Przeglądasz archiwum Lipiec, 2017 .
Wyświetlam 1 notkę

„Wolna koncentracja” – jeszcze raz

  • Napisane 16 lipca 2017 o 16:03

Opis wchodzenia w wolną koncentrację z wszystkimi niuansami przedstawiony został przez M. Daytona bardzo precyzyjnie, dlatego tutaj zamierzam zająć się częścią praktyczną.

Kiedy praktykujemy już długo i regularnie „wolną koncentrację” wiemy, że praktyka ta składa się z czterech faz – przy czym dwie ostatnie są raczej umowne.
Pierwsza faza kiedy dobrze praktykujemy opiera się na silnym skupieniu i trwa około pięciu minut po czym nasz umysł nieco się wycisza. Przy każdej praktyce pierwsze pięć minut to żadna praktyka tylko skupianie się aby zsynchronizować oddech dźwięk i skupienie na podbrzuszu, dopiero jak nam się to uda to po pięciu minutach trochę się wyciszamy.
Drugie pięć minut również wymaga koncentracji, ale mniejszej i bardziej skupia się na relaksacji. Jeśli uda nam się utrzymać skupienie i zrelaksować przez kolejne pięć minut to wejdziemy we właściwy stan „wolnej koncentracji”. Kiedy to się dzieje oddech naturalnie zwalnia się do 4-6 oddechów na minutę a dźwięk staje się bardziej wysubtelniony, delikatny w naturalny sposób – przez trzecie pięć minut dostosowujemy się, aby tego stanu nie zakłócać i kiedy to nam się uda wchodzimy w czwartą fazę czyli właściwą praktykę.
Jak wiec wyraźnie widać najkrótszy sensowny czas wykonywania tej praktyki wynosi 20 minut inaczej nie przejdziemy przez wszystkie fazy.

Oczywiście kiedy dopiero uczymy się tej praktyki możemy wykonywać ją krócej np. przez 10 min utrzymując silną koncentrację i wówczas możemy rozwinąć doświadczenie pewnego wyciszenia, kiedy się przyzwyczaimy możemy wydłużyć czas sesji do 15 minut i wówczas po 10 minutach możemy zacząć doświadczać wchodzenia we właściwy stan „wolnej koncentracji” czy „stan medytacyjny” jak błędnie nazywają go niektórzy – w istocie jest to stan kontemplacyjny z wszystkimi cechami opisany w starożytnym dziele „Sekret złotego Kwiatu” – oczywiście można osiągać go w różny sposób, ale potrzebujemy tych 15 minut by przejść przez wszystkie fazy niezależnie od metody.

Jeśli dopiero uczymy się „wolnej koncentracji”, albo wracamy do niej po dłuższej przerwie nie koniecznie musimy przechodzić gładko przez wszystkie te fazy. Możemy np. się rozpraszać i wówczas nie wyjdziemy za fazę pierwszą, możemy też zbyt kurczowo się trzymać koncentracji i blokować fazę trzecią, możemy również oscylować między fazami. Jeśli jednak już regularnie wykonujemy minimalne 20 minutowe sesje dwa razy dziennie to rozpoznamy te stany i ugruntujemy się w nich tak, że zazwyczaj drugie 10 minut praktyki będziemy przebywali stabilnie w fazie czwartej.

Co robimy kiedy znajdziemy się w „stanie medytacyjnym”? Oczywiście nadal utrzymujemy uwagę w podbrzuszu, obserwujemy oddech i myślimy o brzmieniu dźwięku, ale przede wszystkim rozluźniamy się i staramy się pozostać maksymalnie bierni. Oczywiście wejściu w fazę 3-4 towarzyszy między innymi pogłębienie rozluźnienia, jednak przez cały czas spoczywania w tym stanie a rozluźnienie pogłębia się. Bierne pozwalanie na pogłębianie się rozluźnienia jest jednym z zasadniczych celów tej praktyki. Kiedy przebywamy biernie w tym stanie stopniowo rozluźniają się coraz głębsze napięcia, uświadamiamy sobie je również coraz lepiej. Celem do którego zmierza praktyka jest pełne rozluźnienie i wyciszenie, które może zając nam wiele miesięcy.

Oczywiście kiedy nawet stabilnie, biernie spoczywamy w fazie czwartej co jakiś czas możemy ulegać rozproszeniu. Naszą uwagę mogą przyciągać napięcia, jak i pojawiające się myśli, wspomnienia, obrazy. Kiedy tylko uświadomimy sobie, że ulegamy rozproszeniu relaksujemy się i skupiamy uwagę na podbrzuszu i słuchaniu brzmienia dźwięku. Rozproszenie w fazie czwartej jest zdecydowanie słabsze i nieco inaczej wygląda niż w zwykłym stanie umysłu czyli fazie pierwszej ewentualnie drugiej.

W początkowych miesiącach praktyki najlepiej skupić się przede wszystkim na rozluźnieniu i bierności, nie przywiązując specjalnej uwagi do napięć, ani do tego co pojawia się w umyśle, dzięki temu możemy szybko rozwinąć głębokie wyciszenie i klarowność umysłu. Oczywiście jest to możliwe tylko jeśli wykonujemy minimalną ilość praktyki czyli 2x20minut dziennie. Przy mniejszej ilości praktyki możemy się zrelaksować i odnieść pewne korzyści jednak nie jest możliwe rzeczywiste rozwinięcie naszej praktyki. Przy takiej ilości praktyki zazwyczaj zajmuje to ok. pół roku. Mistrzowie zalecają aby praktykować minimum 3×30 minut dziennie a wówczas możemy rozwinąć praktykę w około 100 dni zaś przy większej ilości praktyki zajmuje to odpowiednio mniej czasu jeśli warunki są sprzyjające.

Utrzymanie nieruchomo ciała we właściwej zrelaksowanej pozycji z wyprostowanym kręgosłupem przez dłuższy czas może sprawiać problemy, dlatego jeśli ktoś ma z tym problem może praktykować w krótszych okresach np. 15min. krótka przerwa na kilka ruchów po czym zaraz następne piętnaście minut, znów krótka przerwa i znów 15 minut. Jeśli dobrze praktykujemy i w pierwszych 15 minutach doszliśmy do fazy trzeciej to jeśli po krótkiej przerwie ponownie rozpoczniemy praktykę mamy duża szansę by od razu po kilku minutach dojść do fazy trzeciej i dalej czwartej – w ten sposób możemy zrobić praktycznie sesję 30 czy 45minutową bez większych trudności – jeden warunek przerwy muszą być krótkie i nie możemy się w trakcie nich rozproszyć.

Utrzymywanie uwagi w podbrzuszu czy pępku ma zasadnicze znaczenie w tej praktyce. Zgodnie z Chińską medycyną jest to najlepsza praktyka usuwająca osłabienie, zmęczenie i stres, wzmacniające przedurodzeniową Chi a przede wszystkim stabilizująca umysł i uzdrawiająca ciało. Jest to zalecane przy wszystkich chorobach wzmacniając leczenie. W połączeniu z relaksacją ciała stanowi podstawę tradycyjnej Chińskiej terapii oddechowej, która jak dowiedziono w niezliczonych testach klinicznych jest niezwykle skuteczną terapią przy wielu schorzeniach. W praktyce tej skupiamy się na rozluźnieniu ciała i bierności.
Utrzymywanie uwagi w podbrzuszu i skupienie na relaksacji ciała stanowi więc zasadniczy element praktyki. Oddech jest naturalny, nie wpływamy na niego i dołączamy do niego wyobrażenie dźwięku – oddech zmienia się naturalnie, pogłębiając się wraz z relaksacją ciała. Kiedy o tym pamiętamy nasza praktyka staje się prawidłowa i przynosi wiele korzyści zdrowotnych i nie tylko.

Przez dwa ostatnie miesiące wykonywałem tę praktykę przez trzy – cztery godziny dziennie i więcej, eksperymentując z różnymi mudrami, pozycjami i dźwiękami. Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć iż mimo iż tradycyjną chińską terapię oddechową można wykonywać w kilku pozycjach to jednak wykonywanie jej we właściwej medytacyjnej pozycji czyni tę praktykę co najmniej kilka razy bardziej efektywną. Jest tylko jeden warunek: pozycja musi być wygodna i zrelaksowana, dlatego czasami lepiej jest zacząć praktykę w pozycji np. leżącej by lepiej zrelaksować ciało a kiedy to się uda przejść do pozycji siedzącej i kontynuować efektywnie praktykę.
Dźwięki jakie łączymy z oddechem okazują się niezwykle istotne i zupełnie zmieniają doświadczenia i przebieg praktyki. Opisanie działania różnych dźwięków zajęło by zbyt wiele miejsca, ogólnie mogę napisać, że różne dźwięki mogą być efektywne przy uwalnianiu się od różnych napięć i dawać wiele innych korzyści, należy więc je dobierać stosownie do naszego stanu, ale ogólnie bardzo efektywne na początek są oryginalne dźwięki przedstawione przez Daytona czyli Innnnn – wdech ouuuuu – wydech.
Mudry również mogą diametralnie zmieniać przebieg praktyki więc jeśli chcemy jakiś używać musimy dobrać ją do siebie.

Warto jeszcze jasno sobie uświadomić, że ta konkretna praktyka różni się bardzo od innych pozornie bardzo podobnych praktyk i prowadzi do innych efektów.
Praktyka ta jak już wspomniałem jest tradycyjną terapią oddechową dla zdrowia i wzmocnienia choć nie tylko. Zasadniczy punkt to skupienie i utrzymanie uwagi w xia tan tien lub pępku i jest totalnie czymś innym niż jakaś podobna praktyka gdzie skupienie utrzymuje się w innym miejscu.
Np. w tradycji hinduskiej mamy praktyki gdzie skupienie utrzymuje się na punkcie między brwiami i analogicznie możemy się relaksować, obserwować oddech nie wpływając na niego oraz używać odpowiednich dźwięków jak np. we wstępnej kontemplacji Krija Jogi, jednak cel, efekty i doświadczenia w tej praktyce będą zupełnie inne bo jest to wbrew pozorom zupełnie inna praktyka.


  • RSS