Przez kolejne dni eksperymentowałem z różnymi kryształami: granatem, jadeitem, nefrytem i dużym szmaragdem. Były to duże kryształy i w każdym przypadku Chi szybko stawała się zbyt intensywna, wytrzymać można było z nefrytem i ew. szmaragdem.
Ogólnie wniosek jest taki, że kryształ umieszczony na „tarczy” potęguje przepływ Chi. Im większy kryształ tym mocniej potęguje przepływ Chi. Zbyt duży przepływ Chi nie jest dla nas korzystny i zaczyna powodować zaburzenia w kanałach, natomiast niewielkie otoczaki głównie z różowego kwarcu w przypadku mojej „tarczy” dają optymalny uzdrawiający wpływ – mój rubin to osobna sprawa.

Dalej umieściłem pięć różowych otoczaków, ale nie było to dobre bo emisja Chi była nierówna. Podobnie rozchwiana była Chi od szczotki celestynu. Próbowałem malachit, turkus, kryształ dymny, sjenit, przeźroczysty topaz, ametyst, jaspis, piryt, kamień księżycowy (nie mylić z selenitem) i inne kryształy, aż dostałem mentliku :-) Ogólnie nie polecam takich eksperymentów, póki co wygląda na to, że „tarcza Horusa” wzmacnia Chi kryształów co pozytywne jest tylko przy niewielkich otoczakach z różowego kryształu górskiego i niektórych innych niewielkich otoczaków, natomiast w przypadku dużych czy nierównych kryształów Chi staje się zbyt intensywna i może raczej szkodzić i wywoływać blokady niż przynosić pożytek, lepiej więc uważać na to co się kładzie na tarczy.

Dodaj komentarz


  • RSS