Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'leczenie'.
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

Ataki paniki – powstrzymywanie, minimalizowanie, leczenie

  • Napisane 28 czerwca 2017 o 13:14

Jak koszmarne są ataki paniki, każdy kto to przeżywał wie więc nie będę na ten temat pisał. Jak większość ludzi, których dopadł ten koszmar początkowo nie miałem zielonego pojęcia co się dzieje – czwarty czy piąty atak dopadł mnie u kardiologa, który zrobił mi ekg zbadał i stwierdził, że to czego doświadczam nie ma przyczyny w sercu tylko w psychice i jest to atak paniki wywołujący wzrost ciśnienia szybkie bicie serca duszności i pozostałe objawy. Zalecił mi lek ……………. który miałem zażywać dwa razy dziennie przez pięć dni a później tylko w przypadku ataku. Niestety lek ten działał na mnie zbyt mocno – zwalał mnie z nóg i zmieniał w zombi a przy tym jak się okazało nie powstrzymywał ataków paniki czyli symptomów somatycznych, a jedynie mocno przytępiał odczuwanie psychiczne nadchodzącego ataku.
Kolejny lekarz zmienił mi lek na walerin a później na validol jako łagodniejsze leki te również mnie otępiały jednak łagodziły nieco objawy somatyczne ataków paniki. Następnie udałem się do psychologa. Miałem tyle szczęścia, ze psycholog w przeszłości również cierpiał na ataki paniki więc doskonale wiedział o czym mówię. Więc rozmawialiśmy w duchu wzajemnego zrozumienia :-) Polecił mi aby validol zażywać profilaktycznie, trzymać się i takie tam :-)

Zacząłem obserwować uważnie siebie i zauważyłem szereg symptomów. Pierwszym był ten iż budząc się odczuwałem lekki niepokój i napięcie, które w ciągu dnia stopniowo narastało zależnie od stresujących sytuacji zazwyczaj doprowadzając pod wieczór na skraj ataku paniki. Odkryłem, że zażywanie rano Bimali łagodzi to poranne napięcie – nie tłumi go jak polecane leki, ale rzeczywiście rozpuszcza co jest bardzo pomocne w zapobieganiu i łagodzeniu ewentualnych ataków. Oczywiście jeśli dzieje się coś niespodziewanego, stresującego to napięcie znów się pojawia, ale zawsze to istotny postęp :-)
Drugą ważną rzeczą, którą odkryłem to ta, że ataki paniki są ściśle związane z napięciami w ciele, w moim przypadku przede wszystkim w plecach choć nie tylko, ale masaż pleców pozwala się od tego uwolnić na jakiś czas zapobiegając wystąpieniu ataku paniki. Prosiłem więc domowniczkę zazwyczaj wieczorem lub kiedy czułem, że napięcie jest już tak duże iż grozi atakiem o masaż pleców i dziesięciominutowy masaż zażegnywał lub odsuwał w czasie atak paniki :-)
Idąc tym tokiem doszedłem do wniosku, że męczennica powinna być bardzo pomocna – szczególnie zażyta przed snem – okazało się to w 100% słuszne :-) Również syrop z melisy skutecznie odsuwał ataki.

Drugą sprawą były okoliczności prowadzące do ataków paniki. Jak odkryłem były to: awantury, krzyki. Silny hałas, światło świetlówki, czekanie, winda, zbiorowiska ludzi, gwar itd. oraz zmęczenie. Wszystkie te sytuacje jak i kilka innych prowadziły szybko do wzrostu napięcia aż na skraj paniki i niekiedy kończyły się atakiem paniki. Oczywiście nie sposób unikać wszystkich sytuacji więc konieczne jest zrobienie czegoś aby w takich sytuacjach to powstrzymać. Odkryłem, że częściowo może się to udać zahamować poprzez silną koncentrację na czymś, masaż punktów antystresowych przy kolanach, mudrę uspokajającą i najsilniejszy środek czyli skupienie na uspokajającej sekwencji kolorów. Tymi sposobami udawało mi się osłabiać napięcie w takich sytuacjach, a czasami nawet powrócić do równowagi. Dzięki tym metodom stopniowo udało mi się uwolnić od narastania napięcia przy świetlówkach, chodząc tam i ćwicząc :-) Potem na stołówce, gdzie był gwar i dużo ludzi jak i w innych sytuacjach złagodzić wzrost niepokoju.

Trzecią bardzo pomocną metodą był Trening Autogenny stosowany profilaktycznie jak i w celu uwolnienia się od narastającego napięcia dopóki było ono jeszcze stosunkowo niewielkie – niekiedy całkowicie niwelował napięcie przywracając pełną formę, a jeśli już było większe trochę łagodził i pomagał zapanować, ale oczywiście kiedy napięcie było duże to już było za późno na Trening Autogenny :-) Skuteczna okazywała się również krótka drzemka, kiedy napięcie było już duże, ale nie na tyle by od razu prowadzić do ataku paniki :-)

Ogólnie to trzeba koniecznie działać kiedy napięcie tylko się pojawia nie licząc na to, że przejdzie ani nie czekając kiedy doprowadzi nas na skraj paniki bo wówczas jest już za późno.

W szczytowym momencie miewałem ataki paniki co kilka dni a bywało i kilka razy dziennie z różną siłą, stopniowo dzięki tej pracy stały się rzadsze a po kilku tygodniach ciężkie ataki praktycznie zniknęły. Stany niepokoju, które powstrzymywałem a które wcześniej prowadziły do ataków paniki nadal pojawiały się co najmniej kilka razy dziennie, ale po kolejnych kilku tygodniach stały się rzadsze a zdarzały się dni, kiedy był dzień od nich wolny – zależało to od okoliczności.

Zalecono mi też kolejne lekarstwo hydroksyzynę. Lekarstwo to okazało się świetne ponieważ rozluźnia ono mięśnie stosowałem je kilka razy przed snem jak nie czułem się pewnie po czym relaksowałem do zaśnięcia i również rano przy sprzyjających okolicznościach nie było potem niepokoju :-)
Jednakże hydroksyzyna sprawdza się tylko przed snem u mnie zażyta w dzień okropnie mnie otumania i dezorientuje – podobnie jak i inne specyfiki – więc jeśli się chce funkcjonować to raczej w dzień zażywać nie mogę.

Praktycznie ataki paniki pojawiły się u mnie dwa miesiące temu, ale dzięki opisanym działaniom od trzech tygodni nie miałem już silnego ataku, pojawiają się tylko mniejsze lub większe stany niepokoju, wzrostu napięcia a wówczas podejmuję opisane działania: skupienie, masaż punktów, mudra, wizualizacja ew. spacer i profilaktycznie codziennie minimum raz Trening Autogenny przy opuszczeniu którego robi się zdecydowanie trudniej. Niekiedy doraźnie przed snem zażywam hydroksyzynę (jak dotąd chyba cztery razy) a jeśli mam to przed snem męczennicę z melisą (menczennicę jeszcze mam, melisy już nie) – męczennica wydaje się działać mocniej. W ciągu dnia jak czuję napięcie łykam też valused ziołowy preparat zawierający melisę i menczennicę – czasami pomaga a przynajmniej nie szkodzi :-)

Opisałem to bo wiem jak koszmarne są ataki paniki i wiem, że niektórzy bardzo długo się z nimi zmagają – przerażająco długo – być może moje doświadczenia będą mogły komuś pomóc, albo zwrócić uwagę na niektóre aspekty będące istotne w tym przypadku. Jeśli nawet komuś uda się je trochę zmniejszyć to i tak bardzo ważne.
W moim przypadku przekonałem się, że leki są mało skuteczne, ziółka nieco bardziej, ale najważniejsze wydaje się świadoma praca z okolicznościami, jak i rozluźnianie napięć zanim osiągną zbyt wysoki poziom oraz praca z sytuacjami stymulującymi ataki poprzez skupienie, masaż mudrę i wizualizację.

Mam również nieco swoich jak i zasłyszanych teorii na ten temat, ale to tylko teorie więc nie ma co się nimi dzielić nie mając pewności. Mam też kilka swoich metod trudnych do zastosowania przez zwykłego śmiertelnika jak chociażby użycie ruchowej formy Wei Dan Da Mo jak i niektórych innych ćwiczeń, dzięki którym czasami udawało mi się całkowicie wyeliminować nawet spore napięcia.
Oprócz tego nic nie zastąpi miłej rozmowy z kimś spokojnym i życzliwym, która może mieć wielką leczniczą moc nawet w sytuacji gdy już nie jest dobrze :-)
Nie wiem czy pozbędę się tego w całości, ale już takie złagodzenie jakie mam od kilku tygodni jest dla mnie czymś wspaniałym umożliwiającym normalne funkcjonowanie nawet dwa razy stałem w kolejce w hipermarkecie i nie było najgorzej :-)

Metaloterapia – miedź w praktyce – obserwacje cz2

  • Napisane 3 grudnia 2016 o 18:53

Eksperymentując na sobie z różnymi typami bransolet miedzianych przekonałem się, że najpotężniejsze działanie mają te zrobione z masywnych płytek miedzianych. Owszem aby zrobić taką bransoletę trzeba się trochę napracować, najpierw przy cięciu kątownika, potem przy mocowaniu płytek, nie są też one najbardziej poręczne a przy tym ciężkie, ale jeśli chodzi o oddziaływanie zdrowotne to inne się do nich nie umywają. Taka płytowa bransoleta w porównaniu do zwykłej z blaszki czy drutu to jak super mercedes przy starym rowerze Wykoncypowałem sobie, że może tu chodzić z jednej strony o masę tej miedzi, z drugiej strony ważne jest, żeby miedź nie stykała…

Jeszcze o metaloterapii badania naukowe – wielofalowy oscylator Lachowskiego

  • Napisane 1 grudnia 2014 o 12:35

Do współczesnej medycyny metaloterapia weszła za sprawą brytyjskiego dr Victora Burq, który zademonstrował swoje metody leczenia na posiedzeniu Królewskiego Towarzystwa medycznego dając początek popularnemu wówczas kierunkowi lecznictwa nazwanego od jego nazwiska burkizmem. Odkrycia jakich dokonał Burq zostały zweryfikowane i potwierdzone w badaniach klinicznych przez najwybitniejszych przedstawicieli francuskiej nauki w tym samego Charcota. W USA dr Parkins wypracował swoją metodę metaloterapi, która jednak nie uzyskała popularności. Prof dr Rostan z Salpetrie z kolei demonstrował swoje niezwykłe osiągnięcia na niwie metaloterapii tak iż metaloterapia stała się częścią współczesnej medycyny. Tym niemniej metaloterapia dopiero w XX w uzyskała pełny wymiar za sprawą Georga Lahowsky (Jerzy Lachowski) czeskiego biologa i inżyniera. Lachowski stworzył elektomagnetyczną teorię tłumaczącą oddziaływanie metali na organizmy żywe na bazie której rozpoczął doświadczenia laboratoryjne na roślinach osiągając wspaniale wyniki. W 1929 roku zaczęła się jego współpraca z dr medycyny Aranjo, który szybko stał się entuzjastą tej metody przekonawszy się o jej niezwykle pozytywnych wynikach w leczeniu różnych schorzeń. Dr Aranjo w licznie publikowanych artykułach przedstawiał wyniki swoich doświadczeń dowodzących iż metoda Lachowskiego może wspomagać leczenie każdego schorzenia pozwalając osiągać jeśli nawet nie pełne wyleczenie to przynajmniej znaczącą poprawę zdrowia. Badania kliniczne nad tą metodą prowadził profesor Sordello Attili – dyrektor radiologii w szpitalu San Spirito w Rzymie. Stworzone przez Lechowskiego urządzenie tzw. wielofalowy oscylator Lachowskiego zaczęto stosować w wielu szpitalach w europie oraz w USA i stosuje się do dziś osiągając doskonałe wyniki. Np. w Amerykańskim Centrum Antyrakowym po raz pierwszy użyto go w leczeniu złośliwego nowotworu odpornego na wszelkie terapie osiągając w przeciągu miesiąca całkowite wyleczenie. Równie skuteczny okazał się oscylator przy innych nowotworach, owrzodzeniach jak i innych schorzeniach, co potwierdziło wyniki dr Aranjo, który zauważył, że u chorych poddanych działaniu urządzeń Lachowskiego, mikroskopowe obrazy krwi zazwyczaj wracały szybko do normy a pacjenci w krótkim czasie wracali do normy.

Lachowski opublikował swoje przemyślenia w książce („The Secret of Life” G Lahowsky London 1938). Nie sposób nie zauważyć, ze teoria stworzona przez Lachowskiego mimo iż używa innych pojęć w zasadzie niczym się nie różni od starożytnej Chińskiej teorii leżącej u podstaw Medycyny Chińskiej wyjaśniającej zależności pomiędzy zewnętrzną i wewnętrzną Chi, oraz równowagi Chi w organizmie co Lachowski ujął w stwierdzeniu, że ładunek energii w żywym organizmie powinien być unormowany i stały, a każda zmiana w jego natężeniu powoduje zachorowanie. Zakłócenie tej równowagi wywołują zewnętrzne naturalne jak i sztuczne fluktuacje energii magnetycznej, elektrycznej i elektromagnetyczne, dlatego aby organizm mógł zachować równowagę należy ekranować oscylacyjnie organizm od tych szkodliwych wpływów aby rozwijał się bez zakłóceń, zaś w przypadku zaistniałego zaburzenia równowagi przywrócić ją do czego służy wielofalowy oscylator Lachowskiego będący ukoronowaniem jego badań laboratoryjnych. Lachowski w swoich badaniach wyszedł od miedzianych pierścieni oscylacyjnych pełniących rolę filtrów chroniących żywy organizm od szkodliwych zewnętrznych oddziaływań elektromagnetycznych co potwierdza odwieczne przekonanie iż miedź chroni przed szkodliwymi wpływami jak i wcześniejsze badania kliniczne dowodzące skuteczności miedzi w leczeniu różnych schorzeń. Potwierdza to również widzę znaną z medycyny chińskiej mówiącą, że miedź oczyszcza i wzmacnia Chi w organizmie pomagając przywrócić mu równowagę. Według badań Lechowskiego aby tak się stało organizm musi być odizolowany od szkodliwych wpływów zaburzających tę równowagę oscylacyjnym miedzianym filtrem co w przypadku człowieka nie wydaje się być takie proste a w praktyce wydaje się to niemal niewykonalne więc pozostaje tylko korygowanie tej zakłócanej równowagi np. poprzez regularne profilaktyczne poddawanie się działaniu oscylatora wielofalowego, lub też przywracanie tej równowagi w celu powrotu do zdrowia. Jak dowodzą prowadzone na przestrzeni dziesiątek lat badania kliniczne jak i tradycyjne przekazy w praktyce zastosowanie oscylacyjnych filtrów dla zachowania jak i przywrócenia równowago organizmu jest jak najbardziej możliwe i skuteczne mimo iż do czasów Lechowskiego nie bardzo było wiadomo jak dokładnie to zrobić. Dzięki jego niezwykłym odkryciom otworzyła się taka perspektywa, niestety póki co nie pojawił się równie wybitny umysł zdolny do rozwinięcia jego niezwykłych osiągnięć i poprowadzenia dalszych badań w tym kierunku. Dr Aranjo nazwał metodę Lachowskiego epokowym wynalazkiem jednak jak widać wynalazek ten znacznie wyprzedził swoją epokę czego dowodem jest to, że mimo upływu lat nikt nie był w stanie nie tylko rozwinąć, ale nawet w pełni wykorzystać tego epokowego odkrycia.

Metaloterapia – miedź w praktyce – obserwacje

  • Napisane 26 listopada 2014 o 16:40

Bardzo dawno temu kiedy byłem nastolatkiem odwiedziliśmy znajomego mechanika i ów mechanik pokazał miedzianą bransoletę, którą sobie zrobił zapewniając z entuzjazmem iż daje mu ona niesamowite efekty zdrowotne. Mówił, ze był nastawiony sceptycznie, ale ponieważ bardzo dokuczały mu stawy pomyślał, że co mu zależy spróbować i zrobił sobie tę bransoletę – od czasu kiedy zaczął ją nosić ból stawów zniknął i nie tylko. Wówczas nie przywiązywałem do tego żadnej wagi jednak wygląd bransolety wywarł na mnie wrażenie – było to pierwsze moje spotkanie z przekonaniem, ze miedź ma niezwykłe właściwości lecznicze. Później słyszałem takie opinie również tyle, że były to…


  • RSS