Aktualnie przeglądasz kategorię Codzienność
Wyświetlam 1 - 10 z 11 notek

Emil Coue – zapomniany święty i jego bezcenny dar dla ludzkości

  • Napisane 3 września 2017 o 14:40

„Émile Coué (ur. 26 lutego 1857 w Troyes we Francji, zm. 2 lipca 1926 w Nancy we Francji) – francuski psycholog i farmaceuta, który wprowadził metodę psychoterapii, kojenia i samodoskonalenia, opartą na autosugestii lub samo-hipnozie. Coué uczył się hipnozy od Ambroise’a-Auguste’a Liébeaulta, założyciela tzw. Szkoły Nancy. W 1913 roku Coué założył Lotaryndzkie Towarzystwo Stosowanej Psychologii. Jego książka Samo-opanowanie poprzez świadomą autosugestię wywołała sensację podczas swej premiery w Wielkiej Brytanii (1920) i w Stanach Zjednoczonych (1922). Johannes Heinrich Schultz rozwinął jego teorię jako trening autogenny.” /wiki/

Coué brał udział w pracach i eksperymentach Liébeaulta, ojca nauki o sugestii. Ponad 20 lat zajmował się tą kwestią, na początku XXw osiągnął cel swoich badań i udostępnił ludzkości zastosowanie autosugestii. Po niezliczonych eksperymentach na tysiącach osób wykazał niezbicie działanie podświadomości w wypadkach chorób organicznych, odkrywając środek na cierpienia uchodzące za nieuleczalne, w których ulgi spodziewać się nie można. Jego metoda okazała się cudowna, przynosząc zdrowie tysiącom ludzi, cierpiących na niezliczone choroby, potwierdzona przez lekarzy i naukowców.

Niestety szybko po śmierci swego twórcy uległa praktycznie zapomnieniu. Coué uleczył tysiące osób, przy czym zawsze powtarzał, że nikogo nie uleczył, tylko nauczał ludzi aby wyzwalali siłę w nich drzemiącą, która ich leczy. Lecząc tysiące osób, pracując niezmordowanie dzień za dniem, nigdy nie chciał słyszeć o zapłacie, mówił iż zapłatą jest dla niego radość uleczonych. Metoda Couea składa się z kilku części. Zasadniczą częścią tej metody jest wykład wprowadzający w którym sugestywnie i jasno zapoznaje słuchaczy z podstawami swej metody, zrozumienie tego przez pacjenta jest niezbędną podstawą do jej zastosowania. Wykład wprowadzający kończy się ćwiczeniami wprowadzającymi, pozwalającymi pacjentom poznać w praktyce działanie na sobie sugestii i zyskać do niej zaufanie. Dalej następuje seans ogólnej autosugestii leczniczej, połączonej z tym co w NLP nazywa się kotwiczeniem, dzięki czemu każdy z uczestników uzyskuje specjalny klucz, którym jest jego słynna formuła.

Poza ogólną formułą sugestii leczniczej, dodatkowo każdy z pacjentów otrzymywał indywidualne sugestie lecznicze. Na zakończenie pacjent był zapoznawany z tym jak ma samodzielnie wykorzystywać do leczenia otrzymany klucz i indywidualne sugestie. Metodą tą Coué leczył min. nowotwory, wieloletnie paraliże powypadkowe, przesunięcia narządów, gruźlicę, astmę, skazy moczanowe, neurastenię, różne choroby skórne, w tym latami nie gojące się wrzody i żylaki, reumatyzm, zapalenie płuc i wiele, wiele innych schorzeń fizycznych i psychicznych. Niekiedy poprawa następowała po jednym seansie, zazwyczaj jednak wymagała kilku czy kilkunastu seansów. Dziś większość słysząc o metodzie Coué błędnie kojarzy ją tylko z formułką uważając, iż jest ona bardzo prosta, wręcz naiwna – zupełnie pomija się jej niezwykłą skuteczność i zazwyczaj nie rozumie zupełnie tej metody, a zrozumienie jej jest najważniejsze i to właśnie próbował przekazać Coué. Oczywiście jak nauczał Coué, w tej metodzie to każdy sam siebie leczy za pomocą autosugestii, ale aby to było możliwe musi zostać właściwie w nią wprowadzony.

Charyzmatyczny, ciepły, obdarzony wrodzonym autorytetem, budzący zaufanie Coué potrafił to doskonale zrobić i jak wiemy, przynajmniej niektórzy z jego uczniów również to potrafili. Czy jednak współcześnie ktoś potrafiłby to zrobić z równą skutecznością jak niezwykły mistrz uzdrowienia Coué? Być może to właśnie brak tak cudownych, charyzmatycznych ludzi jak Coué, gotowych z wiarą, miłością i oddaniem wprowadzać ludzi w umiejętność posługiwania się sugestią stało się przyczyną, że metoda uległa zapomnieniu, pozbawiając ludzkość cudownego daru uzdrawiania, który tak niedawno był w zasięgu ręki. Dokonując tysiące cudownych uzdrowień, skromny, ciepły, służący ludzkości Coué zasługuje jak mało kto na nazwanie go świętym, który urzeczywistniał słowa Chrystusa odnośnie wiary, jak nikt przed nim ani po nim. „Posiadamy w sobie niewyobrażalną siłę, która może nas uczynić panami siebie. Pozwoli nam uniknąć nie tylko umysłowych i fizycznych chorób, ale także i żyć we względnym szczęściu.” Emile Coue Niestety metoda Coue została praktycznie zapomniana i nie możemy już skorzystać z jej dobrodziejstw, możemy jedynie zapoznać się z książką Emile Coue prezentującą jego metodę i na jej podstawie spróbować uzyskać chociaż minimum korzyści. Zawiera ona pełny wyklad wprowadzający i ogólną formułę uzdrawiającej autosugestii:

„”Usiądź i przymknij oczy. Nie będę cię usypiał; to byłoby zbyteczne. Masz mieć oczy zamknięte jedynie po to, by twojej uwagi nie odwracały przedmioty, które dokoła siebie dostrzegasz. Powiedz sobie tylko, że wszystkie słowa, jakie wypowiem, muszą umocnić się w twym mózgu, wkorzenić się, wryć się, utkwić w nim i na zawsze tam pozostać, tak że nawet bez twojej woli, bez twojej wiedzy, w sposób podświadomy ty i twój organizm musicie być rozkazom tym posłuszni. Powiadam Ci najpierw, że trzy razy dziennie: rano, w południe i wieczór, w porze, kiedy zwykle jadasz, odczuwać będziesz głód, tj. to przyjemne uczucie, które każe nam myśleć czy powiedzieć: „Jakże się cieszę, że wkrótce będę jeść!” I będziesz rzeczywiście jadł chętnie, bardzo chętnie, lecz nic za wiele. Potrawy żuć będziesz powoli, tak że przemienia się one w miękką miazgę, z łatwością ześlizgną się do żołądka. W tych warunkach będziesz też trawić bardzo dobrze, tzn.że ani w żołądku, ani w jelitach nie będziesz odczuwał żadnych przykrych wrażeń czy bólu. Doprowadzone pokarmy przyswajać sobie będziesz lekko, a ciało twoje materię tę przemieni w krew, siłę, energię – słowem: w życie. Wobec tego, że trawisz jak należy, wydzielanie części niestrawnych idzie bez trudności; co rano, przy wstawaniu, odczuwać będziesz potrzebę wypróżnienia bez uciekania się do jakichś lekarstw czy sztucznych środków pomocniczych; rezultat zawsze będzie zadowalający i normalny. Ponadto każdego wieczora do chwili, kiedy następnego ranka zechcesz się obudzić, spać będziesz głębokim, cichym i spokojnym snem bez żadnych trapiących marzeń sennych; przy obudzeniu czuć się będziesz całkiem dobrze, wesoło, świeżo. Skoro zaś kiedyś się zdarzy, że będziesz smutny czy przygnębiony, że będziesz się martwił lub miał czarne myśli, zupełnie się rozweselisz, może bez powodu, lecz mimo to się rozweselisz, tak jak często się zdarzało, że nagle i bez powodu smutniałeś. Pójdę jeszcze dalej: nawet choćbyś miał prawdziwe powody do smutku potrafisz go od siebie z łatwością oddalić. Czasem najdzie cię niepokój lub złość. Te napady od dnia dzisiejszego ustaną, będziesz stale cierpliwy i będziesz panować nad sobą; wobec spraw, które dotychczas były ci przykre, dokuczliwe, pozostajesz od dziś chłodnym, spokojnym, zupełnie spokojnym. Jeśli opadną cię chorobliwe, niezdrowe halucynacje, obawy, nieuzasadnione antypatie, pokusy lub nienawiść, chcę by znikały one zwolna z horyzontu twojej wyobraźni, by rozpływały się i rozwiewały jak w odległej chmurze, aż wszystko zniknie bez śladu. Jak sen po przebudzeniu w nicość się rozpływa, tak zapadną w nicość wszystkie owe mamidła. Dodaję, że wszystkie twe narządy pracują sprawnie: serce bije normalnie, obieg krwi odbywa się jak powinien; płuca pracują dobrze, żołądek, jelita, wątroba, żółć, nerki, pęcherz funkcjonują bez zarzutu. Jeśli któreś z nich obecnie nie funkcjonuje całkiem dobrze, to odchylenie to od stanu normalnego z dnia na dzień maleje, aż w najbliższym czasie zniknie w zupełności, tak że narząd zacznie pracować prawidłowo. Jeśli na koniec, któryś z narządów jest w jakiś sposób uszkodzony, wówczas wszystkie te uszkodzenia z każdym dniem coraz szybciej zabliźniać się będą, aż do zupełnego wyleczenia. (Wspomnę przy tej sposobności, że w ten sposób może wyzdrowieć narząd, mimo że sami nie wiemy o jego uszkodzeniu. Pod wpływem autosugestii: ” Z każdym dniem powodzi mi się pod każdym względem coraz lepiej i lepiej”, podświadomość działa na odnośny organ, który sobie sama odkryć potrafi). Dodaję jeszcze następującą niezmiernie ważną uwagę: Skoro dotychczas miewałeś do siebie pewien brak zaufania, zapewniam Cię że ten brak zaufania zniknie zupełnie; przemieni się w przeciwieństwo, w miejsce nieufności we własne siły pojawi się ufność w samego siebie, ufność oparta na sile w nas wszystkich istniejącej, której granic dziś wytyczyć nie jesteśmy w stanie. Ta ufność we własne siły jest warunkiem życiowym dla każdej ludzkiej istoty. Bez ufności we własne siły niczego osiągnąć nie możemy, ufnością – wszystko (rozumie się w granicach możliwości). Nabierasz więc do siebie zaufania i to zaufanie daje Ci niewzruszalną pewność, że wszystko, cokolwiek w granicach racjonalnych przedsięweźmiesz, wykonasz dobrze, a nawet doskonale, tak samo jak wszystko, co wkracza w sferę twoich obowiązków. Gdy więc chcesz przedsięwziąć coś rozumnego albo zadośćuczynić jakiemuś swemu obowiązkowi, pomyśl tylko, że sprawa jest dziecinnie łatwa do wykonania, że wyrazy: trudne, niemożliwe, nie pójdzie, nie mogę temu sprostać, nie potrafię inaczej… raz na zawsze wykreślone są z twego słownika. To słowa słabe, słowa słabości. Winieneś używać słów: To jest łatwe i potrafię to. Uważając za łatwe swe przedsięwzięcie, z łatwością je wykonasz, choćby innym trudnym się ono wydawało. Wszystko wykonywać będziesz dobrze i szybko, bez zmęczenia, bo przecież wcale natężać się nic musisz. Gdybyś zaś sobie wmówił, że twoje przedsięwzięcie jest trudne albo nawet niewykonalne, byłbyś może miał rację – lecz jedynie i wyłącznie z powodu takich właśnie wyobrażeń”. Te ogólne sugestie niejednemu wydadzą się nieco przydługie, a może nawet dziecinne, lecz są one konieczne. Należy je uzupełnić sugestiami specjalnymi, odnoszącymi się do szczególnego wypadku pacjenta, którym się właśnie zajmujemy. Wszystkie te sugestie wypowiadamy monotonnie i usypiająco (przy czym jednakże najważniejsze słowa silniej akcentujemy), tak że pacjent, o ile nic zaśnie, popadnie przynajmniej w półsen, w którym o niczym innym nie będzie myślał. Gdy zakończyliśmy szereg sugestii, powiadamy jeszcze: „Słowem chcę, byś pod każdym względem cieleśnie i duchowo cieszył się doskonałym zdrowiem, lepszym, niż dotychczas. A teraz liczyć będę do trzech, a skoro wypowiem słowo „trzy”, otworzysz oczy i wynurzysz się z obecnego stanu, lecz zupełnie spokojnie; przy tym będziesz zupełnie wyspany, wypoczęty, ruchliwy, raźny i pełen życia, będziesz wesoły, pogodny i czuć się będziesz dobrze pod każdym względem: raz, dwa, trzy”. Na słowo „trzy” pacjent otwiera oczy ‚i uśmiecha się z reguły z promieniejącym na całej twarzy wyrazem zadowolenia.

Czasem – lecz to rzadki wypadek, uleczenie następuje natychmiast. Najczęściej jednak pacjent odczuwa ogólne polepszenie fizyczne lub psychiczne – jego cierpienia znikły zupełnie albo częściowo, lecz jedynie na pewien czas. W każdym razie sugestie należy powtarzać rzadziej lub częściej, stosownie do usposobienia osoby, z którą mamy do czynienia, przy czym należy uważać, by przerwy przedłużały się w miarę postępów w leczeniu, aż do chwili, kiedy ono w ogóle stanic się zbyteczne, tj. kiedy osiągniemy zupełne wyleczenie.

Zanim pożegnamy się z pacjentem, powiadamy mu z naciskiem, że on sam posiada w swym ręku narzędzie swego uzdrowienia, że my jesteśmy jedynie jego nauczycielem, który mu wskazał jak należy posługiwać się tym narzędziem i że w dalszym ciągu potrzebna jest jego własna współpraca. Musi więc rano, zanim wstanie, wieczorem po ułożeniu się w łóżku, zamknąć oczy i w myśli przenieść się w pobliże nasze, tj. mistrza, następnie bardzo monotonnie powtarzać dwadzieścia razy (posługując się dla ułatwienia sznurkiem, na którym znajduje się 20 węzłów) następującą formułkę: „Powodzi mi się z dniem każdym pod każdym względem coraz lepiej i lepiej”, przy czym na słowa „pod każdym względem” powinien w duchu kłaść nacisk, gdyż słowa te odnosić się mogą tak do psychicznych, jak i do fizycznych stanów. Ta sugestia ogólna skuteczniejsza jest od szczegółowej. Łatwo pojąć można, jaką rolę przy tych zabiegach gra sugerujący. Nic jest on bynajmniej surowym władcą, wydającym rozkazy, lecz przyjacielem, kierownikiem, który chorego krok za krokiem prowadzi ku wyzdrowieniu. A że wszystkie sugestie czynione są w interesie chorego, podświadomość jego z całą gotowością je przyjmuje i przemienia w autosugestie. Skoro zaś zaszliśmy już tak daleko, wyleczenie następuje wcześniej czy później. „ Autosugestia Emile Coue Jak widać podczas powtarzanych sesji autosugestii Emile Coue wpajała pacjentom sugestię posthipnotyczną: : „Wspomnę przy tej sposobności, że w ten sposób może wyzdrowieć narząd, mimo że sami nie wiemy o jego uszkodzeniu. Pod wpływem autosugestii: ” Z każdym dniem powodzi mi się pod każdym względem coraz lepiej i lepiej”, podświadomość działa na odnośny organ, który sobie sama odkryć potrafi” Powtarzał ją również po zakończeniu uzdrawiającego seansu: „Zanim pożegnamy się z pacjentem, powiadamy mu z naciskiem, że on sam posiada w swym ręku narzędzie swego uzdrowienia, że my jesteśmy jedynie jego nauczycielem, który mu wskazał jak należy posługiwać się tym narzędziem i że w dalszym ciągu potrzebna jest jego własna współpraca. Musi więc rano, zanim wstanie, wieczorem po ułożeniu się w łóżku, zamknąć oczy i w myśli przenieść się w pobliże nasze, tj. mistrza, następnie bardzo monotonnie powtarzać dwadzieścia razy (posługując się dla ułatwienia sznurkiem, na którym znajduje się 20 węzłów) następującą formułkę: „Powodzi mi się z dniem każdym pod każdym względem coraz lepiej i lepiej”, przy czym na słowa „pod każdym względem” powinien w duchu kłaść nacisk, gdyż słowa te odnosić się mogą tak do psychicznych, jak i do fizycznych stanów. Ta sugestia ogólna skuteczniejsza jest od szczegółowej.”

Ta sugestia jest zatem podsumowaniem, kumulacją ogólnej sugestii uzdrawiającej podawanej w trakcie uzdrawiającego seansu uzyskując przez to szczególną moc uzdrawiającą dla pacjenta, który odbywał uzdrawiające seanse sugestii Emile Coue. W zasadzie jest to instrukcja osiągania autohipnozy jaką często otrzymują pacjenci hipnotyzerów by móc kontynuować samodzielnie terapię.

Oczywiście jak już napisałem nie mamy szans skorzystać z cudownych dobrodziejstw metody Emile Coue i otrzymać tej uzdrawiającej autosugestii, możemy jednak samodzielnie nauczyć się autohipnozy. Stan autohipnozy można określić jako specyficzny stan świadomości charakteryzujący się podwyższonym stanem koncentracji, w którym umysł funkcjonuje inaczej niż na jawie i cechuje się podwyższoną podatnością na sugestie. Stan ten można osiągnąć samodzielnie poprzez specyficzny trening umysłu, niekiedy pojawia się on spontanicznie w określonych warunkach, może być wynikiem sugestii pohipnotycznych lub pewnych specyficznych bodźców. Ogólnie można powiedzieć, że stan autohipnozy jest stanem hipnotycznym wywołanym samodzielnie. Najprostszą i najskuteczniejszą metodą nauczenia się autohipnozy jest metoda Rhodesa, która przy tym doskonale daje się łączyć z hipnozą i to w obie strony i tę metodę najczęściej polecam tym, którzy pragną szybko nauczyć się autohipnozy. Oczywiście, jak przy każdej metodzie, należy opracować sobie pewien program, którego należy się trzymać, aby miało to jakiś sens. Taki program musi być sensownie dobrany do oczekiwań i celów, jakie zakłada sobie osoba rozpoczynająca naukę i należy się go konsekwentnie trzymać, aż do osiągnięcia celu. Kolejność i częstotliwość sesji powinna być również dobrana tak, aby osiągnąć maksymalny efekt. Ponieważ każdy oczekuje czegoś innego, trudno przedstawić jakiś sensowny ogólny program, z tego względu ograniczę się tu tylko do pewnych ogólnych wskazówek. Poniżej przedstawiam podstawową instrukcję opracowaną przez Rhodesa:

Autohipnoza(wg. Rhodesa)

Pierwszym stadium autohipnozy jest „zamknięcie oczu”, rozumiemy pod tym taką sytuację, w której ciągle będąc w stanie czuwania nie może pan otworzyć oczu. Można do tego dojść w sposób następujący: proszę usiąść na wygodnym krześle w spokojnym pokoju. Następnie: I.a 1. powiedzieć „Trzy” i myśleć równocześnie: moje powieki stają się bardzo ciężkie. Proszę tę myśl powtarzać nie myśleć o niczym innym, tylko o tym, skoncentrować się na tym, przejąć się tym wierzyć w to ,a równocześnie myśleć o tym. Wypędzić wszelką inną myśl np.: zobaczę czy się uda. Trzymać się tej jednej myśli: moje powieki stają się bardzo, bardzo ciężkie. Jeśli będzie pan miał tylko tę myśl, jeśli skoncentruje się pan tylko na niej, jeśli się pan nią przejmie i jeżeli będzie pan w nią wierzył kiedy pan o tym myśli, pańskie powieki zaczną ciążyć. Proszę nie czekać aż staną się bardzo ciężkie. Jeżeli zaczną ciążyć proszę przejść do następnej fazy. 2. powiedzieć „dwa” i myśleć równocześnie: moje powieki robią się bardzo ciężkie i same się zamkną. Tak jak w pierwszej fazie proszę powtarzać tą myśl, nie myśleć o niczym innym, skoncentrować się na niej wierzyć w nią. Nie zamykać oczu na siłę nie walczyć o utrzymanie ich otwartymi. Lecz skoncentrować się na tej jednej myśli: moje powieki robią się teraz tak ciężkie, że zamkną się same. Podczas gdy pan powtarza tę myśl tę jedyną myśl, proszę dać powiekom działać samodzielnie. Jeżeli pan rzeczywiście skoncentruje się na tej myśli z wyłączeniem wszelkich innych, jeśli się pan nią przejmie i jeżeli będzie pan w nią wierzył myśląc o tym równocześnie, pańskie powieki z wolna się zamkną. Kiedy pańskie powieki zamkną się proszę je zostawić w tym stanie i postępować nadal tak. 3. powiedzieć „jeden” i myśleć równocześnie: moje powieki są zamknięte, nie mogę ich otworzyć mimo wszelkich wysiłków. Tak jak uprzednio proszę powtarzać tą myśl, nie myśleć o niczym innym, skoncentrować się na niej, przejąć się nią i wierzyć w nią. Równocześnie proszę próbować otworzyć oczy, a spostrzeże pan, że nie może pan tego zrobić, dopóki pan nie powie: „otwórzcie się” i w tej chwili pańskie powieki otworzą się nagle. Proszę się nie zniechęcać, jeśli nie udadzą się pierwsze próby nauczenia się autohipnozy. Jest to ten rodzaj doświadczenia, w którym zwykle nie udają się pierwsze dwie lub trzy próby, gdyż zwykle człowiek nie uczył się koncentracji na jednej myśli z wyłączeniem wszelkiej innej. Te niepowodzenia nie są spowodowane brakiem inteligencji. Istotnie ludzie inteligentni mają raczej myśli, które przenikają jedne przez drugie i mają zwykle więcej niż jedną myśl równocześnie.

Koncentracja na jednej myśli z wyłączeniem wszelkiej innej, zawiera w sobie nową dyscyplinę, wymagającą uporu i praktyki. I tak jeżeli nie uda się za pierwszym razem, proszę próbować na nowo. Jeżeli jest pan dostatecznie inteligentny, aby panować nad swoimi procesami umysłowymi, może pan doprowadzić do tego, aby mieć tylko jedną myśl. I jak tylko stanie się zdolny do tego, autohipnoza jest do pańskiej dyspozycji.

A więc, kiedy pańskie oczy zamkną się po drugiej fazie i kiedy pan przechodzi do trzeciej fazy i kiedy pan myśli: „moje powieki są dobrze zamknięte, nie mogę ich otworzyć mimo wszelkich moich wysiłków”, wtedy musi pan ustawicznie powracać do tej myśli, do tej jedynej myśli i wtedy, kiedy pan o tym myśli, próbować otworzyć oczy. Tak długo, jak długo będzie pan koncentrował się na tej jednej myśli, pańskie powieki pozostaną zamknięte. Pańskie mięśnie będą się napinać aby je otworzyć, ale pańskie oczy pozostaną zamknięte, dopóki nie powie: „otwórzcie się”, bądź to na głos, bądź w myśli. Kiedy udało się panu zamknąć oczy, faza następna polega na przyśpieszeniu procesu. Proszę spróbować dwa lub trzy razy, aby upewnić się, ze udało się panu dobrze zamknięcie oczu. Za każdym razem wynik będzie lepszy.

I.b Proszę teraz przejść do przyśpieszenia. Proszę wykonać fazę pierwszą tak jak uprzednio, a kiedy powieki zaczną ciążyć, proszę przejść do fazy drugiej. Kiedy pan powie „dwa” proszę powtórzyć daną myśl jeden raz, najwyżej dwa razy, ale wyłącznie tylko ją. W tym momencie stanie się pan do tego zdolny. Gdy pańskie oczy się zamkną proszę powiedzieć „jeden” i znowu powrócić do wskazanej myśli jeden raz, najwyżej dwa razy, ale wyłącznie do niej. Pańskie powieki pozostaną zamknięte. Proszę je otworzyć na rozkaz otwórzcie się. I.c Proszę teraz zacząć od początku wszystko to co pan robił ,ale zamiast mówić „trzy ,dwa ,jeden” proszę ograniczyć się do myślenia o tych liczbach w tym porządku. I.d Proszę wreszcie zrobić całe ćwiczenie bez liczb, mając tylko w myśli jeden raz wyobrażenie o fazie pierwszej, jeden raz wyobrażenie o fazie drugiej, jeden raz wyobrażenie o fazie trzeciej. Ćwicząc to dojdzie pan do zamknięcia oczu prawie natychmiast, trzymając tylko zamknięte powieki i mając w myśli wyobrażenie trzeciej fazy tylko jeden raz. Spostrzeże pan, że nabył szybkości w ćwiczeniu i że stosuje je coraz pewniej. Mając doświadczenie w dyscyplinie która polega na koncentracji na wyłącznie jednej myśli na raz (faza pierwsza i faza druga), stanie się pan zdolny do dojścia prawie natychmiast do fazy trzeciej, przedstawiającej myśl złożoną. Probierzem udania się pańskiej autohipnozy jest zdolność szybkiego zamknięcia oczu. Gdy pan dojdzie do tego, będzie pan mógł następnie dojść do takiej głębokości transu, która jest potrzebna do stawienia czoła problemom, które pana zaprzątają.

II Następną fazą jest relaksacja. Proszę trzymać oczy zamknięte i myśleć: „będę oddychał głęboko i zupełnie się odprężę”. Proszę wdychać głęboko i gdy pan będzie oddychał, odpręży się pan zupełnie. Proszę myśleć: „będę oddychał normalnie, będę się coraz bardziej odprężał z każdym oddechem”. Potem gdy pan będzie oddychał będzie się pan coraz bardziej odprężał. Gdy już pan pomyślnie dojdzie do otwarcia oczu i do relaksacji (która wkrótce zacznie występować w tym samym czasie co zamknięcie oczu), osiągnie pan pierwszy stopień transu autohipnotycznego. Pański umysł jest obecnie w stanie przyjmować sugestie, które pan czyni, ze skutkiem hipnotycznym i pohipnotycznym. Ale podobnie jak zamknięcie oczu, w którym ostatecznie osiągana szybkość jest wynikiem powtarzania, tak i fazy następne wymagają niekiedy ćwiczenia.

Tajemnica powodzenia tkwi w zdolności do posiadania na raz tylko jednego wyobrażenia, z wyjątkiem wszelkiej innej myśli, do przejęcia się nią i do wiary w nią.

Proszę na początek spróbować prostych sugestii. Na przykład: proszę prawą ręką ścisnąć lewy palec wskazujący. Proszę myśleć: „nie mogę uwolnić mojego palca”. Jak uprzednio proszę się skoncentrować na tej jedynej myśli, przejąć się nią, wierzyć w nią i podczas gdy pan o tym myśli proszę próbować uwolnić palec. Pozostanie uwięziony dopóki pan nie pomyśli: „teraz mogę go puścić” lub w podobnych słowach czy wyrażeniach o tym samym znaczeniu.” /Rhodes „Curative Hypnosis” Elec Books, London, 1952, 274p./

Jak widać metoda ta w istocie podobna jest do metody Emila Coue i analogicznie jak w metodzie Emile Coue powinniśmy w ten sam sposób opanować ćwiczenia wprowadzające a więc standardowy test zaciśniętych rąk, przyciągających się rąk i ręki z balonikiem, pozwala to pogłębić i ustabilizować stan koncentracji.

Zwieramy obie dłonie ze sobą, zaciskamy palce jak tylko możemy najmocniej tak, by aż zadrżały. Proszę myśleć: „nie mogę rozewrzeć dłoni”. Jak uprzednio proszę się skoncentrować na tej jedynej myśli, przejąć się nią, wierzyć w nią i podczas gdy pan o tym myśli proszę próbować rozewrzeć dłonie. Pozostaną złączone dopóki pan nie pomyśli: „teraz mogę go puścić” lub w podobnych słowach czy wyrażeniach o tym samym znaczeniu. Skoro pan bardzo mocno pomyśli: „Nie mogę”, wówczas rzeczywiście nie tylko nie będzie mógł pan rąk rozerwać, lecz zaciskać się one będą tym mocniej, im bardziej pan będzie się starał je rozerwać. Rezultat więc będzie zgoła przeciwny od zamierzonego. Po kilku sekundach niech pan powie sobie: „A teraz pomyśl; mogę”, a palce jego się rozluźnią. Ćwiczenie jak poprzednie powtarzamy aż je opanujemy czyli nie możemy rozewrzeć rąk co oznacza, ze nasza koncentracja jest prawidłowa.

Kiedy opanujemy ćwiczenia jesteśmy gotowi do skutecznego zastosowania autosugestii uzdrawiającej.

Ogólna uzdrawiając sugestia Emila Coue jest bardzo długa stąd użycie jej jest raczej trudne gdyż musielibyśmy nauczyć się jej na pamięć i koncentrować się na niej w trakcie autohipnozy, dlatego jest to trudne bez pomocy hipnotyzera. Możemy jednak uważnie przeczytać ją kilkakrotnie przed seansem autohipnozy, następnie wejść w stan autohipnozy, wykonać wszystkie ćwiczenia aż do zaciśniętych rąk aby osiągnąć niezbędną koncentrację po czym skupić się na ogólnej sugestii:

„Jeśli obecnie jakiś mój narząd nie funkcjonuje całkiem dobrze, to odchylenie to od stanu normalnego z dnia na dzień maleje, aż w najbliższym czasie zniknie w zupełności, tak że narząd zacznie pracować prawidłowo. Jeśli któryś z narządów jest w jakiś sposób uszkodzony, wówczas wszystkie te uszkodzenia z każdym dniem coraz szybciej zabliźniać się będą, aż do zupełnego wyleczenia. Pod wpływem autosugestii: ” Z każdym dniem powodzi mi się pod każdym względem coraz lepiej i lepiej”, podświadomość działa na odnośny organ, który sobie sama odkryć potrafi. Słowem chcę, pod każdym względem cieleśnie i duchowo cieszyć się doskonałym zdrowiem, lepszym, niż dotychczas.”

Kiedy w ten sposób przez szereg seansów wprowadzimy sobie tę ogólną uzdrawiającą autosugestię, dalej możemy postępować zgodnie z instrukcją Emila Coue:

„Rano, zanim wstaniemy, wieczorem po ułożeniu się w łóżku, zamykamy oczy następnie bardzo monotonnie powtarzać dwadzieścia razy (posługując się dla ułatwienia sznurkiem, na którym znajduje się 20 węzłów) następującą formułkę: „Powodzi mi się z dniem każdym pod każdym względem coraz lepiej i lepiej”, przy czym na słowa „pod każdym względem” powinien w duchu kłaść nacisk, gdyż słowa te odnosić się mogą tak do psychicznych, jak i do fizycznych stanów. Ta sugestia ogólna skuteczniejsza jest od szczegółowej.”

Oczywiście raczej nie należy oczekiwać iż w ten sposób osiągnie się tak cudowne uzdrowienia jakich dokonywał Emil Coue, jednak powinniśmy w ten sposób móc  znacznie poprawić swoje zdrowie, czy też nawet doprowadzić do wyleczenia z wielu przypadłości. Skuteczność zależy od zdolności skupienia i jak pisze Emil Coue od zaufania, wiary w metodę.

Przede wszystkim nie należy robić wizualizacji, myślenia życzeniowego i innych rzeczy, które, wbrew powszechnym przekonaniom tylko osłabiają działanie bezpośredniej autosugestii. Wielu praktyków empirycznie przekonało się iż koncentracja na formule sugestii daje szybki i doskonale efekty, podczas gdy dodane wizualizacje itp. osłabiają lub zupełnie blokują jej działanie mimo iż teoretycznie powinno być odwrotnie :-) Można wytłumaczyć dlaczego przeważnie tak jest, ale to nie jest tu istotne, istotne jest aby trzymać się kupienia i nie modyfikować metody a wówczas ona działa, a jeśli pojawiają się problemy odsyłam do książki Emila Coue.

Nie wiem czy komukolwiek będzie się chciało spróbować tej metody, jednak jeśli chodzi o mnie to właśnie metodą Rhodesa w sposób tu opisany nauczyłem się autohipnozy i skutecznie stosowałem ją przez wiele, wiele lat do różnych celów, od bólu zęba, usuwanie lęku u dentysty i wielu, wielu innych rzeczy nie mogąc się nadziwić iż jest to tak proste. Oczywiście był czas iż studiowałem NLP i inne rzeczy, ale w końcu i tak zawsze wracałem do tej metody bo jest ona najskuteczniejsza. Stosowałem również metodę autosugestii Emila Coue ze sznureczkiem do nie zdrowotnych celów i również okazało się to skuteczne więc nie wątpię iż w opisany tu sposób można odnieść konkretne i duże korzyści zdrowotne. Najlepiej skupić się na jednej sugestii np. „Jeśli obecnie jakiś mój narząd nie funkcjonuje całkiem dobrze, to odchylenie to od stanu normalnego z dnia na dzień maleje, aż w najbliższym czasie zniknie w zupełności, tak że narząd zacznie pracować prawidłowo.” – użyć go w autohipnozie i używać ze sznureczkiem a pozytywne efekty niewątpliwie nastąpią.

Metaloterapia – Miedź, przepływ Chi obserwacje

  • Napisane 25 marca 2017 o 18:36

Po długim czasie stosowania miedzi uzyskałem pewność, że miedź zwiększa ilość Chi w naszym organizmie. Nie wiem dlaczego się tak dzieje, ale wygląda to tak jakby miedź kiedy trzymamy ją np. w ręce przyciągała Chi i przekazywała ją nam. Przykładowo, kiedy trzymamy kawałek miedzi w dłoni pojawia się strumień Chi zdający się płynąć przez „małe gwiazdy” silnym strumieniem do wnętrza ciała, siła tego strumienia zależy od masy kawałka miedzi, który trzymamy. „Małe gwiazdy” naturalnie wchłaniają energię, ale kiedy trzymamy kawałek miedzi ten strumień ulega wzmocnieniu. Ponieważ przez wszystkie punkty akupunktury następuje wymiana Chi z otoczeniem przykładając kawałek miedzi do dowolnego…

Ucieleśnieni Bogowie

  • Napisane 27 grudnia 2016 o 23:29

Od początku istnienia świata Boskie istoty manifestowały się w ludzkim ciele stając, się nauczycielami i opiekunami ludzi, prowadziły ich i chroniły od zarania ludzkości. Narodzinom ucieleśnienia Boskiej istoty zawsze towarzyszyły pewne znaki, aby ludzie mogli ją rozpoznać. Często również ucieleśniona w ludzkim ciele Boska istota nosiła pewne znaki aby ułatwić ludziom jej rozpoznanie. Jako dziecko taka istota również wykazywała się niezwykłymi cechami jak: pragnienie pomagania innym, większa wrażliwość, mądrość, doświadczenia niezwykłych snów a czasami wybitne zdolności w sferze ciała jak i ducha. Niekiedy taka istota jako dziecko pamiętała swą tożsamość a przynajmniej miała świadomość, że jej przeznaczeniem jest pomaganie i…

Metaloterapia – miedź w praktyce – obserwacje cz2

  • Napisane 3 grudnia 2016 o 18:53

Eksperymentując na sobie z różnymi typami bransolet miedzianych przekonałem się, że najpotężniejsze działanie mają te zrobione z masywnych płytek miedzianych. Owszem aby zrobić taką bransoletę trzeba się trochę napracować, najpierw przy cięciu kątownika, potem przy mocowaniu płytek, nie są też one najbardziej poręczne a przy tym ciężkie, ale jeśli chodzi o oddziaływanie zdrowotne to inne się do nich nie umywają. Taka płytowa bransoleta w porównaniu do zwykłej z blaszki czy drutu to jak super mercedes przy starym rowerze Wykoncypowałem sobie, że może tu chodzić z jednej strony o masę tej miedzi, z drugiej strony ważne jest, żeby miedź nie stykała…

Góra Króla Węży

  • Napisane 30 lipca 2015 o 01:02

Kilka lat temu szukając informacji i legend związanych z dawnymi miejscami kultu natknąłem się na informację na temat góry „Króla Węży”. Dowiedziałem się iż istniała góra „Króla Węży”, która była związana z przedchrześcijańskim kultem i wraz z chrystianizacją u jej podnóża zbudowano słynne sanktuarium do którego tłumnie ciągnęli pielgrzymi, do tego stopnia iż miejsce uzyskało sporą sławę – szczególnie słynęło z odwiedzających go tłumnie „dziadów”, którzy przed odwiedzeniem sanktuarium szli na górę „Króla Węży” co zapewniało im wielkie datki i pomyślność. Nie wiedziałem wówczas gdzie dokładnie znajdowało się to miejsce, ale pomyślałem, że w przyszłości może warto było by się…

Jeszcze o metaloterapii badania naukowe – wielofalowy oscylator Lachowskiego

  • Napisane 1 grudnia 2014 o 12:35

Do współczesnej medycyny metaloterapia weszła za sprawą brytyjskiego dr Victora Burq, który zademonstrował swoje metody leczenia na posiedzeniu Królewskiego Towarzystwa medycznego dając początek popularnemu wówczas kierunkowi lecznictwa nazwanego od jego nazwiska burkizmem. Odkrycia jakich dokonał Burq zostały zweryfikowane i potwierdzone w badaniach klinicznych przez najwybitniejszych przedstawicieli francuskiej nauki w tym samego Charcota. W USA dr Parkins wypracował swoją metodę metaloterapi, która jednak nie uzyskała popularności. Prof dr Rostan z Salpetrie z kolei demonstrował swoje niezwykłe osiągnięcia na niwie metaloterapii tak iż metaloterapia stała się częścią współczesnej medycyny. Tym niemniej metaloterapia dopiero w XX w uzyskała pełny wymiar za sprawą Georga Lahowsky (Jerzy Lachowski) czeskiego biologa i inżyniera. Lachowski stworzył elektomagnetyczną teorię tłumaczącą oddziaływanie metali na organizmy żywe na bazie której rozpoczął doświadczenia laboratoryjne na roślinach osiągając wspaniale wyniki. W 1929 roku zaczęła się jego współpraca z dr medycyny Aranjo, który szybko stał się entuzjastą tej metody przekonawszy się o jej niezwykle pozytywnych wynikach w leczeniu różnych schorzeń. Dr Aranjo w licznie publikowanych artykułach przedstawiał wyniki swoich doświadczeń dowodzących iż metoda Lachowskiego może wspomagać leczenie każdego schorzenia pozwalając osiągać jeśli nawet nie pełne wyleczenie to przynajmniej znaczącą poprawę zdrowia. Badania kliniczne nad tą metodą prowadził profesor Sordello Attili – dyrektor radiologii w szpitalu San Spirito w Rzymie. Stworzone przez Lechowskiego urządzenie tzw. wielofalowy oscylator Lachowskiego zaczęto stosować w wielu szpitalach w europie oraz w USA i stosuje się do dziś osiągając doskonałe wyniki. Np. w Amerykańskim Centrum Antyrakowym po raz pierwszy użyto go w leczeniu złośliwego nowotworu odpornego na wszelkie terapie osiągając w przeciągu miesiąca całkowite wyleczenie. Równie skuteczny okazał się oscylator przy innych nowotworach, owrzodzeniach jak i innych schorzeniach, co potwierdziło wyniki dr Aranjo, który zauważył, że u chorych poddanych działaniu urządzeń Lachowskiego, mikroskopowe obrazy krwi zazwyczaj wracały szybko do normy a pacjenci w krótkim czasie wracali do normy.

Lachowski opublikował swoje przemyślenia w książce („The Secret of Life” G Lahowsky London 1938). Nie sposób nie zauważyć, ze teoria stworzona przez Lachowskiego mimo iż używa innych pojęć w zasadzie niczym się nie różni od starożytnej Chińskiej teorii leżącej u podstaw Medycyny Chińskiej wyjaśniającej zależności pomiędzy zewnętrzną i wewnętrzną Chi, oraz równowagi Chi w organizmie co Lachowski ujął w stwierdzeniu, że ładunek energii w żywym organizmie powinien być unormowany i stały, a każda zmiana w jego natężeniu powoduje zachorowanie. Zakłócenie tej równowagi wywołują zewnętrzne naturalne jak i sztuczne fluktuacje energii magnetycznej, elektrycznej i elektromagnetyczne, dlatego aby organizm mógł zachować równowagę należy ekranować oscylacyjnie organizm od tych szkodliwych wpływów aby rozwijał się bez zakłóceń, zaś w przypadku zaistniałego zaburzenia równowagi przywrócić ją do czego służy wielofalowy oscylator Lachowskiego będący ukoronowaniem jego badań laboratoryjnych. Lachowski w swoich badaniach wyszedł od miedzianych pierścieni oscylacyjnych pełniących rolę filtrów chroniących żywy organizm od szkodliwych zewnętrznych oddziaływań elektromagnetycznych co potwierdza odwieczne przekonanie iż miedź chroni przed szkodliwymi wpływami jak i wcześniejsze badania kliniczne dowodzące skuteczności miedzi w leczeniu różnych schorzeń. Potwierdza to również widzę znaną z medycyny chińskiej mówiącą, że miedź oczyszcza i wzmacnia Chi w organizmie pomagając przywrócić mu równowagę. Według badań Lechowskiego aby tak się stało organizm musi być odizolowany od szkodliwych wpływów zaburzających tę równowagę oscylacyjnym miedzianym filtrem co w przypadku człowieka nie wydaje się być takie proste a w praktyce wydaje się to niemal niewykonalne więc pozostaje tylko korygowanie tej zakłócanej równowagi np. poprzez regularne profilaktyczne poddawanie się działaniu oscylatora wielofalowego, lub też przywracanie tej równowagi w celu powrotu do zdrowia. Jak dowodzą prowadzone na przestrzeni dziesiątek lat badania kliniczne jak i tradycyjne przekazy w praktyce zastosowanie oscylacyjnych filtrów dla zachowania jak i przywrócenia równowago organizmu jest jak najbardziej możliwe i skuteczne mimo iż do czasów Lechowskiego nie bardzo było wiadomo jak dokładnie to zrobić. Dzięki jego niezwykłym odkryciom otworzyła się taka perspektywa, niestety póki co nie pojawił się równie wybitny umysł zdolny do rozwinięcia jego niezwykłych osiągnięć i poprowadzenia dalszych badań w tym kierunku. Dr Aranjo nazwał metodę Lachowskiego epokowym wynalazkiem jednak jak widać wynalazek ten znacznie wyprzedził swoją epokę czego dowodem jest to, że mimo upływu lat nikt nie był w stanie nie tylko rozwinąć, ale nawet w pełni wykorzystać tego epokowego odkrycia.

Metaloterapia – miedź w praktyce – obserwacje

  • Napisane 26 listopada 2014 o 16:40

Bardzo dawno temu kiedy byłem nastolatkiem odwiedziliśmy znajomego mechanika i ów mechanik pokazał miedzianą bransoletę, którą sobie zrobił zapewniając z entuzjazmem iż daje mu ona niesamowite efekty zdrowotne. Mówił, ze był nastawiony sceptycznie, ale ponieważ bardzo dokuczały mu stawy pomyślał, że co mu zależy spróbować i zrobił sobie tę bransoletę – od czasu kiedy zaczął ją nosić ból stawów zniknął i nie tylko. Wówczas nie przywiązywałem do tego żadnej wagi jednak wygląd bransolety wywarł na mnie wrażenie – było to pierwsze moje spotkanie z przekonaniem, ze miedź ma niezwykłe właściwości lecznicze. Później słyszałem takie opinie również tyle, że były to…

Akupunktura – refleksje

  • Napisane 21 listopada 2014 o 13:38

Jak wyjaśnia doktor Kuan Hin pisząc o historii akupunktury dawni mistrzowie akupunktury mówili, że tylko czterema punktami akupunktury (Hegu, Zusanli, Lengue, Weizhong) można leczyć wszystkie choroby.

Zaskoczyła mnie ta informacja gdyż współczesna używa masy punktów i jest tak skomplikowana, że laik nawet nie może próbować jej zrozumieć. Przeczytałem wiele książek o akupunkturze i to co z nich wyniosłem to tylko to, że jest to niezwykle skomplikowana gałąź wiedzy, którą praktycznie może się zajmować tylko specjalista po wieloletnich studiach lub nieodpowiedzialny szaleniec i za takowych uważam co najmniej 90% akupunkturzystów z którymi można się u nas spotkać :-)

Wiem oczywiście, że jak ktoś się uprze to może się nauczyć bez większego problemu położenia wszystkich punktów akupunktury jak i wskazań do nakłuwania tych punktów, ale oczywiście nie uczyni to z nikogo akupunkturzysty bowiem zależności są tu bardzo skomplikowane więc bazując tylko na takiej wiedzy można tylko komuś zaszkodzić. Kiedy więc dowiedziałem się, że dawni mistrzowie akupunktury znając 357 punktów potrafili leczyć wszystko używając tylko czterech punktów było to dla mnie zaskakujące i niezrozumiałe.

We współczesnych książkach o akupunkturze opisuje się te punkty i ich działanie lecznicze mniej więcej następująco:

Zusanli – w górnej części podudzia 3 cuny poniżej dolnego brzegu rzepki 3/4 cuna na zewnątrz od kości. Wskazania: Bóle brzucha, wymioty, wrzody choroby przewodu pokarmowego, ból głowy, nerwice nadciśnienie, zawroty głowy, padaczka, zaburzenia ruchowe i czuciowe kończyn dolnych – ogólnie wzmacniający i regenerujący, punkt tonizujący całe ciało

Weizhong punkt w środku dołu podkolanowego. Ból krzyża, kolana, podudzia, niedowład kończyny dolnej, zaparcie biegunka, rwa kulszowa, oparzenia słoneczne.

Lengue – 1,5 cuna powyżej nadgarstka na kości promieniowej. Wskazania: Kaszel, dychawica bóle głowy sztywność karku, astma, porażenie twarzy.

Hegu – punkt położony w drugiej połowie kości śródręcza w najwyższym punkcie mięśnia gdy stykamy kciuk z palcem wskazującym. Wskazania: Ogólnie wzmacnia, odtruwa, działa antynerwicowo i przeciwzapalnie, immunologicznie i przeciwbólowo. Bóle głowy, zębów migdałków, gardła, choroby gorączkowe, kolka, zaparcia, biegunka, porażenie twarzy, choroby skórne, neurastenia, palenie papierosów. Bóle oczu, niedowłady kończyn górnych, przeziębienie gorączka.

Mimo dość wszechstronnego działania tych punktów z powyższego opisu wynika, że współcześnie mają one stosunkowo małe spektrum działania nie mówiąc już o leczeniu każdej choroby – jednak skoro dawni mistrzowie potrafili używając ich wyleczyć każdą chorobę musi być w tym coś więcej.

Hegu to punkt meridianu Jangming, Zusanli drugiego Jangming, Weizhong to punkt Taiyang a Lengue to punkt meridianu Taiyang. Zakładając, że każdy z tych punktów reguluje cały meridian i w istocie ma właściwości terapeutyczne wszystkich punktów na danym meridianie można rozszerzyć znacznie jego właściwości terapeutyczne, jednak i to jest za mało. Ponieważ meridiany łączą się parami można by jeszcze rozszerzyć to spektrum i wówczas było by ono nie małe jednak w klasycznej medycynie chińskiej mamy 14 meridianów więc i to nie wydaje się wystarczające do pojęcia faktu iż wystarczą te cztery punkty i trzeba by wejść w kolejne zależności występujące w chińskiej medycynie aby teoretycznie jakoś to pojąć :-) Oczywiście gdybyśmy nawet teoretycznie to wszystko jasno i bez wątpliwości pojęli była by to tak samo bezużyteczna wiedza jak znajomość wszystkich punktów akupunktury i ich wskazań terapeutycznych bo aby w praktyce zastosować akupunkturę trzeba przede wszystkim znać chińskie koncepcje chorób i potrafić dowolną przypadłość zdiagnozować zgodnie z tym systemem (a nie jest to proste nawet dla doświadczonego lekarza akupunkturzysty) określić zaburzenie i sposoby jego uregulowania. Przy czym warto mieć świadomość iż diagnoza w tradycyjnej akupunkturze ma charakter pośredni czyli opiera się na interpretacji objawów a nie na rzeczywistym przepływie Chi w meridianach poniekąd bezpośrednią diagnozą jest tylko ta stosowana w Ryodoraku gdzie bada się przewodność elektryczną poszczególnych meridianów, która może być podwyższona jak i obniżona w stosunku do normy. Metoda ta pozwala wykryć chorobę zanim pojawią się jakiekolwiek symptomy. Również fachowcy od japońskiego shiatsu potrafią określić stan meridianów choć jeśli chodzi o usunięcie dysfunkcji to już inna sprawa. Nie mogąc określić rzeczywistego zaburzenia przepływu Chi w meridianach nie można zastosować akupunktury gdyż była by to rosyjska ruletka. Stąd mimo iż na wschodzie w badaniach klinicznych skuteczność akupunktury określa się na ponad 90% przy wszystkich schorzeniach na zachodzie jest ona nieporównanie mniejsza ponieważ brak rzeczywiście wykwalifikowanych akupunkturzystów, którzy byli by w stanie postawić prawidłową diagnozę i zastosować właściwie akupunkturę. W praktyce jest u nas tak, że akupunktura jest niezwykle droga, ma ograniczone zastosowanie a efekty są zazwyczaj krótkotrwałe co nie powinno dziwić bo jest to rodzaj akupunktury, który w chinach nazywa się „akupunkturą bosonogich lekarzy” czyli używanie określonych doraźnych procedur, mających pomóc do czasu gdy zgłosimy się do rzeczywistego eksperta akupunktury.

Wracając do czterech punktów, którymi dawni mistrzowie potrafili leczyć wszystkie choroby (Hegu, Zusanli, Lengue, Weizhong) to warto zauważyć, że Zusanli jest punktem tonizującym cale ciało a Hegu punktem ogólnie wzmacniającym i do dziś jest to najczęściej nakłuwany punkt przy różnych okazjach co nie oznacza, że każdy może sobie stymulować te punkty dowolnie bez ryzyka, dobrze jest pamiętać, że każdy zabieg akupunktury wykonywany na dowolnym punkcie przez kogoś kto nie jest wysoce wykwalifikowanym akupunkturzystą i nie wie co robi niesie z sobą poważne ryzyko mimo iż negatywne skutki mogą nie być od razu widoczne, dlatego warto być świadomym tego, że poddawanie się takim zabiegom to nasze własne ryzyko.

Bardziej łagodną metodą od akupunktury jest akupresura, ale wbrew powszechnemu przekonaniu również nie jest to bezpieczna metoda jeśli nie jest wykonywana przez kogoś kto dobrze wie co robi i jakie mogą być tego skutki. Starożytni mistrzowie leczyli nie uciskając, ale dotykając określonych punktów i emanując tam Chi czego współcześnie nikt nie potrafi jak napisał doktor Kuan. Skuteczność dawnych mistrzów nie wynikała tylko z głębokiej wiedzy i doskonalej znajomości zasad przepływu Chi w organizmie, ale przede wszystkim z niezwykłej umiejętności percepcji Chi i zdolności kierowania tym przepływem pozwalającym przywrócić równowagę w organizmie.

Osobiście poddawałem się wielokrotnie zabiegom shiatsu wykonywanym przez naprawdę wykwalifikowane osoby i zabiegi te nie tylko były przyjemne, ale również pozytywnie wpływały na moje zdrowie choć największe wrażenie wywarło na mnie, że ci fachowcy rzeczywiście potrafili dokładnie określić z którymi meridianami jest problem jak i wskazać punkty w których istnieje zablokowanie i w związku z tym określić precyzyjnie dolegliwości bez żadnych informacji na ten temat. Akupunkturze poddałem się tylko raz i niewątpliwie było to ciekawe i inspirujące doświadczenie, które zainspirowało mnie do wielu przemyśleń. Znam natomiast wielu ludzi, którzy poddawali się seriom zabiegów akupunktury płacąc za to grube tysiące by w końcu przekonać się iż poprawa była tylko chwilowa i nietrwała czy wręcz nie zauważali żadnej poprawy, przy czym korzystali z usług uznanych akupunkturzystów a jednak jak dowiodła praktyka byli to tylko mierni „bosonodzy lekarze” dobrzy tylko w autoreklamie i oczywiście robieniu pieniędzy (co zresztą odnosi się do większości lekarzy i szarlatanów wszelkiej maści) :-) Słyszałem od godnych zaufania ludzi iż są (albo byli) w Polsce prawdziwi fachowcy od akupunktury pochodzący z dalekiego wschodu jednak nie miałem okazji ich spotkać i poddać się leczeniu, ale były to chlubne wyjątki i co najmniej część z nich już dawno wyjechała na zachód gdzie przynajmniej jedna z nich pracuje obecnie w renomowanej klinice więc wygląda na to, ze ostali się tu tylko przyuczeni „bosonodzy lekarze”, którym nie warto ufać :-)

Metaloterapia krótkie wprowadzenie

  • Napisane 4 listopada 2014 o 01:49

Szukałem w sieci czegoś o metaloterapii i ku mojemu zdumieniu nie znalazłem praktycznie nic. Byłem zdumiony ponieważ metaloterapia znana jest od starożytności, pisał o niej Paracelcus a w XIX w stała się popularna, wręcz modna napisano na jej temat wiele prac Sam wielki Julian Ochorowicz, którego prace tłumaczone są dziś na wiele języków i wnikliwie studiowane podał wiele doświadczalnych faktów na temat metaloterapii a tu w sieci pustka. Spodziewałem się masy informacji na temat metaloterapii w starożytności i współczesnych koncepcji a tu nic.

Oczywiście metaloterapia to nie spożywanie metali ani soli metali tylko oddziaływanie lecznicze metali udowodnione empirycznie jednak nie dające się wytłumaczyć w świetle wspólczesnej wiedzy (pomijam bredzenie o przenikających jonach czy powstawaniu baterii pod wpływem kontaktu z potem :-) ).

Skoro więc nic nie znalazłem w tym śmietniku jakim jest internet zmuszony byłem sięgnąć po jakąś książkę.

Pierwsze co znalazłem to powiązanie metaloterapii z Mesmeryzmem (nie mylić z hipnozą bo są to dwa zupełnie inne zjawiska nie majace z sobą nic wspólnego co zauważył już James Braid twórca współczesnej Hipnozy i co zostało niezbicie dowiedzione, choć zdaje się dalej do mało kogo docierać :-) ) a w XXw z odkryciami których dokonał Dr. Harold Saxton Burr i inni (o czym również nikt zdaje się nie słyszeć mimo iż słynne woltomierze Bura produkuje HP i wykorzystywane są min w praktyce rolniczej). Faktem jest niezwykłe silne oddziaływanie metali na człowieka i mimo iż nie udało się teoretycznie tego wytłumaczyć już w XIX w we Francji metaloterapia weszła do praktyki lekarzy na masową skalę ze względu na swoją skuteczność, później jednak z powodu niemożności jej teoretycznego uzasadnienia i zachłyśnięcia się innymi metodami stopniowo w europie uległa zapomnieniu.

XIX wieczna metaloterapia polegała przede wszystkim na łaczeniu dwu metali celem wywołania galwanicznych prądów. Była to niezwykle skuteczna metoda na wiele schorzeń właczajac w to cholerę.

W Anglii ojcem współczesnej metaloterapii był dr V. Burq i ten kierunek lecznictwa zwany tam był od jego nazwiska burkizmem. Profesor Rostan próbował naukowo uzasadniać uleczenia chorych na epilepsję, tężec, cholerę, bóle nerwu kulszowego oraz histerii z pomocą miedzianych płytek, pasów i opasek umieszczanych w odpowiednich miejscach ciała przy czym efekty lecznicze pojawiały się po kilku minutach właściwie zastosowanej terapii. W początku XXw używając np. miedzianych obręczy na szyję udawało się wyleczyć problemy płucne nie poddające się żadnej innej terapii – metoda czeskiego uczonego Jerzego Lachowskiego rozpropagowana przez dr Aranjo uważającego ją za epokowy wynalazek, potwierdzona przez kliniczne badania prof. Sordello – metoda ta do dziś ma wielu zwolenników w świecie lekarskim Francji. Niemiec i USA – to pierwsza XXw. metoda metaloterapii poparta badaniami klinicznymi i laboratoryjnymi jednak podbudowa teoretyczna. Lachowski stosował metalowe obręcze przede wszystkim z miedzi później skonstruował wielofalowy oscylator, którym z powodzeniem leczono nowotwory w wielu szpitalach już po kilku piętnastominutowych zabiegach następowała poprawa a najdalej w ciągu dwóch miesięcy guzy całkowicie znikały. Jak wspomniałem metoda Lachowskiego nadal ma wielu zwolenników w środowiskach medycznych w niektórych krajach u nas jest praktycznie nieznana. Ten króciutki przegląd współczesnej zachodniej potwierdzonej doświadczalnie naukowej metaloterapii wskazuje, że nie jest to nikomu nieznana metoda tym bardziej zdziwiła mnie niemożność znalezienia w sieci niczego na ten temat.

We współczesnej metaloterapii używano przede wszystkim miedzi, żelaza, cyny oraz mosiądzu, podczas gdy w starożytnej metaloterapii używano również ołowiu oraz srebra i złota a także magnesów. Jak już wspomniałem nie istnieje żadna przekonywująca ani uznana teoria, która tłumaczyła by niezwykle silny wpływ metali przykładanych do ciała na procesy leczenia organizmu mimo iż doskonale udokumentowana jest niezwykła szybkość i skuteczność działania tej metody bo niby jak można wytłumaczyć, że przykładanie określonych metali na odpowiednie miejsca na ciele (zależnie od schorzenia) wywołuje szybkie mierzalne zmiany biochemiczne w organiźmie prowadzące do cofania się zmian chorobowych ?

Tradycyjne systemy medyczne w szczególności zaś akupunktura podaje jednak dokładne wyjaśnienie tego fenomenu co więcej co więcej zmiany te są dziś mierzalne przy pomocy odpowiednich urządzeń. Jak wiadomo punkty akupunktury mają inne właściwości elektryczne dzięki temu łatwo je wykryć przy pomocy odpowiedniego urządzenia. Badanie potencjału elektrycznego odpowiednich punktów akupunktury pozwala precyzyjnie zdiagnozować stan organów, dzięki temu skonstruowano wiele urządzeń medycznych służących w oparciu o tę zasadę skutecznej i wyjątkowo precyzyjnej diagnozie stanu organizmu. Te same urządzenia pozwalają monitorować przebieg dowolnej formy leczenia i właśnie dzięki temu odkryto, że przyłożenie do ciała odpowiednich metali wyrównuje potencjał mierzony w tych punktach do stanu optymalnego – oczywiście dzieje się tak tylko wówczas jeśli metale są odpowiednio dobrane i umieszczone w odpowiednich miejscach na ciele.

W rzeczywistości nie potrzeba do tego żadnych drogich supernowoczesnych urządzeń jako iż każdy zaawansowany praktyk Chi Kung czy Kundalini Jogi potrafi w pewnej mierze wyczuwać przepływ Chi w swoim organizmie i z łatwością może się przekonać o wpływie metalu przyłożonego do jego ciała na ten przepływ. Dzięki temu łatwo można się przekonać jak silny i jak różny wpływ na przepływ Chi w organizmie mają różne metale. Odczucia te mogą mieć zarówno charakter Don Chu i wówczas są całkowicie subiektywne jeśli Chi jest gdzieś zaburzona jak i mogą mieć charakter rzeczywistego przepływu Chi kiedy Chi jest w miarę zrównoważona aczkolwiek odróżnić te dwa rodzaje odczuć wymaga sporego doświadczenia tym niemniej przy tak silnym wpływie jaki wywierają metale nie jest to aż tak bardzo trudne jak można by sądzić.

Będąc kilkanaście lat temu w Indiach kupiłem sobie przepiękną bransoletę. Była przepiękna i bardzo mi się podobała więc lubiłem bardzo ją nosić. Niestety zauważyłem, że jeśli ponoszę ją trochę dłużej pojawia się nieprzyjemny dyskomfort. Próbowałem to ignorować bo naprawdę była piękna i robiła wrażenie, ale niestety im dłużej ją miałem na ręce tym odczucia stawały się coraz mocniejsze w końcu nie do wytrzymania. Noszona dłużej bransoleta wywoływała bardzo nieprzyjemne odczucia przechodzące w fizyczne pieczenie i nie pomagało nawet jeśli umieszczałem pod nią pasek materiału by nie stykała się z ciałem. Kiedy robiłem sobie dłuższą przerwę w noszeniu bransolety to później mogłem ją nosić przez pewien czas, ale im dłużej ją nosiłem tym odczucia stawały się silniejsze w końcu nie do zniesienia. Nie była to kwestia alergii na metal, ale coś bardzo mocno fizycznie odczuwalne.

Podobne wrażenia miałem w związku z dwoma wisiorami z metalu noszonymi na ubraniu, kiedy nosiłem je dłużej zaczynałem czuć zmęczenie, przytłoczenie przechodzące w fizyczny ból w ciele promieniujący od tych wisiorów. Kiedy wówczas zdejmowałem je natychmiast pojawiało się uczucie ulgi i nieprzyjemne symptomy znikały. Po jakimś czasie znów mogłem je nosić a kiedy to robiłem znów po dłuższym noszeniu zaczynały pojawiać się te symptomy.

Mimo wielu takich doświadczeń nie wiązałem tego z metaloterapią, po prostu tak było, dlaczego – nie wiadomo bo w świetle mojej wiedzy nie miało to żadnego uzasadnienia, chociaż z czasem zacząłem się dowiadywać od wielu osób, że mają podobne doświadczenia z biżuterią i określonego rodzaju biżuterii nie mogą nosić zbyt długo, albo że w określonych okresach czują się dobrze z określonym rodzajem biżuterii a w innych okresach z inną itp. Zacząłem się temu przyglądać u siebie i również zauważyłem takie same symptomy więc zaakceptowałem, że tak po prostu jest nie próbując wnikać dlaczego. Oczywiście domorośli pseudonaukowcy zapewne dopatrywali by się w tym autosugestii, ale bzdurnymi wymysłami ćwierćinteligentów nie będę się tu zajmował :-)

Faktem jest, że metale (choć nie tylko metale) bardzo mocno fizycznie wpływają na noszących je ludzi choć dlaczego tak się dzieje, ani jak dokładnie wpływają nie wiadomo.

Bardziej zainteresowałem się tym zagadnieniem kilka lat temu, kiedy mając pewne zdrowotne niedomagania przyśnił mi się sen w którym powiedziano mi, że aby się od nich uwolnić potrzebuję określoną sztabkę metalu. Znalazłem taką na allegro i kiedy przyszła trzymając ją w ręce zasnąłem i ku mojemu zdumieniu obudziłem się jak nowo narodzony. Zacząłem wówczas eksperymentować z kilkoma metalami jednak nic specjalnego z tego nie wynikło i stanęło na tym, że ta konkretna sztabka działa na mnie bardzo pozytywnie w związku z określonymi problemami natomiast inne nie wywołują spektakularnych efektów chociaż ich oddziaływanie jest zauważalne. Moja sztabka to chiński stop tzw. „nowe srebro” natomiast sztabki z czystego srebra z którymi eksperymentowałem nie wywoływały u mnie takich terapeutycznych efektów mimo iż wyraźnie czułem ich oddziaływanie tyle, że zupełnie innego rodzaju nie wpływające na moje przypadłości. Później zainteresowałem się magnesami, których oddziaływanie jest bardzo silne i troszkę niektórymi minerałami, które również bardzo silnie oddziaływują na organizm z metali pozostając przy mojej sztabce :-)

Jeśli chodzi o magnesy to mógłbym trochę napisać na podstawie swoich wieloletnich doświadczeń, ale jako, że zacząłem pisać o metaloterapii zostawię magnesy jak i minerały w spokoju :-)

Oddziaływanie metali na organizm jest w pewnym zakresie podobne do oddziaływania magnesu czy niektórych minerałów choć ma swoją wyjątkową specyfikę. Ogólnie można powiedzieć, że bez wątpienia wpływają one silnie na przepływ Chi w organizmie co możemy odbierać pozytywnie lub negatywnie zależnie od konkretnego metalu i stanu naszej Chi. Metale zdają się zwiększać przepływ Chi równoważąc go choć mogą również go zakłócać powodując dysharmonię zależnie od rodzaju metalu, tego gdzie jest umieszczony na ciele oraz stanu Chi w naszym organizmie. W ujęciu medycyny wschodu mogą np. zwiększać „ciepło” co jest korzystne przy niedomaganiach związanych z chorobami „zimna” i odwrotnie dlatego np. jeśli mamy niedobór „ciepła” i użyjemy metalu, który zwiększa je poprawi to funkcjonowanie organizmu i może przywrócić zdrowie z drugiej strony jeśli zbyt długo będziemy go używali powstanie nadmiar ciepła (to samo odnosi się do „zimna”) stąd nosząc np. określoną biżuterię możemy czuć, że nam ona pomaga, ale jeśli będziemy nosić ją zbyt długo pojawi się dyskomfort. To co napisałem jest oczywiście szalonym uproszczeniem, ale chodziło mi przedstawienie pewnej zasady i tego aby zrozumieć, że to co jednemu może pomagać innemu może szkodzić, że to co do pewnego czasu może być dla nas korzystne później może takie przestać być itd. dlatego chcąc użyć określonych metali trzeba albo wiedzieć co się robi, albo uważnie siebie obserwować – chociaż bez doświadczenia obserwacje mogą być czasami bardzo mylące bo np. nieprzyjemne doświadczenia Don Chu mogą świadczyć właśnie o bardzo dla nas pozytywnym oddziaływaniu i jeśli nie ma się doświadczenia może to być błędnie odczytane. Zazwyczaj nie używa się również metali zbyt długo jeśli nie ma specjalnej potrzeby – oddziaływania może być odczute po kilku minutach, ale lepiej nie przekraczać kilkunastu minut. Po tym wprowadzeniu kilka słów o poszczególnych metalach używanych w metaloterapii.

Złoto – to silny metal, ciepły, relaksujący, oczyszczający, zwiększający przejrzystość, działa uspokajająco, podnosi łagodnie witalność bez stwarzania pobudzenia. Jego oddziaływanie może być postrzegane jako kojąco, oczyszczające żółtawe, radosne światło.

Srebro – to bardzo silny metal o bardziej zimnej naturze jego oddziaływanie może być postrzegane jako białe, chłodne (ale nie zimne), intensywne światło o niebieskim odcieniu i dużej energii, jak to się czasami mówi o wibracji wysokiej częstotliwości (czasami poza progiem percepcji wówczas może nie być dostrzegalne wyraźnie), może wywoływać wyciszenie umysłu jak i emocji, wzmacniać percepcję, może jednak również być męczące na dłuższą metę choć ogólnie pozytywne. Może być pomocne w medytacji wyciszającej, oczyszczania może również pomóc odzyskać siły, ale lepiej nie używać go zbyt długo jeśli nie ma specjalnych wskazań.

Miedź – to ciepły łagodny metal o dużej sile oddziaływania, można go używać do uzupełnienia Chi przy jej niedoborze jak i rozpuszczania blokad w kanałach to bardziej relaksujący metal, poprawiający nastrój, którego można bezpiecznie używać przez dłuższy czas. Może być postrzegany jako żółto czerwone przyjemne światło.

Cynk – jest metalem ciepłym jego oddziaływanie może być postrzegane jako białe światło o żółtym odcieniu, mocno uspokajające w pewnym zakresie jest przeciwieństwem srebra. Powoduje pewną stagnację energii więc lepiej nie używać go dłużej niż pięć minut. Może być pomocna do uspokojenia się, obniżenia zbyt dużych wibracji, silnych emocji.

Działanie mosiądzu jest zróżnicowane i zależy od jego składu. Metale wpływają ogólnie na przepływ Chi w organizmie, ale sposób w jaki na nas wpływają zależy od miejsca w którym je umieścimy oraz naszego stanu, również wielkość sztabki metalu ma wpływ na jego oddziaływanie. Najbezpieczniej i w pewnym sensie najbardziej optymalnie jest umieszczać metal na wnętrzach naszych dłoni lub po prostu zacisnąć go w dłoniach – obydwu dłoniach ponieważ jego oddziaływanie w takim wypadku obejmuje wszystkie kanały po stronie dłoni w której go trzymamy. Następnie należy się zrelaksować trzymając w ten sposób odpowiedni metal od kilku do kilkunastu minut. Lepiej nie umieszczać metalu na innych częściach ciała jeśli nie wiemy dokładnie czemu miało by to służyć; pierścionki, wisiorki czy nawet bransolety zazwyczaj działają bardzo słabo o ile nie są odpowiednio dobrane do konkretnej przypadłości. Aby się o tym przekonać można zrobić prosty eksperyment jeśli kogoś bolą stawy zakładając np. kilka miedzianych pierścionków, wisiorków i bransoletę. Aby ból zelżał musielibyśmy nosić te przedmioty wiele dni, jeśli jednak weźmiemy w dłonie dwie miedziane sztabki i zrelaksujemy się efekty pojawią się już po kilku minutach i możemy w takim przypadku bardzo silnie fizycznie poczuć przepływ energii metalu. Efekt w takim przypadku jest nieporównywalnie silniejszy a przy tym całkiem inny niż używanie magnesów, które również w takich przypadkach są bardzo skuteczne.

W starych podręcznikach medycznych możemy znaleźć wiele instrukcji jak używać metaloterapii przy różnych schorzeniach, gdzie i jakiego rodzaju metale umieszczać tyle, że zazwyczaj są to dość pokaźne blachy, których zdobycie jak i później zastosowanie nie było by łatwe :-)

Do doraźnego stosowania i osiągnięcia ulgi w różnych przypadłościach wystarczą uncjowe sztabki czystych metali trzymane w dłoniach, przy czym metal wcale nie musi stykać się ze skórą może być np. w plastikowych kapslach chociaż jeśli mamy bezpośredni kontakt z metalem efekt jest silniejszy , ale nie koniecznie jest to lepsze – w mojej osobistej praktyce zawsze poza nielicznymi wyjątkami używam metalu w plastikowych kapslach lub owiniętych płótnem i dobrze mi to służy.

Nie podaję konkretnych rad ponieważ jak już wielokrotnie wspominałem zależy to od stanu organizmu konkretnej osoby w danym momencie, ogólnie mogę powiedzieć tylko, że nie zaobserwowałem jak dotąd aby złoto lub miedź mogły szkodzić i wydaje się, że tych dwu metali można zawsze używać bezpiecznie. Oczywiście ze względów cenowych lepiej miedzi bo dwie uncjowe sztabki złota kosztują majątek :-) Ogólnie złoto tanie nie jest, ale jak ktoś ma coś większego ze złota może z powodzeniem używać np. trzymając w dłoniach dwie solidne złote bransolety (pierścionki są za małe) możemy również użyć pozłacanej sztabki tyle, że działa ona o wiele słabiej i nie dokładnie tak jak złota, ale działanie złota jest w przypadku pozłacanych sztabek odczuwalne jakby złoto dominowało metal, który jest pod spodem i modulowało jego wpływ. Ja w każdym bądź razie przekonałem się, że nawet takie proste eksperymenty z metaloterapią dają interesujące i często zaskakująco pozytywne efekty zdrowotne. Nul argumentum contra experientum :-)

Medytacja Oczyszczająca

  • Napisane 27 grudnia 2013 o 17:12

Wiele, wiele lat temu kiedy zetknąłem się z Buddyzmem Tybetańskim otrzymałem przekaz i wyjaśnienia do Medytacji Oczyszczającej Wadżrasatwy. Powiedziano mi, że to bardzo ważna oczyszczająca praktyka i koniecznie trzeba ją wykonać. Pomyślałem – super! Nauczyłem się ją wykonywać i z entuzjazmem zabrałem się do praktyki. Wykonywałem ją codziennie w każdej wolnej chwili ile tylko miałem czasu, szczególnie zaś przez dwie godziny w pociągu dwa razy w tygodniu gdy jechałem i wracałem z uczelni. Myślałem – wspaniale! Oczyszczam się!

Po pewnym czasie w związku z tą medytacją zaczęły pojawiać się i rozwijać różne wspaniale doświadczenia a pod koniec, kiedy ją praktykowałem czułem cudowną oczyszczającą moc, która spływa na mnie i napełnia wszystko wokół. Ta moc sprawiała, ze czułem się doskonale, pogodny spokojny, wyjątkowo pozytywnie nastawiony do świata. Cokolwiek inni robili by wokół mnie ja byłem pogodnie i pozytywnie nastawiony. Ludzie kłócili się robili różne negatywne rzeczy a ja czułem spokój czystość zero negatywnych emocji i łagodnie próbowałem pozytywnie na nich wpływać często z dobrym skutkiem. W końcu ukończyłem medytację i pomyślałem cudownie, jestem oczyszczony – byłem z siebie bardzo dumny :-)

Po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że chociaż jestem oczyszczony bo przecież ukończyłem medytację to jednak ludzie mnie czasami irytują, wkurzają, robią przykrości a i ja zachowuję się różnie w różnych sytuacjach i doświadczam różnych negatywnych nieprzyjemnych uczuć, dyskomfortu, napięć i problemów tak samo jak i ludzie „nieoczyszczeni” – więc niby co oczyściłem? Fajnie było przez jakiś czas i się skończyło więc jak to jest z tym oczyszczeniem?

Wszyscy wierzą, że coś oczyścili, ale jak się okazuje to tylko ślepa bezrozumana wiara i nic więcej z której nic nie wynika bo niby co konkretnie zostało oczyszczone? Nikt nie potrafił mi sensownie odpowiedzieć – same farmazony i frazesy. Inni „oczyszczeni” ludzie tak samo jak ja pozostali wredni, złośliwi, aroganccy o przerośniętym ego podążając za negatywnymi emocjami robili tyle samo złego co i przed oczyszczeniem czyli to oczyszczenie to ściema.

Jednak z drugiej strony, kiedy robiłem tę medytację to wydarzało się wiele pozytywnych rzeczy i przez jakiś czas byłem bardziej pozytywną osobą, coś dobrego się działo tyle, że potem zniknęło więc o co chodzi? O co chodzi dowiedziałem się o wiele, wiele później od Mistrza, który jak się okazało w przeciwieństwie do praktykujących i tego co wypisuje się w książkach wiedział o co chodzi i potrafił bardzo jasno wszystko wytłumaczyć. Otóż okazało się, że to oczyszczenie ma bardzo konkretny sens i oczyszcza bardzo konkretne, że tak się wyrażę bardzo przyziemne i realne rzeczy. W sumie okazało się, że jest to bardzo proste i wolne od fantazji i egzaltowanego mistycyzmu. Jest to konkretna metoda, którą możemy konkretnie użyć w swoim życiu w konkretnym celu i wtedy ma to sen. Co więc naprawdę, kiedy i w jaki sposób oczyszczamy?

Mistrz powiedział bardzo wyraźnie i dobitnie oczyścić możemy tylko i wyłącznie to co w danej chwili wyraźnie widzimy i tylko i wyłącznie to. A co konkretnie? Konkretnie nasze ściśle określone napięcia i emocje – nic więcej i nic mniej. Kiedy więc czujemy do kogoś gniew, urazę, żal, źle o nim myślimy i doświadczamy w związku z tym dyskomfortu, napięcia tylko wtedy możemy to oczyścić i tylko to. Co to jednak znaczy naprawdę znaczy oczyścić?

Kiedy ktoś nas naprawdę wkurzy czujemy do niego gniew, urazę, źle o nim myślimy, że jest wredny, głupi i w ogóle. Im więcej o tym myślimy tym głębszą czujemy urazę a jak się z tą mendą musimy stykać to jest coraz gorzej. Jak się nie musimy z nią stykać przez dłuższy czas i nie myślimy o niej i tym co nam zrobił to nam trochę przechodzi, zapominamy, może nam się wydawać, że zapomnieliśmy, albo odpuściliśmy mu i jak to się mówi „kij mu w oko”. Kiedy jednak nawet po długim, czasie spotkamy się i ta menda znów coś zrobi i nas wkurzy (a mendy tak mają) to wszystko nam się przypomina i znów mamy ochotę ją zabić bo to po porostu taki wredny niereformowalny typ. Te urazy są w nas do końca życia.

Oczywiście, kiedy się wkurzymy, ktoś zrobi nam przykrość, możemy sobie pójść z kimś fajnym do kina, na piwo, na imprezę, posłuchać muzyki i poczujemy się fajnie – przejdzie nam i będzie dobrze. Tyle, że potem, wcześniej czy później znowu się wkurzymy i to wylezie zrobimy atmosferę i wyładujemy się – może nie koniecznie na tym kto nas wkurzył, ale to szczegół. Im więcej będziemy mieli takich sytuacji tym częściej będziemy się wkurzali aż w końcu sami możemy się stać kłótliwym, drażliwym, podejrzliwym agresywnym typem i większość nas w końcu takimi się staje. Ludzie nas wkurzają, są wredni, niereformowalni i w ogóle – cóż takie jest życie – powiemy – nauczyliśmy się tego na własnej skórze i to jest nasza życiowa mądrość wolna od naiwności.

W rzeczywistości oczywiście nie jest to żadna mądrość tylko wynik naszego zgorzknienia, sumy uraz jakich doznaliśmy, frustracji i napięć, które zdominowały nasze myślenie, których nie możemy zmienić. Nie możemy? Normalnie oczywiście nie, ale temu właśnie służy medytacja oczyszczająca i jeśli naprawdę tego pragniemy i wiemy jak jej użyć możemy to zmienić. Możemy oczyścić te niezliczone stare rany, urazy, związane z nimi napięcia i stać się mniej zgorzkniałym, sfrustrowanym i złośliwym typem.

Oczywiście nie jest to wcale szybkie, proste ani przyjemne, wymaga długiej systematycznej pracy i to pracy, którą możemy wykonywać tylko wtedy kiedy czujemy się, źle, kiedy doświadczamy negatywnych nieprzyjemnych stanów emocjonalnych, myśli i napięć, pracy wymagającej determinacji i rzeczywistego zaangażowania. Emil Kou napisał: „Kiedy rozum i wola wchodzą w konflikt z wyobraźnią i emocjami, zawsze i bez wyjątku zwycięża to drugie”. Nie jesteśmy w stanie uwolnić się od urazów, które niszczą nasze życie, wpędzają nas w paranoję, frustrację i cierpienie ani używając rozumu, logiki ani woli, możemy cokolwiek z tym zrobić tylko i wyłącznie używając emocji i wyobraźni. Medytacja Oczyszczająca jest właśnie metodą użycia wyobraźni i emocji aby poradzić sobie z cierniami negatywnych emocji, które tkwią w naszym sercu i które zatruwają nasz umysł i niszczą nasze życie. To właśnie te negatywne stany emocjonalne wypaczające i determinujące nasze myślenie i działanie oraz związane z nimi napięcia są tym co rzeczywiście możemy przez nią oczyścić. Nie coś dziwnego i abstrakcyjnego, ale coś bardzo konkretnego, realnego i namacalnego w naszym życiu bo tylko oczyszczając te negatywne emocjonalne stany i związane z nimi nawyki mamy realną szansę na zmianę. Właśnie szansę tylko szansę i aż szansę na zmianę. Oznacza to, że Medytacja Oczyszczająca daje nam tę szansę, ale czy potrafimy ją wykorzystać to już zupełnie inna sprawa. Jeśli jednak naprawdę rozumiemy co i kiedy możemy oczyścić wówczas Medytacja Oczyszczająca staje się naprawdę potężnym i niezwykle skutecznym narzędziem do uzdrawiania naszego życia, relacji uczynienia go piękniejszym, bardziej radosnym i szczęśliwym.

Oczyszczająca Medytacja Wadżrasatwy jest jedną z metod, ale nie jedyną jest ich bardzo wiele, ale wszystkie oparte są o tę same zasady, które trzeba zrozumieć i nauczyć się stosować. Możemy nauczyć się tej metody, albo jakiejś innej i ją zastosować jeśli rozumiemy te zasady. Dlatego nie będę opisywał żadnej konkretnej metody tylko spróbuję opisać istotne elementy, mechanizmy w tego typu praktykach. Jak już napisałem używamy tu emocji i wyobraźni aby oczyścić nasze emocje, konkretne negatywne emocje, które się manifestują w określonym czasie i tylko wówczas możemy je rzeczywiście oczyścić. Pamiętamy podstawową zasadę: „oczyścić możemy tylko to co widzimy”.

Powiedzmy więc, że teraz doświadczamy jakiś konkretnych negatywnych emocji – doświadczamy ich prawie zawsze – może to być, gniew, żal, frustracja, napięcie, smutek, zazdrość, irytacja, zniechęcenie itd.

Pierwszym krokiem jaki wykonujemy to dokładne uświadomienie sobie jakie negatywne emocje w tej chwili czujemy. Czujemy je w ciele w żaden sposób nie tłumimy ich próbujemy ich wyraźnie doświadczyć. Mogą wówczas pojawić się nieprzyjemne myśli, wspomnienia również nie tłumimy ich w żaden sposób jednak nie angażujemy się w nie. Nie próbujemy absolutnie zastępować ich pozytywnymi myślami bo to by je stłumiło.

Kiedy jesteśmy ich w pełni świadomi, wyobrażamy sobie, że są one robakami, nieczystościami i z góry spływa na nas strumień czystego, oczyszczającego światła w formie wody, które wymywa je z naszego ciała i porywa z sobą. Te paskudne robaki, nieczystości zostają porwane przez wodę i odpływają z nią. Ciągle próbujemy odczuwać te negatywne emocje i ciągle woda wymywa je z naszego ciała w formie robaków i nieczystości w ten sposób medytujemy.

Zauważymy, że stopniowo te negatywne emocje zmniejszają się aż w końcu nie będziemy w stanie ich przywołać a napięcia z nimi związane w naszym ciele rozluźnią się i zaczniemy doświadczać czystego stanu emocjonalnego wówczas możemy zakończyć medytację.

Zakończenie medytacji nie oznacza, że rzeczywiście uwolniliśmy się od negatywnych zablokowanych emocji. Po prostu w tej chwili została ona oczyszczona i przestaliśmy ją odczuwać więc już nie mamy szansy jej dalej oczyścić. Kiedyś powróci i wówczas znów będziemy mogli z nią pracować. Możemy w ten sposób pracować z konkretnymi emocjami np. związanymi z konfliktami w naszym związku, pracy itp. z każdym negatywnym emocjonalnym stanem jakiego aktualnie doświadczamy. Może ktoś zrobił nam właśnie przykrość, albo popadliśmy w przygnębienie z niewiadomego powodu – to właśnie możemy oczyścić.

Na początku kiedy oczyszczamy nasze negatywne emocje mogą nie być one wyraziste i mogą szybko znikać chyba, że mamy szczęście i właśnie doświadczamy bardzo silnej negatywnej emocji. Kiedy nabierzemy nieco wprawy w praktyce negatywne emocje będą się mocniej manifestowały i będą trwały dłużej. W końcu doświadczenia staną się bardzo mocne i pojawią się konkretne bolesne wspomnienia i wówczas zaczniemy doświadczać rzeczywistego oczyszczenia. Będzie to bolesne, ale emocja zostanie całkowicie oczyszczona i wówczas nawet przywołując to bolesne wspomnienie przekonamy się iż jest ono już wolne od bólu w żaden sposób nie stwarza napięć, patrzymy na nie z wyrozumiałością i szczerym uśmiechem – nie potrafimy już negatywnie myśleć o tej sytuacji i nie doświadczamy w związku z nią żadnego napięcia, zupełnie inaczej patrzymy na taką traumatyczną sytuację z przeszłości i możemy o niej swobodnie mówić – nie jest już ona problemem. Takich sytuacji z zablokowanymi emocjami mamy bardzo dużo, większości z nich zupełnie nie pamiętamy a jednak kiedy je oczyszczamy uświadamiamy sobie, że one w nas tkwią, stwarzają napięcia i ciągle negatywnie na nas oddziaływują, dopiero kiedy je rzeczywiście oczyścimy to znika i jesteśmy wolni. Proces oczyszczania następuje stopniowo i etapami. Kiedy mamy jakąś silną negatywną emocję i oczyszczamy ją w ten sposób raz za razem pojawia się wiele różnych wspomnień i odczuć aż w pewnym momencie, po tygodniu czy po miesiącu nagle podczas jednej sesji to wszystko odchodzi, znikają napięcia i pojawia się okres doskonałego samopoczucia, pełnego pozytywnych emocji. Nie oznacza to, że całkowicie oczyściliśmy się z negatywnych emocji tylko, że oczyściliśmy stany związane z tym konkretnym stanem emocjonalnym przeszliśmy pewien etap. Po jakimś czasie uaktywnią się inne napięcia, inne negatywne stany emocjonalne i będziemy mogli z nimi pracować aż pokonamy następny etap. Z czasem okresy doskonałego samopoczucia i pozytywnych emocji będą trwały coraz dłużej – jest to czas aby kultywować je i wprowadzać pozytywne zmiany w swoje życie są to okresy wolności, które możemy wykorzystać lub nie. Jeśli ich nie wykorzystamy dla naszego rozwoju trudno nam będzie robić postęp dlatego najlepiej zrobić wszystko aby w tych okresach pozytywnie zmienić nasze życie i stać się szczęśliwą pozytywną osobą z lepszymi relacjami z innymi i sobą samym.


  • RSS